Social media  / Artykuł

Collections to nowy pomysł Facebooka na walkę z zalewem fałszywych informacji

Czas powiedzieć to sobie otwarcie – Facebook już od dawna nie jest platformą społecznościową. Jest raczej największym na świecie dostawcą i agregatorem treści. Teraz pracuje nad tym, żeby dostarczać treści jak najwyższej jakości. Jak chce to osiągnąć? Poprzez Facebook Collections.

Na pierwszy rzut oka Facebook Collections to klon snapchatowego discovery. (Nie)społecznościowy gigant chce przy pomocy tego narzędzia dostarczać użytkownikom treści skrojone na miarę ich zainteresowań, zbierając w jednym miejscu najlepsze materiały od sprawdzonych, dużych wydawców.

W dużej mierze Collections to także reakcja na ostatnią falę fałszywych informacji, która zalewa platformę. Szczególnie po wyborach, w których wygrał Donald Trump, podniosło się globalne larum odnośnie tego, jak wiele nieprawdziwych, przekłamanych, czy pół-prawdziwych artykułów rozlało się po Facebooku, wykrzywiając obraz rzeczywistości.

Facebook Collections ma zapobiegać takiemu chorobliwemu rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych informacji. Właśnie dlatego Facebook ściśle współpracuje z internetowymi wydawcami przy tworzeniu nowego narzędzia, aby w feedach użytkowników dominowały jakościowe treści, a te przekłamane zostały zepchnięte do nisz.

Termin wprowadzenia Facebook Collections jest nieznany. Do wyjaśnienia zostało bowiem wiele kwestii.

Podobnie jak w przypadku Facebook News czy Instant Articles, nim gigant wprowadzi nowe rozwiązanie, musi wypracować właściwy kompromis z wydawcami. Ostatecznie jest on tu pośrednikiem między dostawcą treści a finalnym odbiorcom, więc musi obydwu stronom zagwarantować odpowiednie warunki.

Jak donosi Business Insider, niejasnym jest, czy Facebook Collections będzie wyświetlał reklamy, a jeśli tak, jaka część dochodu będzie trafiać do dostawców treści. Nie wiadomo też, do jakiego stopnia Facebook będzie udostępniał dane użytkowników dostawcom, na potrzeby odpowiedniego „targetowania” materiałów.

Dopóki Facebook nie rozwiąże tych kwestii, dopóty Collections pozostanie w fazie pilotażowej, w której podobno znajduje się obecnie.

Zaczyna do nas docierać szkodliwość internetowego szumu.

Odkąd Internet i media społecznościowe na dobre znalazły się w centrum ludzkiej uwagi, podśmiewywaliśmy się tylko, że „skoro coś jest w Internecie, znaczy, że jest prawdziwe”, odnosząc się do dziwnych memów z fałszywymi cytatami.

Dzisiaj do szerszego grona ludzi zaczyna docierać, że ten stan rzeczy przestaje być zabawny, a odróżnienie treści fałszywej od prawdziwej w Internecie stało się niebywale trudne. Nie mówiąc już o odfiltrowaniu jakościowych treści od tych kompletnie bezwartościowych.

Facebook Collections to krok w bardzo dobrą stronę. Owszem, takie rozwiązanie ma wiele wad. Owszem, na pierwszy rzut oka to po prostu kolejna próba podgryzania Snapchata. Ale w perspektywie długoterminowej każde rozwiązanie, które pozwoli ograniczyć ilość internetowego szumu, jest dobrym rozwiązaniem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst