Gry

Mroczna strona Nintendo: usuną stany zapisu gdy przestaniesz płacić abonament

Lada dzień na konsoli Nintendo Switch pojawi się abonament Nintendo Switch Online. Z każdą godziną oferta wydaje się coraz gorsza, a Japończycy bardziej bezczelni.

Jedną z najlepszych wiadomości dotyczących abonamentu Nintendo Switch Online jest możliwość przechowywania stanów zapisu w chmurze. Abonenci będą mogli w ten sposób zabezpieczyć postęp w takich grach jak The Legend of Zelda: Breath of the Wild czy Xenoblade Chronicles 2. Wcześniej nie było to możliwe. Aktualnie kradzież konsoli lub jej permanentnie uszkodzenie wiąże się ze stratą wszystkich dokonań. Rozwiązaniem tego problemu jest właśnie chmura.

Nintendo zamierza stosować podłą strategię wobec tych, którzy przestaną płacić za Nintendo Switch Online.

Okazuje się, że gdy subskrybent NSO przestanie opłacać usługę, straci również dostęp do swoich zapisów w chmurze. Co więcej, nie odzyska ich nawet po wznowieniu abonamentu. Nintendo zamierza automatycznie kasować pliki tych użytkowników, którzy przestaną opłacać sieciową usługę. Tak bezczelnego, wrogiego wobec konsumenta zachowania nie znajdziecie ani na PlayStation 4, ani na Xboksie One.

  • Na PlayStation 4 stany zapisu są przechowywane w chmurze PlayStation Plus przez sześć miesięcy od ostatniego opłaconego miesiąca trwania usługi. Przez te sześć miesięcy gracz może pobrać pliki z chmury do pamięci konsoli, albo zabezpieczyć je na dysku zewnętrznym bądź pendrive.
  • Na Xboksie One stany zapisu nie są związane z żadnym programem abonenckim. Nie trzeba posiadać subskrypcji Xbox Live Gold, by przechowywać stany zapisu w chmurze. Te trafiają tam automatycznie. Co więcej, w przypadku wielu gier istnieje wspólny, dzielony i nadający się do importu progres między tą samą produkcją na PC oraz Xboksa.

Rozwiązanie, które lada moment będzie stosowane przez Nintendo, należy do najgorszych ze wszystkich powyższych. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby po pewnym czasie opłacić abonament i ponownie wykonać upload usuniętych stanów zapisu. Japończycy powinni jednak zapewniać swoim subskrybentom pewien okres ochronny. Skoro nie sześciu, to chociaż trzech miesięcy. Nintendo podchodzi do własnej usługi zbyt restrykcyjnie.

Japończycy będą również przeprowadzać cotygodniową kontrolę za pośrednictwem sieci.

Jedną z atrakcji mających zachęcić do opłacania abonamentu Nintendo Switch Online będzie zestaw 20 kultowych gier z konsoli NES. Klasyki można ograć bez dodatkowych kosztów, jako część usługi sieciowej. Do tego Nintendo zapowiedziało, że z czasem będzie poszerzać bibliotekę gier NES-a o następne tytuły.

Dostęp do kultowych gier z minionego wieku będzie się odbywał za pośrednictwem dedykowanej aplikacji, będącej jednocześnie launcherem. Aby ten działał bez problemu, wymagane jest cotygodniowe podłączenie Switcha do sieci. Wtedy aplikacja sprawdzi, czy abonament NSO został opłacony, przedłużając dostęp do 20+ interaktywnych tytułów na kolejne kilka dni.

Cała sytuacja kojarzy mi się z fatalnym początkiem Xboksa One. Microsoft również zapowiadał, że będzie przeprowadzał systematyczne kontrole tego co posiadamy na konsoli i jak z niej korzystamy. Odpowiedź konsumentów była dla firmy druzgocąca. Wątpię jednak, aby Nintendo doczekało się podobnego linczu. Wszakże chodzi wyłącznie o aplikację z grami na NES-a, nie całą zawartość przenośnej konsoli.

Mimo wszystko niesmak pozostaje.

Nintendo znowu udowadnia, że jest lata za konkurencją. Zarówno w kwestii usług, jak i relacji z klientami.

Cotygodniowe kontrole, natychmiastowe usuwanie plików - to nie są procedury, dzięki którym czuję się zadbanym, rozpieszczonym klientem. Nintendo po raz kolejny jawi się jako firma, która nie ma wyczucia ani ręki do zachodniego konsumenta. Dla bardziej doświadczonych i rozeznanych graczy nie jest to żadne zaskoczenie. Japończycy od zawsze byli najmniej przyjaźni klientom. Posiadali najgorsze promocje, najnudniejsze wyprzedaże oraz najmniejsze rabaty.

Wraz z premierą Switcha sytuacja zaczęła ulegać zmianie. Firma stała się bardziej przyjacielska i elastyczna. Jednak debiut programu Nintendo Switch Online przypomina, że to stare, chciwe i zakochane w sobie Nintendo wciąż istnieje. Wciąż wpływa na decyzje całej firmy i politykę dotyczącą wszystkich klientów. Szkoda. Liczyłem, że niedawne zmiany kadrowe na samym szczycie zapobiegną takim praktykom. Mam tylko nadzieję, że Japończykom nie uderzyła woda sodowa od świetnej sprzedaży Switcha.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst