Sprzęt  / Recenzja

Instynkt mi podpowiada, że warto. Garmin Instinct Solar - recenzja

Nie spodziewałem się polubić z tym zegarkiem. A polubiłem się tak, że będę polecał Garmina Instinct Solar na prawo i lewo - z jednym tylko „ale”.

Taki zegarek - przynajmniej na pozór - można kupić tylko instynktem, bo na pewno nie rozumem. Garmin Instinct jest wręcz antytezą nowoczesnego smartwatcha, nie przystaje do innych zegarków sportowych, jest dziwaczny… długo by wymieniać wszystkie racjonalne powody za tym, by nawet na niego nie spojrzeć.

Gdy jednak przyjrzeć się temu, co oferuje Garmin Instinct Solar, widać dokładnie, że chociaż na tle innych zegarków sportowych wypada on dość słabo, jest ku temu bardzo wyraźny powód: ten zegarek został zaprojektowany dla zupełnie innego typu odbiorcy niż dowolny inny Garmin.

Garmin Instinct vs Garmin Instinct Solar - co nowego?

Prawdę mówiąc: niewiele. Oprócz oczywistości, czyli doładowania solarnego, istotne nowości względem zwykłego Garmina Instinct są tu tylko trzy. Z tego względu poszukujących szczegółowego opisu możliwości odsyłam do pierwszej recenzji tego zegarka.

Czym zatem różni się Instinct Solar od zwykłego Instincta?

  • Pierwsza nowość to nowy moduł GPS. Jest on dokładniejszy od tego w poprzednich modelach, a przede wszystkim bardziej energooszczędny - to on w największej mierze odpowiada za ogromny przyrost czasu pracy względem oryginału: z 14 dni w trybie smartwatcha do 24 dni w wariancie Solar. Oczywiście Instinct Solar łączy się także z satelitami Glonass i Galileo.
  • Druga nowość to czujnik tętna trzeciej generacji, tym razem wyposażony w miernik SpO2, czyli stopnia wysycenia krwi tlenem. Dodaje to informacje o aklimatyzacji na dużych wysokościach i pozwala na dokładniejsze monitorowanie snu, aczkolwiek używanie pomiarów SpO2 odbija się drastycznie na czasie pracy zegarka. Ale o tym za chwilę.
  • Trzecia nowość to dwa nowe tryby aktywności: łowiectwo i połów ryb. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, dlaczego ktokolwiek miałby monitorować liczbę złowionych ryb na zegarku, ale hej - każdemu wedle potrzeb. Myśliwym za to na pewno przypadnie do gustu nowy tryb pomiarów, podobnie zresztą jak sam zegarek, ze względu na jego możliwości. Ale o tym również za chwilę.

Na tym nowości się kończą. Od strony wizualnej i konstrukcyjnej to nadal ten sam Garmin Instinct, który jest w sprzedaży od 2018 r.

Doszły nowe kolory i nowy wariant Surf, potrafiący monitorować pływy wodne, ale poza tym patrzymy na ten sam zegarek, silnie inspirowany zegarkami Casio z lat 80-tych.

Jeśli chodzi o wygląd, z Instinctem jest jak z Fiatem Multiplą - albo się go kocha, albo nie może na niego patrzeć. Osobiście bliżej mi do tego drugiego obozu (zarówno w przypadku Multipli, jak i Instincta). Przez pierwszy tydzień absolutnie nie mogłem się przekonać do widoku tego czegoś na nadgarstku, być może po części ze względu na kolor, który wybitnie mi nie leży - o wiele lepiej wygląda wersja żółta i grafitowa.

O dziwo jednak wielu moim znajomym ten zegarek naprawdę się podobał. Do tego stopnia, że mówili „o, jaki fajny zegarek, co to?”, podczas gdy większość z nich nawet nie zwróciła uwagi na (moim zdaniem) o wiele bardziej urodziwego Garmina Tactix Delta, którego nosiłem w ubiegłych tygodniach.

Konstrukcja wykonana jest z tworzywa sztucznego, zaś ekran pokrywa wzmacniane chemicznie szkło mineralne. I tutaj widać pewien paradoks - podczas gdy większość smartwatchy wygląda „drogo”, ale wykonane są jak zabawki, z Garminem Instinct Solar jest dokładnie na odwrót.

Wygląda jak zabawka, ale jest nie do zajechania.

Garmin Instinct Solar to najbardziej wytrzymały ze wszystkich zegarków Garmina, może za wyjątkiem Tactixa Delta.

Przez trzy tygodnie testów nie cackałem się z nim ani odrobinę. Biegałem, jeździłem na rowerze, wielokrotnie odwiedzałem z psem okoliczne plaże. Garmin Instinct Solar bywał zapiaszczony, zalany słoną i słodką wodą, wielokrotnie obcierany o różne powierzchnie, a raz nawet znajomy pitbull pomylił go z piłką i zacisnął na nim szczęki (po czym zrobiło mu się bardzo, bardzo głupio).

Zegarek wygląda jak nowy.

Nie ma na nim ani śladu zużycia, nawet najmniejszego zadrapania, ryski czy odbarwienia. Garmin Instinct Solar okazał się zegarkiem w 100-proc. plażo- i laso-odpornym. Widać, że norma MIL-STD810G nie jest na pokaz. Nie wątpię, że z czasem na obudowie pojawią się zadrapania, a ekran w końcu się zarysuje, ale po tych trzech tygodniach jestem pod ogromnym wrażeniem. Dla wielu ludzi sama wytrzymałość Garmina Instinct Solar będzie dostatecznym powodem, by wybrać go zamiast Vivoactive 4, Forerunnera 245 czy nawet - nie żartuję - Fenixa 6.

Od strony komfortu noszenia i wygody obsługi również nie sposób temu zegarkowi czegokolwiek zarzucić. Konstrukcja waży ledwie 53 g i jest szalenie wygodna. Pasek o szerokości 22 mm jest miękki i nie obciera skóry, aczkolwiek mam obawę, że z czasem będzie się brzydko rozciągał, bo już po trzech tygodniach na zapięciach pojawił się znaczny luz.

Przyciski mają fenomenalny skok i są na tyle duże, by bez problemu wciskać je w rękawiczkach. Do przycisków mam tylko jedno zastrzeżenie, choć dotknie ono wyłącznie leworęcznych użytkowników, którzy noszą zegarek na prawym nadgarstku.

Otóż o ile przyciski po prawej stronie tarczy trudno jest wcisnąć przez przypadek, tak przyciski po lewej są już nieco nazbyt wrażliwe. Nosząc zegarek na prawym nadgarstku notorycznie je wciskałem stając na rowerze czy np. robiąc pompki. Gdy na próbę przepiąłem zegarek na lewy nadgarstek, problem zniknął.

Użytkowo nie mam innych uwag. Z początku nieco przeszkadzał mi mały ekran, na którym bardzo trudno jest odczytać powiadomienia, ale po dwóch tygodniach przywykłem do jego nietypowego rozmiaru. Podobnie zresztą jak do samego ekranu, który ma rozdzielczość kalkulatora Casio z ubiegłego stulecia, ale w praktyce… spisuje się doskonale.

Jest doskonale widoczny w pełnym słońcu, jak na ekran MIP przystało. Mieszczą się na nim wszystkie niezbędne informacje, a wbudowane tarcze dostępne są w dwóch wariantach: negatywnym i pozytywnym. Ogromnie spodobał mi się też wyświetlacz pomocniczy, który zależnie od scenariusza może wyświetlać inne informacje. Na tarczy może wyświetlać różne parametry zegarka. W czasie treningu wyświetla tętno. W czasie nawigacji po kursie pokazuje kierunek. Jest szalenie użyteczny i czytelny.

Nie przeszkadzał mi też ani trochę fakt, iż ekran Garmina Instinct Solar nadal jest czarno-biały. Kolorowych elementów w interfejsie zegarków Garmina i tak jest na tyle niewiele, że nie miało to większego znaczenia. Przeszkadzać może za to brud, który lubi się zebrać przy samej ramce na wyświetlaczu. Bardzo trudno go usunąć i nawet regularnie przemywając zegarek wodą w zagłębieniu zbiera się widoczny osad. Ale to drobny minus.

Garmin Instinct Solar tak wiele rzeczy robi dobrze, że można mu wybaczyć nieco „zabawkowy” wygląd. Te aktywności, które potrafi mierzyć, mierzy wzorowo, aczkolwiek mierzy ich o wiele mniej niż Forerunnery czy Fenixy i zbiera znacznie mniej statystyk. Cytując recenzję Piotrka Baryckiego:

VO2max? Nie ma. Dynamika biegu? Nie ma. Czas odpoczynku? Nie ma. Obciążenie treningowe? Nie ma. Zupełnie tak, jakby zegarek ten stworzono dla tych, którzy w ogóle nie przejmują się tymi podsumowaniami. Chcą mieć zegarek z GPS i to im w dużej mierze wystarcza. O multisporcie też można zapomnieć.

Ja się podsumowaniami treningów nie przejmuję i w zasadzie nigdy do nich nie zaglądam, więc to, co potrafił zmierzyć Instinct, było dla mnie jak znalazł. Bardziej od długości kroku czy kadencji biegu cenię sobie szybki dostęp do podglądu pogody czy zachodu słońca.

Zegarek zaskakująco szybko łączy się też z satelitami, o wiele szybciej nawet od Garmina Tactix Delta czy Fenixa 6. Mieszkam w bloku nieopodal lasu, więc zwykle zegarki potrzebują nawet do 2 minut, żeby złapać sygnał GPS. Być może to zasługa innego materiału koperty, ale Instinct Solar sygnalizował połączenie GPS średnio po 20-30 sekundach od startu aktywności. Zegarek przez większość czasu znakomicie radził sobie też z poprawnym zapisem śladu GPS, niezależnie od warunków.

Raz tylko zdarzyło się, że podczas jazdy drogą przez las GPS na chwilę pomylił strony jezdni wzdłuż której się przemieszczałem. Błędny ślad trwał mniej więcej 500 metrów, a potem wrócił na właściwe miejsce.

Jako smartwatch potrafi niewiele, jak każdy inny Garmin. Nie ma tu aplikacji (nawet tych od Garmina, z Connect IQ), nie ma tu płatności zbliżeniowych, nie ma asystentów głosowych. Są jednak doskonale działające powiadomienia z telefonu i możliwość sterowania muzyką. Dla wielu ludzi (w tym dla mnie) to wystarczający zestaw funkcji.

Duży plus należy się też Instinctowi za stabilność połączenia. Nie licząc niedawnej wtopy wizerunkowej i ataku ransomware awarii systemów Garmina, Instinct Solar ani razu nie rozłączył się z aplikacją Garmin Connect.

Pomówmy o solarze.

W teorii Garmin Instinct Solar korzysta na doładowaniu solarnym najbardziej ze wszystkich zegarków producenta, które są wyposażone w tę funkcję.

Wg specyfikacji technicznej zegarek powinien pracować:

  • 24 dni w trybie zegarka (54 przy ładowaniu energią słoneczną)
  • 56 dni w trybie oszczędzania energii
  • 30 godzin w trybie GPS (38 przy ładowaniu energią słoneczną)

Garmin przyjmuje, że do ładowania energią słoneczną konieczne jest wystawienie zegarka na jej działanie przez 3 godziny przy natężeniu 50 tys. luksów. To mniej więcej tyle, co w przeciętny słoneczny dzień. Niemal każdego dnia Instinct Solar był wystawiony na działanie energii słonecznej przez adekwatną ilość czasu.

Finalnie udało mi się z niego wycisnąć 15 dni bez ładowania, w tym niemal równe 8 godzin z włączonym GPS-em.

Czas pracy Garmina Instinct Solar jest oczywiście imponujący - mało który zegarek dałby radę wytrzymać tak długo przy tak intensywnym użytkowaniu. Gdybym nie korzystał z GPS-u, zegarek z pewnością wytrzymałby deklarowane przez producenta 24 dni, ale… raczej niewielka w tym zasługa doładowania solarnego.

Zegarek zużywał dokładnie tyle samo energii podczas aktywności w słoneczne dni, co w dni pochmurne. Niestety nie sposób ocenić dokładnie, na ile ładowanie solarne wpływa na zapas energii. Garmin przewiduje co prawda elegancko wyglądający widget w zegarku i w aplikacji, pokazujący natężenie światła słonecznego, ale… nic z niego nie wynika. Nie ma tam żadnej informacji na temat naładowania zegarka. Ot, ładny wykres.

Muszę też zaznaczyć, że o ile Instinct Solar wytrzymał ponad 2 tygodnie bez ładowania bez włączonego sensora SpO2, tak po włączeniu pomiarów czas pracy runął na łeb, na szyję. Z włączonym pulsoksymetrem musiałem naładować zegarek już po 5 dniach i raptem 2 godzinach aktywności z włączonym GPS-em.

A to prowadzi mnie do wad Garmina Instinct Solar.

Posiadacze oryginalnego Instincta narzekają na problemy ze wskazaniami wysokościomierza, które wynikają z dziwnego umiejscowienia sensora - otwór jest na spodzie zegarka, gdzie bardzo łatwo może się zatkać powodując błędy w pomiarach.

Niestety Instinct Solar nie rozwiązał tego problemu i mój egzemplarz po kilku wizytach na plaży również zaczął źle wskazywać wysokość. Pomogło dopiero przedmuchanie otworu barometru sprężonym powietrzem i ponowna kalibracja sensora.

Mój egzemplarz cierpiał też na inną przypadłość - niedokładne wskazania kompasu.

Nie, Garminie. Tam jest zachód.

Garmin do pewnego stopnia rozwiązał ten problem, w ostatniej aktualizacji oprogramowania naprawiając błąd odczytu w trybie „true north”. Jednak nawet po tej aktualizacji Garmin Instinct Solar nie pokazywał poprawnego kierunku i nie pomagała ręczna kalibracja kompasu. Dopiero po dokonaniu kalibracji z dala od zakłóceń magnetycznych zegarek zaczął pokazywać prawdziwą północ. Taką kalibrację w czasie trzech tygodni testów musiałem wykonać cztery razy, bo kompas bardzo szybko zaczynał zbaczać z kursu.

Jak wspominałem, Instinct Solar nadal nie monitoruje też VO2 Max. I ja rozumiem, że być może grupie docelowej, do której jest on kierowany, ten pomiar nie jest potrzebny. Osobiście też w ogóle mi to nie przeszkadza. Ale mimo wszystko nie widzę innego powodu, dla którego VO2 Max tutaj nie ma, niż celowego kastrowania funkcji, żeby Instinct nie zaczął „podgryzać” sprzedażowo Forerunnerów. A to już nieładne zagranie i obiektywna wada.

Największa wada Garmina Instinct Solar to cena.

W podstawowym wariancie Instinct Solar kosztuje 1849 zł. Wariant Tactical i Surf to koszt 2049 zł. To są chore ceny, zwłaszcza że oryginalny Garmin Instinct kosztuje teraz raptem 1000 zł.

Przy tak niewielkiej różnicy tylko szaleniec nie dopłaciłby 400 zł do podstawowego wariantu Garmina Fenix 6 lub 6S, który potrafi o wiele więcej od Instincta Solar, nawet jeśli nieco krócej pracuje na jednym ładowaniu.

Dlatego też o ile polecam każdemu zakup Garmina Instinct, tak największym „ale” jest „ale bez solaru”. 99,9999999 proc. potencjalnych nabywców nie potrzebuje doładowania słonecznego. Uważam zresztą, że Garmin popełnił ogromny błąd, wypuszczając Instincta Solar z doładowaniem słonecznym w każdym wariancie. O wiele rozsądniejszym posunięciem byłoby wydanie tego zegarka jako Garmin Instinct 2, z nowym modułem GPS i HR, z lepszym czasem pracy, w niższej cenie. Sprzedałby się jak świeże bułeczki, sądząc po tym, jak ciepło został przyjęty oryginalny Instinct.

Doładowanie solarne mogłoby zaś trafić do wersji Tactical i Surf, w których cena 2049 zł byłaby już do przełknięcia, zważywszy na ich specjalistyczne funkcje. Teraz płacimy ogromną nadwyżkę tylko dlatego, że Instinct ma ładowanie słoneczne. Szkoda. Chętnie wydałbym pieniądze na ten sam zegarek bez dopisku „Solar”, ale za to z odświeżonymi sensorami.

Dla kogo jest Garmin Instinct Solar?

Załóżmy jednak, że cena nie ma znaczenia. Dla kogo w takim razie jest ten zegarek?

Przede wszystkim dla tych, którzy spędzają mnóstwo czasu w terenie. W trudnym terenie. W miejscach, gdzie przeciętny Forerunner czy nawet Fenix szybko przestałyby wyglądać jak nowe. Powiedziałbym, że to znakomity zegarek dla miłośników długich spacerów po górach, nawet mimo tego, że brakuje w nim map. Długi czas pracy w trybie GPS i ponadprzeciętna wytrzymałość rekompensują ten brak z nawiązką.

To też fantastyczna propozycja dla specjalistów nietypowych dziedzin. Dla leśników i myśliwych - tym ostatnim spodoba się nie tylko tryb monitorowania polowań, ale też możliwość śledzenia psów tropiących z obrożami GPS. Dla pracowników służb ratunkowych (zwłaszcza WOPR, ten zegarek jest naprawdę plażoodporny!), dla policjantów, strażaków, nawet dla wojskowych. Dla tych, którzy na co dzień pracują w trudnych warunkach, a chcieliby mimo tego nosić sportowy zegarek z pewnymi funkcjami smart.

Garmin Instinct to bez wątpienia propozycja niszowa, a już zwłaszcza w wariancie Solar. Jednak przedstawiciele tych nisz, dla których jest dedykowany, będą zachwyceni jego możliwościami.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst