Bezpieczeństwo  / News

Dramatyczna sytuacja Kaspersky'ego. Firma udostępni kod źródłowy, by oczyścić się z zarzutów

121 interakcji
dołącz do dyskusji

Sytuacja firmy Kaspersky w Stanach Zjednoczonych jest na tyle dramatyczna, że Rosjanie chcą udostępnić kody źródłowe swojego oprogramowania. Wszystko po to, żeby oczyścić się z zarzutów.

Wszystko przez podejrzenie, że oprogramowanie Kaspersky'ego zostało wykorzystane przez cyberprzestępców do szpiegowania NSA i innych amerykańskich podmiotów. W połowie października ukazał się raport sugerujący, że rosyjscy cyberprzestępcy wykorzystywali antywirusowy program rosyjskiej firmy do szpiegowania i wykradania danych.

Przedstawiciele firmy Kaspersky twierdzą, że w całej tej sprawie stali się oni niesłusznie oskarżoną ofiarą. Amerykańska administracja państwowa podjęła już decyzję na mocy której oprogramowanie rosyjskiej firmy zniknie z rządowych komputerów.

Podobne działania zostały podjęte przez sieci sklepów Best Buy i Target, które nie tylko zdecydowały się na wycofanie oprogramowania Kaspersky'ego ze sprzedaży, ale oferują również swoim klientom pomoc w usunięciu go z kupionych wcześniej komputerów. W ramach tych działań, klientom oferowana jest również darmowa licencja na oprogramowanie firmy McAfee.

Firma Kaspersky chce udostępnić kod źródłowy swojego oprogramowania.

Jest to bowiem najlepszy sposób na oczyszczenie się z nieprawdziwych zarzutów. Rosjanie chcą otworzyć "centra transparentności" w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji. W miejscach tych niezależni eksperci otrzymają dostęp do kodu źródłowego antywirusowego oprogramowania rosyjskiej firmy.

Kaspersky chce również aby eksperci przyjrzeli się procesowi tworzenia oraz wdrażania wszystkich aktualizacji oprogramowania. Wszystkie, opisane powyżej działania rozpoczną się jeszcze przed końcem 2017 r.

— Chcemy pokazać, że jesteśmy w pełni otwarci i transparentni. Nie mamy nic do ukrycia - mówi Eugene Kaspersky, przewodniczący zarządu i CEO firmy Kaspersky.

Rosjanie już wcześniej proponowali, że udostępnią kody źródłowe swojego oprogramowania amerykańskim agencjom rządowym. Propozycja ze strony Rosjan padła w lipcu 2017 r. Jej rozszerzenie polegające na udostępnieniu źródeł niezależnym ekspertom nie zostało przyjęte w pełni pozytywnie.

— To o czym mówią (chodzi o firmę Kaspersky i jej centra transparentności - przyp. red.) już dawno powinno stać się standardem, jeśli chodzi o firmy tworzące oprogramowanie antywirusowe. Tylko z drugiej strony... skoro teraz im nie ufamy, to dlaczego mielibyśmy zaufać przygotowanej przez nich inicjatywie? — komentuje całą sprawę Dave Aitel, były pracownik NSA, założyciel firmy Immunity, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania antywirusowego.

To kwestia zaufania

Do tej pory nikt nie udowodnił firmie Kaspersky działania w złej wierze. Cała afera zaczęła się w 2015 r., kiedy to z domowego komputera pracownika NSA zostało skradzione oprogramowanie i ściśle tajne dokumenty amerykańskiej agencji bezpieczeństwa.

Amerykańskie media, powołując się na źródła z dostępem informacji niejawnych, pisały wtedy, że firma Kaspersky współpracowała z cyberprzestępcami odpowiedzialnymi za tę kradzież.

Oczywiście znaleźli się też tacy, którzy twierdzili, że oprogramowanie NSA dostało się w ręce cyberprzestępców trochę przez przypadek i że firma Kaspersky nie miała nic wspólnego z włamaniem. Której stronie wierzyć? Ciężko powiedzieć.

Na uznanie z pewnością zasługują obecne działania Rosjan, którzy z całych sił starają się odzyskać swoją reputację. Odrębną kwestią jest to, czy uda im się podołać temu wyzwaniu. Nie należy ono do najprostszych na świecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst