Gry  / Lokowanie produktu

Przyświeca mu jeden cel. Tydzień z OMEN 17 od HP

Jest wielki. Jest potężny. I nie znalazłem ani jednej gry, której by nie podołał. Taki jest OMEN 17 od HP, z którym spędziłem ostatni tydzień.

Podczas gdy rynek zdominowały komputery przenośne, które są jak najsmuklejsze i jak najbardziej mobilne, OMEN 17 od HP celuje w zupełnie innego odbiorcę. Takiego, który nie szuka po prostu komputera jednocześnie do pracy/nauki i do grania, ale takiego, który chce mieć laptopa o wydajności komputera stacjonarnego.

Taki laptop nie musi być przesadnie kompaktowy. Wystarczy, że będzie można go przenieść z miejsca na miejsce w razie potrzeby i nie trzeba będzie podłączać do niego dodatkowego monitora. W końcu nie każdy ma miejsce na takie fanaberie, zwłaszcza gdy mówimy np. o studentach żyjących w akademikach lub wynajmujących kawalerki, w których zwyczajnie nie zmieści się wielkie biurko, zdolne pomieścić cały osprzęt do komputera stacjonarnego.

OMEN 17 od HP nie kryje się ze swoim gamingowym rodowodem.

Z której strony by nie spojrzeć – to laptop dla graczy.

Nawet gdy jest zamknięty, OMEN 17 od HP zdradza swoje gamingowe DNA potężnymi wylotami powietrza na tylnej krawędzi obudowy.

HP Omen 17 opinie

Widać też, że HP wiedziało, co robi, projektując ten komputer – niemal wszystkie porty (nie licząc jednego USB i slotu na karty pamięci) umieszczono po lewej stronie. Czyli tam, gdzie nie będą przeszkadzać położonej obok komputera myszce.

O potężnej mocy na pierwszy rzut oka świadczy też dołączony do zestawu zasilacz. Ten ma moc aż 330 W i nic w tym dziwnego: musi bowiem zasilić podzespoły, którym potrzeba bardzo dużo prądu do pracy na pełnych obrotach.

Po otwarciu klapy w ogóle nie sposób pomylić OMEN 17 z „cywilnym” komputerem. Strefowo podświetlana klawiatura RGB, dedykowane klawisze makro po lewej stronie i wielki, piękny wyświetlacz o przekątnej 17”, rozdzielczości Full HD i częstotliwości odświeżania 144 Hz – wszystko to krzyczy „gaming”.

HP przysłało mi do sprawdzenia konfigurację, która zaspokoi każdego gracza.

Za przetwarzanie danych odpowiada w niej sześciordzeniowy procesor Intel Core i7-9750H, wspierany przez 16 GB pamięci operacyjnej DDR4 2666 MHz. Do tego dochodzi 512 GB szybkiego napędu SSD na dane oraz wisienka na torcie – karta graficzna Nvidia GeForce RTX 2080 i to nie w energooszczędnej wersji Max-Q, ale w pełnoprawnej edycji Mobile, która jest szybsza o blisko 30 proc. (zależnie od scenariusza) od tego samego układu w mniejszych laptopach.

Podzespoły możemy również w przyszłości rozbudować – klapa na dolnej części obudowy umożliwia prostą wymianę RAM-u, SSD oraz dołożenie drugiego dysku na dane, który bez wątpienia się przyda, biorąc pod uwagę rosnący rozmiar współczesnych tytułów AAA.

Przez tydzień bawiłem się laptopem OMEN 17 od HP w różnych tytułach na PC – od Red Dead Redemption 2 poprzez Control i Gears 5 aż po mniej wymagające i starsze tytuły, takie jak Forza Horizon 4 czy Skyrim Special Edition. Rozegrałem też kilka partyjek w COD: Warzone.

O jakości wyświetlania opowiem za chwilę, ale warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt – na OMEN 17 od HP można grać nie tylko we wszystko, ale też przez długi czas.

Fakt, jego obudowa jest bardziej stacjonarna niż mobilna, ale jednocześnie większe gabaryty umożliwiają znacznie bardziej efektywne chłodzenie. Nawet po długich godzinach rozgrywki laptop nie zwalnia, a też w czasie zabawy pulpit roboczy nie nagrzewa się na tyle, by zwrócić na to uwagę.

Potężne wentylatory skutecznie odprowadzają ciepło z podzespołów, a też jak na tak wydajny komputer OMEN 17 od HP zachowuje przyzwoitą kulturę pracy, nawet pod obciążeniem. Wentylatory oczywiście pracują przez cały czas, ale nie robią tego na tyle głośno ani na tyle irytująco, by od razu zakładać słuchawki, jak ma to miejsce w przypadku wielu smuklejszych laptopów.

OMEN 17 od HP spisuje się w każdym rodzaju gamingu.

Absolutnie każda gra działała na najwyższych ustawieniach graficznych w natywnej rozdzielczości wyświetlacza z płynnością przebijającą 60 FPS-ów. Zwykle widziałem framerate’y znacznie przewyższające 100 FPS-ów.

Wszystko to w absolutnej płynności wyświetlacza 144 Hz. O ile grając na laptopach 15-calowych często czuję pokusę, by podłączyć do nich większy monitor, tak 17” okazuje się być w zupełności wystarczające.

Oczywiście można do OMEN 17 podłączyć dedykowany monitor 4K i jednocześnie napędzić obydwa wyświetlacze, ale gracze niewiele stracą, jeśli tego nie zrobią – wbudowany ekran jest fantastyczny do wirtualnej rozgrywki.

GPU Nvidia GeForce RTX 2080 zapewnia też wszystkie możliwe fajerwerki graficzne – z Ray Tracingiem i DLSS na czele.

Jak działa śledzenie promieni, każdy gracz już zapewne wie. W telegraficznym skrócie, dzięki Ray Tracingowi gry wyglądają po prostu piękniej. Światła i cienie zachowują się naturalnie, dodając kolejną warstwę do ogólnej immersji w świat gry.

Tak wygląda np. Control bez Ray Tracingu:

A tak z włączonym Ray Tracingiem:

Ray Tracing umożliwia też cieszenie się nową, powalającą szatą graficzną w Minecrafcie:

A także w ustawicznie rosnącej liczbie nowych tytułów. Można śmiało założyć, że nie ukaże się już gra AAA, która w jakimś stopniu nie wykorzystywałaby Ray Tracingu, a OMEN 17 od HP jest na to gotowy.

Zastosowanie DLSS dodatkowo zapewnia, że jeśli w przyszłości pojawią się jakieś gry, którym laptop nie będzie w stanie podołać w pełnych detalach, nadal będą one wyglądać równie dobrze.

Algorytmy Nvidii w technologii DLSS cyfrowo skalują obraz do wyższej rozdzielczości, a także stosują zaawansowane procesy wygładzania krawędzi, by gry wyglądały jeszcze lepiej. Przyda się to z pewnością w przyszłości, ale może być użyteczne nawet dziś – jeśli np. zechcemy podłączyć monitor 4K do komputera i nadal cieszyć się super-płynną rozgrywką.

Zastosowanie DLSS pozwoli uruchomić grę w niższej natywnej rozdzielczości i cyfrowo „powiększyć ją” do pełnego 4K, bez spadku jakości wyświetlania. W nowych tytułach różnica w płynności wyświetlania po zastosowaniu DLSS sięga nawet 50 proc.!

Oczywiście nie samym gamingiem żyje człowiek…

…ale OMEN 17 od HP jest w stanie sobie poradzić z absolutnie każdym zadaniem. Wydajne podzespoły spiszą się zarówno w czasie zabawy, jak i podczas pracy. Połączenie sześciordzeniowego procesora Intel Core i7 oraz grafiki RTX 2080 sprawdzi się podczas obróbki i montażu wideo, renderowania grafiki 3D czy projektowaniu w programach CAD.

I chociaż temu sprzętowi zdecydowanie bliżej do kategorii DTR (desktop replacement) niż do super mobilnych maszyn, tak nic nie stoi na przeszkodzie, by w razie potrzeby zabrać go ze sobą do pracy czy na zajęcia. Waży tylko 3 kg, co jest relatywnie niską masą jak na sprzęt tej wielkości, więc przenoszenie komputera z miejsca na miejsce nie powinno dla nikogo stanowić problemu.

Spróbujcie to samo zrobić ze stacjonarką…

*Materiał powstał we współpracy z marką HP

Advertisement
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst