Sprzęt  / Felieton

Dopłacasz do metalowej obudowy smartfona? Po co? Nawet zawodowi recenzenci nie widzą różnicy

OnePlus Nord skonfundował recenzentów. Część tuzów świata tech dała się nabrać na to, że plastikowa obudowa to metal. Skoro nawet zawodowi recenzenci nie czują tej różnicy, to czy warto dopłacać do lepszych materiałów?

Po niebywale żmudnej i męczącej kampanii OnePlus Nord w końcu został oficjalnie zaprezentowany. Firma przedstawia Norda jako mesjasza smartfonów, jedynego sprawiedliwego, który dobrze balansuje między ceną a specyfikacją. Cóż, rozsądny średniak wyceniony na 1899 zł brzmi jak kuriozum, szczególnie jeśli mamy w pamięci pierwszy tani model OnePlusa, czyli OnePlus X z 2016 r. Kosztował niecałe 1200 zł i również miał na tamten czas wszystko, czego można było oczekiwać w średniej półce.

Mam podejrzenia, graniczące z pewnością, że w 2020 r. mało kto kupi Norda za 1900 zł. Na progu 2 tys. zł zaczynają się już nieco starsze flagowce, które dla mnie zawsze były lepszym wyborem. W ich przypadku nie trzeba iść na żadne kompromisy. Dwuletni flagowiec ani trochę nie zwalnia, nadal wygląda dobrze, no a w kwestii aparatu najpewniej zawstydza Norda. No i dodatkowo nie będzie tracił na wartości w ekspresowym tempie, bo co miał stracić, to już stracił.

Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

Amerykańscy youtuberzy mieli okazję używać OnePlusa Nord już od kilku tygodni, a wczoraj opublikowali filmy o tym smartfonie. Część osób mówi jasno: Nord ma plastikową ramkę oraz szkło z przodu i z tyłu. Inni mówią o metalowej ramce.

Wiele osób skrytykowało Marquesa Brownlee, czyli słynnego MKBHD. W swoim filmie mówi, że używa Norda od ok. trzech tygodni. Recenzent twierdzi, że smartfon ma rewelacyjną jakość wykonania („the build quality is definitely here”), a obudowa składa się z metalu i szkła.

W istocie OnePlus Nord ma plastikową ramkę. MKBHD przez trzy tygodnie myślał, że to metal.

Nie chce, by zabrzmiało to jak krytyka MKBHD. Owszem, popełnił gafę, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto zawsze potrafi bezbłędnie rozpoznać materiał, z jakiego jest zrobiony smartfon.

Zdradzę wam pewien sekret. Kiedy nagrywamy wspólnie z Dawidem Kosińskim materiały o smartfonach - a zwłaszcza pierwsze wrażenia, robione na gorąco - niejednokrotnie zdarza nam się pytać przedstawicieli firmy o materiał zastosowany w obudowie. Co więcej, przedstawiciele często sami nie mają pewności i zanim dadzą odpowiedź, muszą to doprecyzować gdzieś na zapleczu.

Zack Nelson, słynny niszczyciel smartfonów znany jako JerryRigEverything, sprawdza na swoich filmach, z jakich materiałów wykonano obudowę smartfona, maskownice głośników, czy przyciski. Często trudno to stwierdzić, dopóki dany element nie zostanie zarysowany ostrzem.

Dlaczego tak trudno odróżnić metal od plastiku?

W czasach Nokii Lumii sprawa była prosta. Matowe, poliwęglanowe (czyli de facto plastikowe) obudowy były rozpoznawalne jeszcze zanim wzięliśmy smartfon do ręki. Podobnie było z pierwszymi metalowymi obudowami.

Dziś jest zdecydowanie trudniej. Element rozpoznawczy metalowych obudów - plastikowe anteny przecinające powierzchnię - został zredukowany do minimum. Najczęściej w ogóle nie jest konieczny, ponieważ tył smartfonów pokrywa szkło, które nie zakłóca pracy bezprzewodowych ładowarek ani anten NFC.

Do tego plastik w nowych smartfonach - w tym w OnePlusie Nord - ma metaliczne wykończenie. Jest polakierowany w taki sposób, że bardzo wiernie imituje metal.

A co z innymi właściwościami materiałów? Zimą sprawa jest nieco prostsza, bo metal pozostaje przyjemnie chłodny, podczas gdy plastik szybko nabiera temperatury pokojowej. Latem te różnice są niezauważalne.

Metal metalowi nierówny.

Większość metalowych smartfonów jest wykona z aluminium. Zupełnie inaczej jest z iPhone’ami, które są wykonane ze stali (pomijając kilka wyjątków, w tym tańszego iPhone’a 11). Stalowa obudowa mocno różni się zarówno od aluminium jak i plastiku, niezależnie od wykończenia. W przypadku stali nie ma wątpliwości, że obcujemy z metalem.

W przypadku aluminium, jak widać, takie wątpliwości pojawiają się dość często.

Czy zatem warto dopłacać do lepszych materiałów?

Zachwycamy się metalowo-szklaną obudową, a nie odróżniamy aluminium od odpowiednio wykończonego plastiku. Kupujemy smartfony z wysokiej półki, a później wsadzamy je w gumowe etui. Czy to wszystko ma jakikolwiek sens?

Im więcej smartfonów przechodzi przez moje ręce, tym bardziej przekonuję się do tego, że rodzaj użytych materiałów wpływa jedynie na samopoczucie nabywcy. Tym bardziej że przeciętny użytkownik nawet nie wie, czy ma metalową, czy plastikową obudowę w smartfonie. Ba, nie wie nawet, jak to zweryfikować. A jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst