Foto  / Artykuł

100x to za mało. Xiaomi szykuje smartfon z zoomem 120x

Myśleliście, że stukrotny zoom w smartfonie to już szczyt? Ja też, ale pojawiło się Xiaomi, które bez kozery mówi: dajemy zoom 120x!

Skoro Huawei ma zoom cyfrowy o krotności 50x, a Samsung poszedł w skrajność pokazując zoom 100x, to było rzeczą oczywistą, że Xiaomi nie odpuści. Chińczycy już nie raz i nie dwa pokazywali, że uwielbiają wyścigi na cyferki. I choć optyka smartfonów zupełnie nie radzi sobie z tak wielkimi powiększeniami, to Xiaomi idzie na rekord i zamierza pokazać zoom o krotności 120x.

Xiaomi Mi CC10 Pro będzie wyposażony w rozdzielczość 108 megapikseli i zoom cyfrowy o krotności 120x.

xiaomi zoom x120

Prace nad nowym telefonem mają trwać już od początku 2020 r. Główny aparat Xiaomi Mi CC10 Pro ma oferować rozdzielczość 108 megapikseli, ale ma być oparty o zupełnie nową matrycę Samsung Isocell Bright HM2.

Jeszcze ciekawiej zapowiada się zoom. Peryskopowy teleobiektyw będzie oferował optyczną krotność powiększenia x12 względem bazowego obiektywu. Będzie to rekord w smartfonie. Aparat będzie mógł produkować zdjęcia z zoomem cyfrowym o krotności aż 120x, na który prawdopodobnie z jednej strony będą się składać dane z głównej matrycy o bardzo wysokiej rozdzielczości, a z drugiej obraz z optycznego powiększenia x12.

Obiektyw 300 mm w smartfonie. Czy to ma sens?

Jeżeli główny aparat będzie miał standardową dla smartfonów ogniskową na poziomie 26 mm, będzie to oznaczało, że teleobiektyw z krotnością x12 musi mieć ogniskową 312 mm (w przeliczeniu na pełną klatkę).

Jeżeli fotografowałeś kiedyś lustrzanką lub bezlusterkowcem z obiektywem 300 mm, dobrze wiesz, że jest to obiektyw do zadań specjalnych. Jego przeznaczeniem jest np. podglądanie dzikiej przyrody. Nie ma możliwości, by takim obiektywem fotografować we wnętrzach, bo przeciętne domowe pokoje są na to po prostu za małe. Trzeba byłoby cofnąć się od obiektu na kilka, a może nawet kilkanaście metrów, by zmieścić cały obiekt w kadrze.

Na obiektywy z krotnością 300 mm decyduje się niewiele osób. Nabywcy takich instrumentów borykają się też z wieloma problemami, na czele z brakiem światła, ponieważ konsumenckie obiektywy 300 mm są na ogół ciemne. Jasne konstrukcje tego typu są piekielnie drogie. Drugim problemem jest stabilizacja obrazu, bowiem na 300 mm bardzo trudno fotografuje się z ręki.

Optymalna krotność zoomu w teleobiektywie smartfona to x3. Nawet x5 to przesada. Obiektyw x12 to sztuka dla sztuki.

Smartfonowe teleobiektywy z krotnością x5 (czyli oferujące ekwiwalent ogniskowej ok. 130 mm) są bardzo trudne do opanowania. Większość nowych konstrukcji korzysta z teleobiektywów x2, lub x3, co jest optymalną wartością w smartfonie.

Nie wierzę, że Xiaomi znajdzie sposób na zmieszczenie użytecznego teleobiektywu x12 w obudowie smartfona, nawet korzystając z peryskopowej konstrukcji. Możemy spodziewać się małej jasności obiektywu i dużych problemów ze stabilizacją.

Z kolei cyfrowy zoom o powiększeniu 120x również nie zapowiada się fascynująco.

Mam w pamięci zachowanie Samsunga Galaxy S20 Ultra na krotności 100x i niestety nie są to miłe wspomnienia. S20 Ultra zapewnia bardzo dobre rezultaty przy powiększeniu x10, czy niekiedy nawet x30, ale wszystkie wartości powyżej dają bardzo słabą jakość.

Takie ekstrema w fotografii mobilnej nie są niczym dobrym. Jedyną - wątpliwą - zaletą jest tu możliwość pochwalenia się takim zoomem przed znajomymi. Praktyczne efekty będą rozczarowujące.

I jasne, z pełną oceną Xiaomi Mi CC10 Pro zaczekam do momentu premiery i testów. Jest cień szansy, że Xiaomi pozytywnie nas zaskoczy, ale firma musiałaby wspiąć się na poziom techniczny, do jakiego nie zbliżył się żaden inny producent, nie tylko w dziale fotografii mobilnej, ale fotografii w ogóle.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst