Tech  / News

Siri zdążyła się już zestarzeć, więc jej twórcy szykują coś nowego. Przywitajcie się z Viv

Gdy Siri po raz pierwszy została pokazana światu, robiła wielkie wrażenie. Sztuczna inteligencja nagle stała się ogólnodostępna i łatwa w obsłudze. Dziś jej naśladowcy wyprzedzili oryginał, ale rodzice cyfrowej asystentki Apple’a szykują dla nas coś zupełnie nowego.

Swego czasu byłem wielkim fanem Siri, mimo iż w początkowej fazie jej istnienia nie była aż tak użyteczna. Jestem wielkim entuzjastą sztucznej inteligencji i uważam, że to przyszłość branży informatycznej. SI będzie naszą jedyną aplikacją, jakiej używamy do uruchamiania przeróżnych usług, jestem tego absolutnie pewien, a Siri, odkupiona od jej twórców przez Apple’a, była pierwszym istotnym rynkowo krokiem w tym kierunku.

Siri nie zrobiła wrażenia tylko na mnie i na fanach iPhone’a. Konkurencja również dostrzegła ten potencjał i szybko wzięła się do roboty, włączając swoje kserokopiarki. Tak powstały Google Now, Alexa, BlackBerry Assistant i Cortana, a niektóre z czasem przyćmiły innowacyjność Siri jeszcze większymi możliwościami. Sam Apple, choć rozwija swoją asystentkę, wydaje się nie nadążać za konkurencją. Dostrzegli to jej twórcy, którzy uznali, że firma Tima Cooka zbyt wolno wprowadza kolejne innowacje i postanowili wykorzystać swoje doświadczenie do stworzenia jej następczyni. Bez udziału Apple’a.

Drżyj Cortano, oto Viv

Z Viv niestety jest pewien problem. Jej twórcy zaprezentowali możliwości, których faktycznie Siri nie posiada. Nie są jednak unikalne dla wszystkich cyfrowych asystentów i właściwie trudno mi dostrzec cechę Viv, która mogłaby zaważyć o sukcesie nowej usługi. Największą bolączką Siri względem konkurencji jest bowiem brak integracji z usługami i aplikacjami. Twórcy Viv zadbali o to, by już w dniu premiery nie było na co narzekać.

Viv

Nieco ciekawiej prezentuje się interpretacja zdań złożonych, która rzekomo działa i w co wierzę, biorąc pod uwagę fantastyczne algorytmy rozpoznawania mowy stworzone wcześniej na potrzeby Siri. „Czy w Warszawie padało trzy tygodnie temu we wtorek?” „Wyślij Karolinie 50 złotych tytułem „zwrot długu””. Cortana czy Google Now, że nie wspomnę o Siri, najprawdopodobniej się wyłożą na tak złożonych poleceniach. Viv ma sobie radzić z nimi bez problemu.

To bez wątpienia jest wysoce pożądany wyróżnik, ale… czy wystarczający? Viv nie będzie domyślnym asystentem na żadnym z systemów operacyjnych, nie jest też Facebookiem, który również pracuje nad swoją własną usługą tego typu i ma olbrzymie środki na jej wypromowanie. Co więcej, widziałem nad czym pracuje Microsoft w kwestii Cortany (i jestem przekonany, że Google również dużo inwestuje w Google Now) i spodziewam się, że ta zapowiadana na fantastyczną interpretacja wyrażeń złożonych wkrótce przestanie być przewagą. Życzę twórcom Viv wszystkiego najlepszego, bo sytuacja na rynku cyfrowym pod tytułem „albo jesteś najlepszy w swojej kategorii, albo możesz w ogóle nie istnieć” staje się dla konsumenta niebezpieczna. Nie wróżę spektakularnego sukcesu, choć bardzo chcę się mylić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst