Tech  / Relacja

Google chce pomóc ludziom tworzyć nowe rzeczy. I stawia programistów przed trzema dylematami

Google w trakcie konferencji Google Developer Days próbował przekonać twórców aplikacji i dziennikarzy do swojej wizji świata. Było ciekawie.

W przestronnym i wygodnym centrum konferencyjnym ICE z widokiem na Wawel, Google starało się przekonać ponad dwa tysiące developerów oraz dziennikarzy, że ich technologie doskonale nadają się do tworzenia nowych rozwiązań. Uczestniczyłem w niej w podwójnej roli - zarówno jako dziennikarz, jak i programista. Nie przeszkadzało mi to - Google też zdaje sobie radzić z wieloma dylematami na swojej drodze.

Dylemat pierwszy: natywnie czy nie?

Z jednej strony w trakcie konferencji mieliśmy wiele prelekcji poświęconych jak najlepszemu wykorzystaniu narzędzi do tworzenia aplikacji natywnych na Androida. Rozbudowywanie narzędzia Android Studio, wsparcie dla nowego jezyka programowania, funkcje zdalnego debugowania i analityki - to wszystko to natywna strona tworzenia aplikacji.

Z drugiej zaś strony kładziono duży nacisk na PWA - progressive web apps. One również były przedstawiane jako przyszłość. PWA to aplikacje działające offline i online, ściągające na nasze urządzenie jedynie te zasoby które w danym momencie potrzebują, ładujące się w ułamku sekundy i nie wymagające instalacji. Wyglądają jak aplikacje natywne: mają ikonę, pokazują powiadomienia, używają zasobów urządzenia (np. GPS czy kamery).

Dylemat drugi: lokalnie czy w chmurze?

Rozwój użycia Machine Learning (ML) i funkcjonalności związanej ze sztuczną inteligencją. Do tego zmiana miejsca, gdzie wykonunją się związane z AI procesy: zamiast operowania w chmurze, część danych jest analizowana na urządzeniu, dzięki możliwościom biblioteki Tensor Flow.

Abyśmy jednak nie myśleli że wszystko da się teraz uruchomić lokalnie, Google zaprezentował tą samą lub podobną funkcjonalność (np. analiza danych wykonywana przez sztuczną inteligencję) uruchomioną w chmurze.

Dylemat trzeci: Java czy Kotlin? A może JavaScript?

Java w Android Studio 3.0 (będący oficjalnym środowiskiem tworzenia aplikacji na Androida) otrzymała w końcu wsparcie dla wersji 8.

Dając programistom większy wybór, Google wyposażył nową wersję Android Studio we wsparcie dla zdobywającego coraz większą popularność języka Kotlin. Czy wystarczy znać Javę i Kotlin, aby odzwierciedlić zainteresowanie Google językami programowania na urządzenia mobilne?

Okazuje się, że nie: z kolei PWA (Progressive Web Apps) tworzymy w JavaScript, uruchamianym w kontekście strony WWW i na programie klienckim. Aplikacja taka traktowana jest jak natywna i… wywołuje udostępnione dla programistów Android API urządzenia.

Google stawia na developerów.

Jednak nie samymi dwoistościami częstował Google developerów w trakcie konferencji. Czasami potrafiono potraktować nas niezwykle spójną i przemyślaną wizją.

Taka był m.in wizja roli Google we współpracy z twórcami aplikacji.

Nazwa stanowiska, jakie piastuje Jason Titus (pełniący również rolę wiceprezesa), ma odzwierciedlać jego zaangażowanie w sprawy twórców aplikacji: VP for the Developer Product Group - wiceprezes do spraw narzędzi programistycznych. To właśnie on rozmawiał z nami oraz grupką innych dziennikarzy na temat rozwoju platformy Android.

Na to spotkanie zaproszono jeszcze kilka osób z polskiego środowiska developerskiego, którzy mogli służyć jako przykład sukcesu tej platformy. Był to m.in. Radosław Trzeba z myPhone oraz Adrian Kajda, twórca aplikacji Fuelio. Jason, podając ich jako przykład (Google aktywnie wspomaga wybranych twórców aplikacji), stwierdził że:

 „Google chce po prostu pomóc ludziom tworzyć nowe rzeczy”.

Jason przedstawił historię Androida tak, jak widzi ją Google: jako ucieczkę od pułapki, w którą wpadli mobilni developerzy około 10 lat temu. Nie było ekosystemów w sensie jakim rozumiemy w tej chwili: bibliotek, systemów operacyjnych działających na różnych urządzeniach czy współdzielonych usług. Wiodąca wtedy platforma - podkreślał Titus - czyli Symbian S60, miała zaledwie 10 tysięcy aplikacji. Dopiero powstanie opensource’owego systemu operacyjnego oraz Open Handset Alliance spowodowało, że każdy, bez dużej bariery wejścia, mógł tworzyć aplikacje na smartfony.

Tyle przeszłość, a jak Google widzi przyszłość?

Google, wbrew wymienionym wyżej dylematom, zdaje się mieć całkiem spójną wizję przyszłości, opartą o następujące filary:

  • Postępująca integracja pomiędzy platformami i usługami. Android TV, który ściemnia światło w salonie, gdy zaczynami odtwarzać film, korzystając z rozwiązań Google Home oraz Android Things. Asystent Google, odpowiadający na pytanie, czy inny członek rodziny lub współpracownik już wstał - dzięki danym z Google Wearable. To wszystko już w tej chwili jest możliwe.
  • Rozwój branży automotive. Google już współpracuje w wieloma partnerami tworzącymi rozwiązania dla samochodów, i przewiduje dynamiczny rozwój tej branży w najbliższej przyszłości.
  • Internet of Things (w wersji Android Things) to kolejny aspekt zainteresowania Google. Dobrze się tutaj integruje z chmurą Google Cloud, która jest w stanie składować i analizować dane pochodzące z urządzeń. Coraz więcej urządzeń będzie podłączonych do sieci, i coraz więcej danych z nich będzie analizowanych.
  • Asystowanie użytkownikowi i wykonywanie akcji: zamiast aplikacji oraz ich funkcji. Przykładowo: użytkownika interesuje konkretne działa a nie to, jaka aplikacja ją wykona („odtwórz ostatni album Coldplay”).
  • Augmented Reality - niedawno zaprezentowany zestaw narzędzi ARCore, dostępny w wersji preview, umożliwia zaawansowane mieszanie rzeczywistości z elementami stworzonymi programistycznie.

Google Developer Days to, jak sama nazwa wskazuje, konferencja nakierowana głównie na programistów. To oni tutaj byli najbardziej hołubieni i mieli do wyboru od 3 do 5 sesji lub warsztatów równocześnie. Mieli w czym wybierać, mogli nawiązywać kontakty i przyjrzeć się jak inni odnieśli sukces korzystając z narzędzi od Google. Google nie ma innego wyjścia niż wychodzić do nich z wyciągniętą ręką - bo żadna platforma nie przeżyje bez niezależnych aplikacji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst