Bezpieczeństwo / Artykuł

Polacy dostają przesyłki z Chin, których nie zamawiali. W środku są nasiona. Zniszcz je

293 interakcji
dołącz do dyskusji

O przesyłkach z nasionami z Chin jako pierwsze informowały amerykańskie media. Okazuje się jednak, że koperty z podobnymi niespodziankami przesyłane są także do Polski. O co w tym chodzi i kiedy powstaną jakieś przekonujące teorie spiskowe na ten temat?

Osobą, której udało się nagłośnić tę sprawę, jest Marcelina, która zdjęciami z zawartością koperty wysłanej do niej z Chin podzieliła się na facebookowej grupie Polish Jungle - polska społeczność miłośników roślin i zapytała, czy ktoś jeszcze dostał podobną paczkę z niepodpisanymi nasionami.

Sprawą zajęła się też Gazeta Wyborcza, która oparła ten polski przypadek w amerykańskiej narracji. A ta, w czasach koronawirusa i lekko nadszarpniętego zaufania w stosunku do Chin, nie jest zbyt pozytywna. Tamtejszy Komisarz ds. rolnictwa w stanie Kentucky ostrza Amerykanów przed niezidentyfikowanymi chińskimi nasionami i uczula, aby je zniszczyć i pod żadnym pozorem nie wysiewać.

W identycznym tonie zareagowała Wojewódzka Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Katowicach, która poleciła pani Marcelini, aby czym prędzej zwróciła paczkę przewoźnikowi, czyli Poczcie Polskiej. Stawkę podbiła Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, która radzi, aby nasiona czym prędzej zniszczyć.

— Nasiona o nieznanym pochodzeniu, a co najważniejsze z punktu bezpieczeństwa fitosanitarnego, za które odpowiada Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, o nieznanym statusie zdrowotnościowym (fitosanitarnym), mogą być źródłem nowych, niewystępujących dotychczas w kraju lub w Unii Europejskiej agrofagów szkodliwych. Takie organizmy (np. szkodniki, grzyby, bakterie wirusy i inne) stanowią potencjalne zagrożenie dla roślin uprawianych i rosnących w naturze na danym obszarze, i przy korzystnych warunkach do rozwoju oraz braku naturalnych wrogów/czynników ograniczających, mogą zadomowić się, powodując starty gospodarcze i środowiskowe - mówi Kalina Kłobukowska, rzecznik PIORiN

Owe tajemnicze nasiona, które trafiły do Polski

Do Marceliny zgłosiła się też Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, która zaoferowała, że chętnie przebada te nasiona i sprawdzi, co to za gatunek. Adresatka tajemniczej paczki z Chin wybrała właśnie tę opcję, więc ciekawość internetu zostanie zaspokojona niebawem. No chyba, że ktoś jest w stanie zidentyfikować te nasiona po zdjęciach.

No dobrze, ale dlaczego Chińczycy wysyłają nasiona roślin do przypadkowych osób?

Wątpię, żeby był to jakiś wyrafinowany i tajny plan na depopulację Stanów Zjednoczonych i Europy. Po pierwsze, na zdjęciach udostępnionych przez Ryana Quarlesa i panią Marcelinę widać, że Chińczycy nie ograniczają się do wysyłki nasion pojedynczego gatunku.

Po drugie, gdyby władze Chin rzeczywiście chciały pozbyć się europejskiej i amerykańskiej roślinności, zastępując ją chińską, o wiele prościej byłoby wysłać na oba kontynenty kilku agentów i na ich tymczasowe adresy wysyłać nasiona, niż liczyć na przychylność przypadkowych osób.

No dobrze, kończymy z żartami, czas na najbardziej prawdopodobną teorię.

Prawdopodobnie chodzi tu o tzw. brushing. Jest to dość genialna koncepcja w czasach zautomatyzowanych sklepów internetowych, w których bardzo często za opinię nt. danego sprzedawcy odpowiadają algorytmy. Działa to tak: oszust, przed właściwym aktem oszustwa, musi najpierw zadbać o swoją wiarygodność jako internetowy sprzedawca.

Przecież nikt nie kupi jakiegoś Bardzo Drogiego Przedmiotu od kogoś, kto na swoim koncie ma co najwyżej kilka transakcji, prawda? A przecież nie po to ktoś zostaje oszustem, żeby w ramach oszustwa zbudować sobie odpowiednią renomę internetowego sprzedawcy.

Proces ten zatem można przyspieszyć. Kupując od samego siebie. Najlepiej jakieś bezwartościowe rzeczy w stylu garstki losowych nasion. Żeby jeszcze bardziej uwiarygodnić się w oczach algorytmów i ludzkiej administracji portalu aukcyjnego, najlepiej jest kupować od samego siebie i wysyłać te zakupy za granicę. Wystarczy fałszywe konto z prawdziwym, ale losowym adresem, na który taką bezwartościową, budującą rating paczkę można wysłać.

Tak prawdopodobnie było w przypadku pani Marceliny, która zamówiła coś z Chin i nadal czeka na przesyłkę. Bardzo możliwe, że jej adres został udostępniony oszustom, którzy odpowiadają za wysyłkę nasion. Nie twierdzę oczywiście, że rozwiązałem tę międzynarodową zagadkę, ale wydaje mi się to najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst