Sprzęt  / Artykuł

To były czasy. Kiedy do swojego odtwarzacza mogliśmy wgrać tylko kilka piosenek

Dziś wystarczy nam zwykły nowoczesny telefon, by zyskać dostęp do tysięcy godzin muzyki niemal dowolnego wykonawcy. Ja jednak pamiętam czasy, gdy musiałem się długo zastanawiać czego będę słuchał. Decyzja ta bowiem była wiążąca na resztę dnia.

Wywodzę się z pokolenia walkmanów. To oznacza, że gdy osiągnąłem wiek pozwalający mi odczuwać wrażliwość na muzykę, posługiwałem się przenośnym odtwarzaczem na taśmy magnetofonowe. Potem nadeszła epoka discmanów, której częścią się nie stałem – płyty z muzyką były zbyt drogie i nieporęczne dla młodziutkiego Maćka. Walkmana zastąpiłem dopiero czymś, co umownie w Polsce nazywało się odtwarzaczem MP3.

Umownie, bo w rzeczywistości były to urządzenia portable music player, a pliki MP3 były jednymi z wielu formatów, jakie obsługiwały. Pierwszym moim urządzeniem tego typu był Creative Labs MuVo 200. Miał on zawrotne 128 MB pamięci. A to oznacza, że mieścił niecały jeden album muzyczny w dobrej jakości lub ze dwa w wersji skompresowanej. Lub kilka tudzież kilkanaście piosenek. I nie mogłem połączyć się z Internetem, by zmienić jego zawartość – urządzenie, niczym pendrive, podpinało się do portu USB.

To i tak dość zaawansowany model. Historia odtwarzaczy MP3 zaczęła się dużo wcześniej. I zabawniej.

Pierwszy cyfrowy odtwarzacz muzyczny powstał na długo przed wynalezieniem formatu danych MP3, bo w 1981 r.. IXI – bo o nim mowa – nigdy jednak nie wyszedł poza fazę prototypu, nie ma też jego żadnego zdjęcia. Powstały raptem cztery sztuki tego urządzenia. Było ono wielkości karty kredytowej i zawierało 8 MB pamięci. To pozwalało na nagranie muzyki o zawrotnej łącznej długości 3,5 minuty z 16-bitową rozdzielczością i próbkowaniem 44,1 kHz. Ciekawe czemu nikt nie był zainteresowany inwestowaniem w rozwój tego sprzętu…

odtwarzacze mp3 historia
Listen Up Player

Na jego następcę musieliśmy czekać aż 1,5 dekady. Firma Audio Highway w 1996 r. dostrzegła ogromny potencjał w pracach nad formatem MP3. Zdecydowała się zaprezentować odtwarzacz Listen Up Player, który pozwalał na zapisanie do godziny muzyki. Nie znalazła jednak żadnego inwestora – po wyprodukowaniu 25 egzemplarzy, które prezentowała na różnych branżowych targach, swój pomysł musiała porzucić.

To jednak obudziło producentów elektroniki. Format MP3 zyskiwał na popularności.

Pozwalał na zapisywanie dźwięku przy zachowaniu bardzo rozsądnych kompromisów – relatywnie niewielkie straty w jakości na rzecz wysokiej oszczędności pamięci. Na dodatek rosnąca popularność sieci P2P i wymiany za ich pomocą pirackich nagrań powodowała, że wielu konsumentów miało już setki plików MP3, którym nie towarzyszyły oryginały zapisane na płytach Audio CD. Popyt rósł, przy znikomej podaży.

odtwarzacze mp3 historia
MPMan MP F-10

Odtwarzacz MP3 na rynek jako pierwsza (w 1997 r.) wprowadziła południowokoreańska firma SaeHan Information Systems. Był to MPMan F10. Dostępny był w wersji 32- i 64-megabajtowej, z czego za tą pierwszą trzeba było zapłacić równowartość dzisiejszych 2,2 tys. zł. Pliki MP3 wgrywało się do urządzenia za pośrednictwem dołączonej do zestawu stacji dokującej, którą podłączało się do portu LPT w komputerze. MPMan F10 by działać zadowalał się pojedynczą baterią AA.

Rok później na rynku pojawił się Rio PMP3000 od firmy Diamond Multimedia. I chmara naśladowców.

Był też wielkim komercyjnym sukcesem. Jego 32-megabajtowa wersja kosztowała raptem 750 zł, a więc była w zasięgu finansowym sporej części konsumentów. Pozwalał użytkownikom na rozszerzenie jego pojemności za pomocą kart pamięci SmartMedia, również do jego działania wystarczał jeden paluszek AA. Rio stał się tak popularny, że aż wzbudził w wytwórniach muzycznych panikę. Amerykańskie RIAA wytoczyło proces firmie Diamond, oskarżając ją o promowanie piractwa wśród konsumentów – na szczęście go przegrała. To stworzyło precedens prawny, gwarantujący, że odtwarzacze MP3 na amerykańskim rynku nie zostaną zdelegalizowane.

odtwarzacze mp3 historia
Rio PMP300

Pojawiły się więc takie urządzenia, jak Sensory Science Rave MP2100, I-Jam IJ-100 czy Creative Labs Nomad. Wszystkie łączyły się z komputerami za pomocą złącza szeregowego i trudno się dziwić – to były czasy dominacji Windows 95, który nie obsługiwał natywnie złącza USB. Dopiero wraz z popularyzacją Windows 98 producenci odtwarzaczy przesiedli się na szybsze i wygodniejsze złącze.

Rynek odtwarzaczy muzycznych zmienił iPod. Choć nie był prekursorem.

iPod był przedstawiany jako pierwsze urządzenie, które pozwala zmieścić tysiąc piosenek w naszych kieszeniach. Konsumenci oszaleli na jego punkcie – po części za sprawą wygodnego i świetnie zaprojektowanego sklepu iTunes, po części z uwagi na charyzmę Steve’a Jobsa. iPod nie był jednak pierwszym tego rodzaju odtwarzaczem.

odtwarzacze mp3 historia
Personal Jukebox

Był nim Personal Jukebox od firmy Remote Solutions, który pojawił się na rynku w 1999 r. Urządzenie zawierało 4,8-gigabajtowy dysk twardy, który mieścił grubo ponad tysiąc piosenek. iPod pojawił się na rynku dopiero dwa lata później.

Od tego czasu odtwarzacze MP3 w zasadzie przestały się już zmieniać.

Dodawano do nich możliwość instalowania mobilnych aplikacji, dołączano też do odtwarzaczy audio CD – w tym tych przenośnych - możliwość odczytywania plików z danymi, zamiast klasycznych ścieżek dźwiękowych. Ewolucja tych urządzeń nie była kontynuowana, bowiem ich rolę przejął telefon komórkowy. Obecnie nie ma żadnego argumentu za posiadaniem osobnego odtwarzacza, skoro ten jest już wbudowany w urządzenie, które zawsze mam przy sobie.

odtwarzacze mp3 historia
Pierwszy iPod

Ja tęsknię za starymi czasami w zasadzie tylko z jednego powodu. Mój MuVo był tak na dobrą sprawę inteligentnym pendrive’em. A to oznaczało, że był urządzeniem niezwykle wytrzymałym. Upadnie mi na beton? Najwyżej wzruszę ramionami. W przeciwieństwie do sytuacji, gdy na ów beton upadnie mi mój telefon…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst