Bezpieczeństwo  / Artykuł

Rząd rozpoczyna polowanie na trolle. Nawet 5000 zł kary i 30 dni aresztu za przeszkadzanie w lekcjach

Internetowych trolli w końcu dosięgnie żelazna ręka sprawiedliwości. Przynajmniej tych, którzy będą próbowali zakłócić lekcje w szkołach.

Od początku e–nauczania z różnych stron dobiegają historie o włamaniach na zdalne lekcje, czy po prostu, nazwijmy to, nieobyczajnym zachowaniu niektórych uczniów lub studentów.

Nauczyciel próbuje w spokoju prowadzić zajęcia, a tu na czacie pojawia się troll czy też zwyczajny cham, sypiąc wyzwiskami czy wzywając nauczycielkę do, ekhm, czynów lubieżnych. Zdarzało się również, że żartownisie przejmowali transmisję i emitowali firmy pornograficzne.

Wprowadzone właśnie w ramach Tarczy Antykryzysowej 4.0 przepisy mają zniechęcić internetowych gagatków do tego typu zachowań, a jeśli i tak się do nich posuną – surowo ukarać.

Tarcza Sprawiedliwości przewiduje wysokie kary dla internetowych trolli.

W pakiecie ułatwień przygotowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości, nazwanym „Tarczą Sprawiedliwości”, pojawił się zapis o karach dla śmieszków, którzy utrudniają lekcje, wyzywają nauczycieli lub uczniów czy w jakikolwiek inny sposób wpływają nieproszeni na transmisje online.

Jak czytamy na stronie ministerstwa:

Za włamania na e-lekcje i inne transmisje w sieci grozić będzie kara ograniczenia wolności lub co najmniej 1000 zł grzywny.

Kara będzie surowsza, jeśli sprawca użyje obelżywych słów albo w inny sposób dopuści się nieobyczajnego wybryku. W takiej sytuacji będzie mu grozić do 30 dni aresztu, ograniczenie wolności do roku lub co najmniej 3000 zł grzywny. Maksymalna wysokość grzywny w obu rodzajach przestępstw wyniesie 5000 zł.

Trolling stał się epidemią na długo przed koronawirusem.

Anonimowość w internecie to rzecz jednocześnie cudowna i straszna, nawet jeśli w istocie anonimowość jest tylko pozorna – każdego można w ten czy inny sposób zidentyfikować.

Przez lata panowało jednak ciche przyzwolenie na jawny trolling, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Nie widzimy nic złego w ludziach, którzy spędzają dni podsycając dyskusje na profilach czy grupach kontrowersyjnymi komentarzami. Obraźliwe komentarze ukrywamy lub zbywamy wzruszeniem ramion. Otwartą wrogość możemy co najwyżej zgłosić administratorom portalu.

To sprawia, że internetowe trolle czują się wolne i bezkarne.

Teraz „klawiaturowi bojownicy”, zwykle w wieku szkolnym, próbują tę samą pseudo–wolność przenieść na e–lekcje, uważając to za szalenie zabawne.

Zakłócanie lekcji i szkolne zawieruchy siłą rzeczy musiały się przenieść na e–nauczanie, ale dotychczas nie było oficjalnego sposobu, by takich rozrabiaków ukarać.

Tarcza Sprawiedliwości daje w ręce odpowiednich organów takie narzędzia, które jednocześnie powinny stanowić dość surową karę dla trolli, i dawać potencjalnym „zakłócaczom lekcji” wyraźny sygnał, że w społeczeństwie nie ma przyzwolenia na tego typu zachowanie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst