Tech  / Artykuł

Rola technologii w rejestrowaniu rzeczywistości. Rozmawiamy z Wojtkiem Sokołem

Chociaż Sokoła zna każdy, kto chociaż trochę interesuje się polską sceną rapową, to artysta jest również przedsiębiorcą. Nam opowiedział, jak łączy te dwa światy.

Konrad Chwast: Rymujesz, projektujesz i prowadzisz firmę. Jakie urządzenia pomagają ci łączyć te światy?

Wojtek Sokół: Wiadomo, że telefon i komputer. Nie wiem, czy jest jakaś praca, w której te dwa przedmioty nie są w dzisiejszych czasach potrzebne. Ja mam dwa różne laptopy, oba bardzo mocne, a przy sobie w kieszeni smartfon aktualnie Galaxy S20 Ultra, który idealnie się sprawdza. Na co dzień używam też bezprzewodowych słuchawek Galaxy Buds+, które towarzyszą mi w podróżach, pomagają w rozmowach biznesowych, a wieczorami przydają się też do zasypiania z audiobookiem, ale przede wszystkim umożliwiają mi robienie kilku rzeczy naraz.

W kawałku Lepiej jak jest lepiej wspominasz o telewizji, która „ma rozdzielczość świątecznego swetra”, czy liczba pikseli ma dla ciebie znaczenie? Zwracasz uwagę na nowinki technologiczne?

Zwracam, gęsto napakowane piksele odmieniły ekrany domowe, kiedyś zwane telewizorami, dzisiaj to już wielofunkcyjne urządzenia podłączone do internetu. No i oczywiście telefony. Ja używam smartfonu do codziennej pracy, gdzie mam dużo styku z video i grafiką, więc dla mnie to ważne. Kamera w smartfonie ma dziś taką rozdzielczość, że z nagranego nią materiału możesz na luzie wycinać dowolne obszary i wciąż mieć żyletkę w HD. To pozwoliło też na tak dobry efekt stabilizacji w Galaxy S20 Ultra.

W najnowszej kampanii Samsunga wzywasz do Zmiany Spojrzenia. Czy Twoje spojrzenie na obecną rzeczywistość zmieniło się? W jaki sposób? Dostrzegłeś coś, na co wcześniej nie zwracałeś uwagi?

Bardzo nie chciałbym być kimś, kogo spojrzenie się nie zmienia z biegiem czasu, wyobraź sobie czterdziestoletnią osobę, która widzi świat tak samo, jak widziała go w wieku lat dziesięciu. Z takich najprostszych rzeczy, na pewno dziś inaczej patrzę na święty spokój niż 20 lat temu. Zmieniło się też moje podejście do miasta i natury. Choć kocham duże miasta, wolę budzić się i zasypiać w otoczeniu zieleni.

Kiedy robisz zdjęcia, wolisz wycyzelowane, dopracowane kadry czy szybki strzał, uchwycenie „decydującego momentu”? Innymi słowy: lustrzanka czy smartfon?

To zależy, nigdy lustrzanką nie zrobisz tak naturalnych zdjęć jak telefonem, bo ludzie na widok profesjonalnego sprzętu sztywnieją, ale nigdy nawet najlepsze technologie cyfrowe nie zastąpią w pełni dobrego aparatu z profesjonalnym obiektywem.

Jak często zdarza ci się zobaczyć coś na ulicy i pomyśleć: muszę to mieć na zdjęciu? Co ostatnio tak „złapałeś”?

Fotografuję różne dziwactwa. Często robię zdjęcia liter. Na szyldach, neonach, świecących, wykutych lub namalowanych. Robię zdjęcia tych rzeczy, które wydają mi się ciekawe. Czasami nic nie fotografuję miesiąc, a czasami non stop coś łapię. Jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie ostatnio udało mi się uchwycić, była sygnalizacja świetlna dla pieszych we Francji, w której ktoś pomylił kolory i ludzik stojący był zielony, a idący czerwony. Łatwo zrobić coś takiego w komputerze, ale to, że działo się to naprawdę, miało dla mnie wartość.

A jak to wygląda od strony technologicznej? Wolisz czyste zdjęcie czy podkręcasz je później filtrami lub efektami?

Wolę czyste zdjęcie poprawiane kontrastem, zmianą nasycenia czy temperatury, a nie obrobione gotowym filtrem.

Pamiętasz jeszcze swoje pierwsze zdjęcie zrobione smartfonem? Co to było?

Pewnie na zdjęciu był kolega, który sprzedał mi ten pierwszy telefon z aparatem. Był skądś przywieziony, w Polsce takich nie było.

Kiedy myślisz o swoich pierwszych zdjęciach i porównujesz je z tymi, które robisz teraz, to jakie masz wnioski? Co się zmieniło – pytam i o technologię, i o twoje spojrzenie.

Pierwsze zdjęcia w życiu robiłem analogową lustrzanką na czarnobiałej kliszy. Aparat należał do mojego ojca. To było zdjęcie moich zabawek w domu, potem pojechaliśmy do Wilanowa i tam robiłem zdjęcia Pałacu. Dziś najczęściej robię zdjęcia smartfonem, dokumentujące moje życie, podróże, spotkania i imprezy. Te zdjęcia mają zatrzymać wspomnienia, ale też służyć moim graficznym działaniom, wiele z nich staje się częścią jakichś dziwnych grafik.

*Autorem zdjęcia tytułowego jest Damian Kramski.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst