Social media  / Felieton

Przepraszamy, ale jest pani za gruba. Prosimy zabrać stąd te zdjęcia - powiedział Facebook

240 interakcji
dołącz do dyskusji

Kto posiada konto na Facebooku, ten wie, że to źródło wielu frustracji. Ludzie prowadzą tam wspaniałe życie, które na co dzień u wielu z nas - umówmy się - wcale tak wspaniale nie wygląda. Dzielą się swoimi wakacjami, sympatiami i dorastającymi dziećmi. Okazuje się jednak, że nie wszystko mieści się w standardach wyznaczonych przez Marka Zuckerberga. I nie chodzi tu wcale o "niepoprawne" damskie sutki. Facebook, na przykład, nie jest dla grubych.

O tym przekonała się słynna trzydziestoletnia modelka plus-size, Tess Holiday, której zdjęcie zostało usunięte z Facebooka, ponieważ to kłóciło się z "polityką zdrowia i fitnessu" i przedstawiało ciało kobiety w niepożądany sposób. Fotografia pojawiła się w związku z organizowanym przez australijskie feministki panelem dyskusyjnym o temacie "Feminism and Fat". Autorka reklamy z modelką, Jessamy Gleeson, została poinformowana przez władze Facebooka, że serwis nie zgadza się na publikację zdjęć ciał osób wychudzonych oraz tych, które... eksponują swój tłuszcz i cellulit.

Gleeson polecono, aby opublikowała fotografię, na której modelka będzie uprawiała jakiś sport. W oświadczeniu Facebooka pojawiło się także zdanie - "Ads like these are not allowed since they make viewers feel bad about themselves". Trudno mi to w jakikolwiek sposób skomentować, zwłaszcza kiedy odwołamy się do przykładu zamieszonego w książce Wojciecha Orlińskiego, "Internet. czas się bać". Autor przywołuje w niej wideo udostępnione na Facebooku, które nie zostało zdjęte z serwisu, mimo że... pozbawiano na nim kogoś głowy.

Po naciskach feministek zdjęcie zostało przywrócone na łamy Facebooka, a odpowiedzialne za serwis osoby tłumaczyły się błędem, omyłką, która przecież może zdarzyć się każdemu.

Być może taka cenzura nie powinna nas już dziwić. Opublikowane damskie sutki są złe, więc czemu źli mają nie być grubi ludzie, którzy według władz Facebooka, muszą wyglądać nieestetycznie. Trudno jednak nie dojść tu do prostego wniosku, na co zwraca uwagę Gleeson, że taka postawa władz Facebooka to nic innego jak podwójne standardy - zdjęcia modelek szczupłych są akceptowane, a tych, które odbiegają od kanonu już nie. Idźmy o krok dalej - to nie tylko podwójne standardy, ale także dość przykre i niebezpieczne dzielenie ludzi na tych lepszych i gorszych. Na tych, którzy mają prawo funkcjonować bez przeszkód w społeczeństwie i na tych, których należy wytykać palcem, albo co więcej, udawać, że się ich nie widzi.

Często spotykam się z opiniami, że grubi ludzie po prostu są brzydcy i nic dziwnego, że nikt nie chce patrzeć na ich zdjęcia, zwłaszcza te, które epatują nagością. Mówią to zarówno szczupli ludzie, jak i ci "przy kości". Brak akceptacji dla osób z otyłością jest uderzający. Bo przecież, pozwólcie, że ucieknę się do frazesów - "nie powinniśmy promować otyłości", "to niezdrowe", "nie mówmy ludziom, że ważenie ponad 120 kilogramów jest fajne", "nie wmawiajmy grubasom, że dobrze wyglądają i w nagrodę za świetne samopoczucie powinni zjeść pączka".

Pokazanie, że otyli ludzie istnieją i angażowanie ich w różne aktywności i tworzenie nowych nurtów w starych jak świat branżach nie jest przyzwoleniem na zawał w wieku trzydziestu lat.

To nie bicie brawa i serwowanie kolejnego hamburgera z bekonem. To po prostu akceptacja i zrozumienie, że w społeczeństwie wygodne miejsce powinni mieć szczupli, chudzi, przeciętni i grubi. Nawet jeśli ci ostatni muszą wykupić dwa miejsca w samolocie.

Bycie otyłym to nie stan chwilowy. Nikt po zjedzeniu jednego pączka nie budzi się o dwadzieścia kilogramów większy. To jest proces. A proces trwa. Nikt z dnia na dzień nie pozbędzie się swojej nadwagi, a fakt, że jest większy niż nakazuje Facebook nie musi automatycznie oznaczać, że o siebie nie dba i nie kontroluje swojego zdrowia. Ludzie potrzebują też takich wzorców. Rozejrzyjcie się po ulicach. Niewiele kobiet wygląda jak skrzyżowanie Taylor Swift z Emmą Watson. Kobiety są pełne niedoskonałości. I powinny wiedzieć, że mimo to mogą się dobrze ubrać, fajnie wyglądać i świetnie ze sobą czuć.

Nie ma co udawać, nawet na Facebooku, że wszyscy mieszczą się S-kę i dobrze wyglądają w krótkich spodenkach.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst