Foto  / Artykuł

Jakie aparaty sprzedawały się najlepiej w minionej dekadzie? Tanie lustrzanki wygrywają

Lista najchętniej kupowanych aparatów minionej dekady jest dość zaskakująca. Jest na niej tylko jeden bezlusterkowiec, a największym powodzeniem cieszyły się tanie lustrzanki.

Minione dziesięciolecie było rewolucyjne dla fotografii. Cyfrowe aparaty już na dobre wyparły analogi, a jakość zdjęć zwiększała się w rekordowym tempie. Gdybyśmy 10 lat temu usłyszeli, że czułość ISO 25600 może dawać obrazek o naprawdę dobrej jakości, pewnie pukalibyśmy się w głowę. Dziś takie czułości są na wyciągnięcie ręki.

Jakie aparaty cieszyły się największą popularnością w minionym dziesięcioleciu? Oczywiście tanie lustrzanki.

Ranking BCNretail przedstawia listę 10 najchętniej kupowanych aparatów na przestrzeni lat 2010–2019. Ranking dotyczy tylko rynku japońskiego, ale to najlepsze dane, jakimi dysponujemy. Japonia ma swoje gusta i nietypowe preferencje fotograficzne, ale ranking pokazuje, że w masowej skali użytkownicy stawiają na aparaty, które są bardzo popularne również w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Oto lista 10 fotograficznych bestsellerów minionej dekady:

  1. Canon EOS Kiss X7 (EOS 100D)
  2. Canon EOS Kiss X5 (EOS 600D)
  3. Canon EOS Kiss X7i (EOS 700D)
  4. Nikon D5300
  5. Canon EOS Kiss X4 (EOS 550D)
  6. Sony A6000
  7. Nikon D3100
  8. Canon EOS 60D
  9. Nikon D3200
  10. Nikon D5100

Podsumujmy: na liście mamy pięć lustrzanek Canona, cztery lustrzanki Nikona i jeden bezlusterkowiec Sony. Rozłóżmy jednak tę listę na czynniki pierwsze.

Numerem jeden jest lustrzanka z 2013 roku, która była najmniejszym i najlżejszym aparatem swojej kategorii. Canon EOS 100D był jednocześnie konstrukcją bardzo prostą, przeznaczoną dla amatorów. Co za tym idzie, był też stosunkowo tani. W momencie premiery kosztował ok. 2700 zł, czyli więcej od rywali, ale cena szybko stopniała, a aparat był dostępny w licznych promocjach.

Trzy kolejne lustrzanki Canona to następujące po sobie generacje średniej półki lustrzanek APS-C. To aparaty, które nie są tak ograniczone jak czterocyfrowa seria Canona, ale jednocześnie są dużo tańsze od dwucyfrowej serii.

W lustrzankach Nikona widzimy podobny trend. Mamy dwóch przedstawicieli najtańszej serii D3000 i dwie lustrzanki z serio o oczko wyższej, czyli D5000. Aparaty tej klasy mają bardzo wiele braków względem serii D80/90 (zastąpionej przez D7000), ale są pełnoprawnymi lustrzankami dającymi dostęp do bardzo wielu obiektywów.

Rodzynkiem jest Sony A6000. To jedyny bezlusterkowiec na liście.

Sony A6000 cieszył się ogromną popularnością również w Polsce, a do dziś jest szeroko polecany i chętnie wybierany. Był to aparat, który zapoczątkował zupełnie nowy rozdział wśród bezlusterkowców Sony. Wcześniejsze serie Nex 3, 5, 6 i 7 z perspektywy czasu można uznać za aparaty, w których Sony szukało dobrej drogi na dalszy rozwój.

Dopiero A6000 pokazał, że można zrobić mały aparat prawdziwie nowej generacji. Lista usprawnień względem poprzedników była naprawdę duża. Sprzęt wyróżniał się przede wszystkim zawrotnie szybkim i skutecznym autofocusem, co do dziś jest dużym wyróżnikiem bezlusterkowców Sony. Do tego miał nową, bardzo udaną matrycę i pozwalał robić do 11 kl./s, co wcześniej było zarezerwowane tylko dla najdroższych lustrzanek reporterskich.

Jak podobna lista będzie wyglądała za 10 lat?

canon eos rp

W ciągu minionego dziesięciolecia obserwowaliśmy narodziny i raczkowanie segmentu bezlusterkowców. Dopiero od 2–3 lat kategoria bezlusterkowców stała się naprawdę dojrzała i godna polecenia nawet w pracy profesjonalnej. To samo dotyczy systemów obiektywów, które cały czas są rozwijane, ale u firm z dłuższym stażem luki są już niemal w całości załatane.

Początek lat 20. XXI wieku daje nam ogromny wybór bezlusterkowców. Każdy liczący się producent ma taki aparat w swojej ofercie. Ba, praktycznie każdy ma bezlusterkowca w dwóch rozmiarach, czyli serię z matrycą pełnoklatkową i niższą półkę z matrycą APS-C (lub Mikro Cztery Trzecie).

Jeśli mam strzelać, za 10 lat ranking będzie wyglądał zupełnie inaczej. Będą w nim dominowały bezlusterkowce, a lustrzanki odejdą na emeryturę, zwłaszcza w segmencie amatorskim.

Najważniejsze pytanie na nadchodzące dziesięciolecie: czy pasjonaci będą jeszcze potrzebować aparatu?

deep fusion, iphone 11, ios 13.2

Wojenka pomiędzy fanami lustrzanek i bezlusterkowców traci na znaczeniu, jeśli do zestawienia dołączymy prawdziwego przeciwnika, czyli segment smartfonów. Smartfony w minionej dekadzie zabiły najpopularniejszy niegdyś segment aparatów kompaktowych, a bardzo możliwe, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat pochłoną też najtańsze aparaty z wymienną optyką.

Z jednej strony, aparaty nigdy nie były tak doskonałe jak dziś. Z drugiej, nigdy nie były tak zagrożone wyginięciem. To wielki paradoks współczesnej fotografii.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst