REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Sprzęt

Samsung Galaxy Z Flip sprawia, że rozum przegrywa z wewnętrznym geekiem - recenzja

Jeśli patrzysz na niego pod kątem specyfikacji, procesora, czy aparatu, odpuść. To nie jest sprzęt dla ciebie. A jeśli szukasz smartfona na wskroś nowoczesnego, budzącego duże emocje, lepszej propozycji nie znajdziesz. Zapraszam do recenzji Samsunga Galaxy Z Flip.

samsung galaxy z flip - recenzja
REKLAMA
REKLAMA

Testując Samsunga Galaxy Flip, nie mogłem uciec od porównań do Samsunga Galaxy Fold, z którym w ubiegłym roku spędziłem ponad dwa tygodnie. Fold miał sporo wad, ale nade wszystko miał ogromną zaletę: po rozłożeniu stawał się tabletem. Wielki ekran sprawił, że na czas testów iPad poszedł w odstawkę. Uwielbiałem wieczorami czytać teksty i oglądać YouTube’a na Foldzie.

Dlatego też w pierwszej chwili po premierze Galaxy Z Flipa - wbrew powszechnym zachwytom - miałem wrażenie, że ten pomysł nie ma sensu. Zastanawiałem się, gdzie jest tu wartość dodana. Skoro typowy smartfon mieści mi się w kieszeni, to po co kupować składany? Po co właściwie jest potrzebny mniejszy rozmiar? Tym bardziej że idzie za nim dużo wyższa cena i dużo niższa wytrzymałość?

Po dwóch tygodniach z Samsungiem Galaxy Z Flip wiem jedno. Tutaj zdrowy rozsądek przegrywa z wewnętrznym geekiem.

samsung galaxy z flip

Nadal nie do końca rozumiem, dlaczego składany smartfon ma być lepszy od zwykłego. Nie jestem w stanie pogodzić się z faktem, że ekran można zarysować paznokciem. Że za 6000 zł dostaję ubiegłoroczne podzespoły. Koncepcja Galaxy Z Flipa nie wytrzymuje starcia z logicznymi argumentami. Na obecnym etapie zakup takiego smartfona nie ma żadnego rozsądnego uzasadnienia.

Nie o rozsądek tu jednak chodzi, bo Galaxy Z Flip jest sprzętem, który wywołuje największy efekt wow od lat. Ten smartfon ma w sobie coś, co sprawia, że nie da się go nie lubić. Natychmiast chce się go wziąć do rąk i zacząć się nim bawić. Metalowa, różowa kanapka sprawia, że serce wygrywa z rozumem.

Samsung Galaxy Z Flip (w czasach zarazy).

Muszę się przyznać, że testy Galaxy Z Flipa odbywały się u mnie w zupełnie innym trybie niż zazwyczaj. Koronawirus ma wpływ nawet na to, jak używamy testowych urządzeń. Siłą rzeczy smartfon pozostawał tam gdzie ja, czyli głównie w domu. W zasięgu sieci Wi-Fi, bez podróży pociągami, bez nawigacji w aucie.

To wszystko sprawiło, że nie odczułem dość małej pojemności akumulatora (3300 mAh), która w normalnych warunkach z pewnością by mnie irytowała. Szczególnie że ekran smartfona jest ogromny.

Ekran Samsunga Galaxy Z Flip to rollercoaster zalet i wad.

samsung galaxy z flip - recenzja

Panel Dynamic AMOLED ma przekątną 6,7 cala (Full HD+), ale ma niemal identyczną wysokość jak ekran Samsunga Galaxy S20 Ultra o przekątnej 6,9 cala. Różnicą między smartfonami są proporcje, co niestety wpływa na niekorzyść Galaxy Z Flipa. W jego przypadku mówimy o stosunku boków 21,9:9. To nawet więcej niż w panoramicznych smartfonach Sony Xperia z ekranem 21:9.

Na co dzień nie sprawdza się to najlepiej, bo korzystaniu ze smartfona towarzyszy wrażenie, że na ekranie mieści się za mało treści. Wiersz tekstu mieści mniej słów. Zdjęcia w tekście zajmują za małą powierzchnię ekranu, bo są dostosowane do krótszego boku. Coś tu po prostu nie gra. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, ale za każdym razem, kiedy brałem do ręki zwykły smartfon, czułem, że wracam do normalności.

samsung galaxy z flip - recenzja

Sama jakość wyświetlacza jest jednak świetna, jak to u Samsunga. Idealna czerń, świetnie nasycone kolory i HDR10+ robią - jak zwykle - duże wrażenie. Pod tym kątem panel Z Flipa zupełnie nie ustępuje tradycyjnym smartfonom Samsunga.

Ustępuje jednak w kwestii wytrzymałości. Choć w moim wypadku udało się uniknąć rys (najpewniej z uwagi na przymusowy pobyt w domu), to wiadomo, że ekran źle zniesie próbę czasu. Rysy są nieuniknione, co udowodnił m.in. autor kanału JerryRigEverything. Szkło w jakiś sposób było użyte do produkcji ekranu, ale nie można mówić o szklanej powierzchni. Choć ekran jest twardy i w dotyku wypada zupełnie normalnie, to można go zarysować paznokciem. A pamiętajmy, że (póki co) nie istnieje folia zabezpieczająca składany ekran.

samsung galaxy z flip - recenzja

Kilka słów należy się też zgięciu na środku. Podobnie jak w przypadku Galaxy Folda, również w Galaxy Z Flipie jest ono mniej inwazyjne, niż mogłoby się wydawać. Patrząc na wprost, zgięcia nie widać, ale niestety tym razem jest ono mocno wyczuwalne pod palcem, za każdym razem, gdy przewijamy coś na ekranie. A przecież przewijamy nieustannie. Pod tym względem poziome zgięcie wypada gorzej od pionowego, takiego jak w Galaxy Flipie.

samsung galaxy z flip - recenzja

Ciekawostka: po rozłożeniu smartfon może wyświetlać ekran Always On. To prawdopodobnie najmniej użyteczna funkcja tego urządzenia.

Samsunga Galaxy Z Flipa można odkrywać przez tygodnie.

Kiedy kupujesz typowy nowy smartfon, po dwóch dniach znasz wszystkie jego funkcje. Bo co jeszcze można wymyślić w tak dojrzałej kategorii urządzenia? Nowy gest do obsługi? Nową funkcję ekranu Always On? To wszystko drobnostki.

Pod tym względem Galaxy Z Flip jest zupełnie inny. Budowa smartfona sprawia, że można odkrywać coś nowego przez długi czas. W odróżnieniu od Folda, zawias Galaxy Z Flipa można ustawić pod (niemal) dowolnym kątem. Daje to kilka ciekawych możliwości.

samsung galaxy z flip - recenzja
Home Office (w czasach zarazy)

Okazuje się, że statyw czy kijek nie są już potrzebne do zdjęcia selfie. Można zgiąć smartfon w pół i postawić go na dowolnej płaskiej powierzchni, po czym zrobić selfie widząc podgląd na ekranie. W takim trybie aplikacja aparatu wyświetla podgląd kadru tylko w górnej części smartfona.

Z kolei po złożeniu widzimy malutki ekran. Domyślnie widzimy na nim godzinę, datę i poziom naładowania akumulatora. Jest też kolorowy punkcik informujący o nowych powiadomieniach. Jeśli przesuniemy ekran w bok, widzimy ostanie powiadomienia w formie ikon aplikacji. Można zobaczyć ich podgląd, ale na ekraniku mieszczą się tylko trzy ikonki.

samsung galaxy z flip - recenzja

Kiedy rozłożymy smartfon, na ogół otwiera się dana aplikacja z kompletem informacji. Aby wyświetlić treść, trzeba oczywiście odblokować urządzenie, co można zrobić poprzez skan twarzy (niezbyt bezpieczne rozwiązanie) lub odcisk palca. Czytnik linii papilarnych znajduje się na bocznej krawędzi, podobnie jak w Galaxy S10e i jest wręcz idealnie szybki, precyzyjny i wygodny.

samsung galaxy z flip

Mały zewnętrzny ekranik może też posłużyć do zdjęć selfie wykonywanych głównym zestawem obiektywów. Gestem możemy przełączać się między obiektywem zwykłym i ultraszerokim, a przyciskiem głośności robimy zdjęcie. Niewygodę korzystania z tak małego podglądu rekompensuje znacznie wyższa jakość zdjęć selfie. I o niebo szerszy kąt widzenia w obiektywie ultraszerokokątnym.

A jeśli jesteśmy przy aparatach, Galaxy Z Flip nikogo nie rozczaruje.

Jasne, nie ma tu 108 megapikseli i zoomu 100x, ale mamy za to podstawowy zestaw obiektywów znany z ubiegłorocznego Galaxy S10e (choć nie są to dokładnie te same aparaty, co w S10e). Mamy świetny obiektyw główny i ultraszeroki kąt.

samsung galaxy z flip

Pod kątem parametrów całość wygląda następująco:

  • główny aparat: 12 megapikseli, f/1.8, matryca 1/2,55”, stabilizacja optyczna, wielkość piksela 1,4 µm;
  • szerokokątny aparat: 12 megapikseli, f/2.2, wielkość piksela 1,12 µm;
  • kamerka do selfie: 10 MP, f/2.4, wielkość piksela 1,22 µm.

Taki zestaw w zupełności wystarcza. Dobrze, że Samsung nie poszedł drogą wyznaczoną przez Galaxy Folda, gdzie mieliśmy aż sześć aparatów. Takie mnożenie bytów doprawdy nie jest niezbędne. Tym bardziej że zdjęciom z Galaxy Z Flipa trudno cokolwiek zarzucić.

Specyfikacja techniczna? Nie zawracajcie sobie nią głowy.

Samsung Galaxy Z Flip jest smartfonem naprawdę szybkim. Można oczywiście narzekać na ubiegłoroczne podzespoły, ale jeśli ktoś to robi, to raczej Galaxy Z Flip nie jest dla niego.

Mamy tu procesor Snapdragon 855+, 8 GB RAM i 256 GB pamięci. Mamy wszystkie niezbędne standardy łączności, w tym NFC i Bluetooth 5.0. Mamy złącze USB-C z szybkim ładowaniem. Oczywiście nie mamy złącza słuchawkowego. Akumulator naładujemy bezprzewodowo, a do tego mamy bezprzewodowe ładowanie zwrotne. Całość działa pod kontrolą Androida 10 z One UI 2.

To wszystko sprawia, że smartfon wystarczy na kilka lat pracy. Z pewnością szybciej wymienicie to urządzenie z uwagi na rysy na ekranie i ekstremalnie błyszczącej obudowie niż z uwagi na brak mocy.

Samsung Galaxy S20 Ultra czy Galaxy Z Flip? Nie zastanawiałbym się ani chwili.

samsung galaxy z flip - recenzja

Gdybym chciał kupić nowy, topowy smartfon z portfolio Samsunga i nie miałbym oporów przed wyłożeniem kwoty rzędu 6 tys. zł, stanąłbym przed wyborem Samsunga Galaxy S20 Ultra i Samsunga Galaxy Z Flip. Z tej dwójki bez chwili zawahania wybrałbym tego drugiego.

Na korzyść niedojrzałego Z Flipa działa dojrzałość (czy może: skostniałość) całego rynku smartfonów. Jeśli masz już Galaxy S10+, to czy naprawdę czujesz potrzebę zmiany na S20+? Czy zakup nowego smartfona rzeczywiście coś zmieni?

samsung galaxy z flip - recenzja

W moim przypadku nie, bo cyferki same w sobie nigdy mnie nie interesowały. Co z tego, że pecety mają więcej gigaherców od mojego MacBooka, skoro ten niepozorny laptop daje mi lepszą kulturę pracy przy montażu filmów w Final Cut? Co z tego, że PlayStation 4 ma więcej teraflopów, skoro aktualnie się kurzy, a ja doskonale bawię się na najsłabszej konsoli na rynku, czyli Nintendo Switchu?

A w końcu: co z tego, że każdy punkt specyfikacji Galaxy S20 Ultra jest lepszy od Galaxy Z Flipa, skoro to ten drugi daje autentyczną radość obcowania z nową technologią?

REKLAMA
samsung galaxy z flip

Składana konstrukcja to kapitalny powiew świeżości na skostniałym rynku smartfonów. Galaxy Z Flip to sprzęt dla gadżeciarza, wyróżniający się, przykuwający uwagę, dający poczucie obcowania z czymś przełomowym i naprawdę nowoczesnym. Jeśli stać cię na wyłożenie ok. 6 tys. zł na smartfon, bez wahania polecam zakup.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA