Polskie szpitale gotowe na specjalistów z Ukrainy. Brakuje jednak uproszczeń procedur
Prawie każdy polski szpital cierpi na niedobór pracowników, w większości pielęgniarek wszystkich specjalizacji. Badanie wykazało, że szpitale są gotowe przyjąć pracowników ze Wschodu, w tym Ukraińców.

Szpitale w Polsce doświadczają zauważalny niedobór pracowników medycznych. Według Jarosława Fedorowskiego, profesora uniwersytetu i prezesa Polskiej Federacji Szpitali, wszystkie placówki w Polsce, z wyjątkiem największych szpitali uniwersyteckich, deklarują niedobór personelu.
Problemy kadrowe w szpitalach są zjawiskiem ogólnopolskim, ale szczególnie cierpią z tego powodu mniejsze miasta. Składa się na to kilka czynników — niewystarczające finansowanie szpitali, niedobór wykwalifikowanych pracowników na rynku, złe warunki zatrudnienia. Specjaliści wolą nowoczesne i dobrze wyposażone szpitale niż starsze obiekty z gorszym wyposażeniem.
72 proc. polskie szpitale potrzebuje pielęgniarek wszystkich specjalizacji.
Według raportu Manpower, 72 proc. szpitali szuka pielęgniarek wszystkich specjalizacji, 68 proc. placówek szuka lekarzy, 13 proc. - położnych, 7 proc. - specjalistów elektroradiologii i diagnostyki laboratoryjnej.
Jednak dziś szpitale potrzebują nie tylko pracowników medycznych. 38 respondentów zadeklarowało brak pracowników personelu pomocniczego i personelu administracyjnego.
Podczas badania 23 proc. szpitali zauważyło, że znalezienie pediatrów i specjalistów od chorób wewnętrznych jest najtrudniejsze. 21 proc. skarżyło się na brak anestezjologów, 12 proc. - chirurgów, 13 proc. - pracowników medycyny ratunkowej, 13 proc. - neonatologii, 11 proc. - urologii, 10 proc. - ginekologii, 8 proc. - neurologii, 7 proc. - pulmunologów.
Prawie 80 proc. polskich szpitali jest otwartych na zatrudnienie przedstawicieli ze wschodniej granicy.
Co ciekawe, sondaż obejmował również kwestię gotowości szpitali do wypełnienie luk kadrowych pracownikami zza wschodniej granicy, w tym Ukraińcami. Okazało się, że 79 proc. respondentów wyraża gotowość na rekrutację pracowników spoza Polski.
18 proc. wskazało, że ten temat wymaga dokładnego przemyślenia i 3 proc. respondentów stwierdziło, że nie są gotowi na taki ruch.
Ukraińcy sami raczej nie starają się o pracę w polskich szpitalach.
Imigranci z Ukrainy szybko wypełniają niedobór personelu w wielu dziedzinach, zwłaszcza gastronomicznych i przemysłowych. Jednak sfera medyczna nie może pochwalić się rosnącą liczbą pracowników ze Wschodu, wręcz przeciwnie — rośnie niedobór specjalistów.
Ukraińca rzadko można spotkać w polskim szpitalu. Wynika to ze skomplikowanego procesu zatrudnienia na stanowisku pielęgniarki w Polsce i niskich wynagrodzeń.
W każdym kraju zachodnim zatrudnienie cudzoziemca spoza UE w placówkach medycznych jest skomplikowane, ale wielkość wynagrodzenia np. w Niemczech znacznie przewyższa wynagrodzenie w polskich instytucjach. W 2016 r. średnia krajowa płaca położnej w Niemczech wynosiła 15 tys. zł brutto, a w Polsce — około 5 tys.
W 2018 r. Prezydent podpisał ustawę, zgodnie z którą od 2020 r. zostanie ustanowione nowe wynagrodzenie podstawowe dla pracowników medycznych, które wynosi 3 9 tys. zł. To podstawowe wynagrodzenie zostanie wykorzystane do obliczenia minimalnego wynagrodzenia pracowników, wykonujących opiekę medyczną.
Ukraińcy, którzy są specjalistami w dziedzinie medycyny i decydują się na emigrację, zważywszy na trudność potwierdzenia dyplomu i zatrudnienia w każdym kraju UE, wybierają ten, gdzie mogą więcej zarobić.
Uproszczenia procedury zatrudnienia dla Ukraińców na razie nie są przewidziane.
Zofia Małas, przewodnicząca Najwyższej Izby Pielęgniarek i Położnych, zauważa, że dziś istnieją dwie ważne przeszkody w zatrudnieniu pielęgniarek z Ukrainy. Po pierwsze, jest to duża różnica programowa i inny system edukacji, a po drugie brak znajomości polskiego języka medycznego.
- Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że niechętnie patrzymy na koleżanki z Ukrainy. Mamy obecnie zatrudnionych w Polsce, według naszego centralnego rejestru, 91 Ukrainek. Czy się przed nimi bronimy? Nie. Jeżeli skończą studia lub przejdą procedurę nostryfikacji, to są zatrudniane sw polskich szpitalach. Przyznaję, że nie ma wtedy żadnej różnicy pomiędzy jakością pracy polskich i ukraińskich pielęgniarek, są o nich dobre opinie - dodaje Zofia Małas.
W tym samym czasie przewodnicząca Wysokiej Izby Pielęgniarstwa i Położnictwa zauważyła, że „powinniśmy postawić na polską młodzież, bo tu jest największy potencjał”.