Gry  / Felieton

Wszystkie platformy do gier cierpią na jeden problem. Który producenci boją się rozwiązać

Wreszcie skończyłem Wiedźmina 3. Przejście tego tytułu zajęło mi tak wiele czasu nie tylko z powodu stopnia jego złożoności oraz tego, jak zapracowanym jestem człowiekiem. Największy wpływ na ten stan rzeczy miała awaria komputera, która zmusiła mnie do przejścia tytułu od nowa.

Na pececie Wiedźmina 3 ukończyłem mniej więcej w połowie. Wtedy też mój pięcioletni procesor i płyta główna odmówiły posłuszeństwa. W pierwszym odruchu chciałem kupić nowy komputer, ale uznałem, że go nie potrzebuję. Miałem w końcu w domu jeszcze jeden sprzęt do grania - Playstation 4. Dlatego zamiast kupować nowe części, kupiłem po prostu Wiedźmina 3 na kolejną platformę i zacząłem w niego grać od nowa.

Nie, wbrew pozorom nie będzie to tekst o tym, że raz kupiona wersja gry powinna działać na wszystkich sprzętach. Rozwiązanie to byłoby bardzo wygodne dla graczy, ale zupełnie nieopłacalne dla deweloperów. Należy pamiętać bowiem, że dostosowanie tytułu do danej platformy sprzętowej również kosztuje, wymaga porządnego przetestowania gry i choćby z tego powodu twórcom tytułu należą się za niego pieniądze, nawet jeśli wcześniej kupiliśmy grę na inną platformę.

Phil Spencer ostatnio mówił, że największą wadą konsol do gier jest tracenie dostępu do swoich dotychczasowych tytułów i osiągnięć po zmianie generacji.

Zgadzam się z nim, ale pójdę o krok dalej i stwierdzę, że problem ten dotyczy wszystkich platform do gier. Dlaczego decyzja o wymianie konsoli lub komputera na inny sprzęt ma sprawiać, że utracę postęp w moich dotychczasowych tytułach? Istnienie tego problemu było uzasadnione w czasach, gdy każda platforma miała własny format kart pamięci. Dziś do dowolnej nowej konsoli i peceta da się podłączyć dysk USB, każdy tego typu sprzęt jest też podłączony do Internetu. Nawet jeśli twórcy sprzętu nie umożliwiają przenoszenia swojego postępu w grze i osiągnięć na inną platformę, powinni to umożliwić sami twórcy gier.

Może wydawać się, że jest to wydumany problem, którym nie warto się zajmować. Sam jednak uważam inaczej, ponieważ istnienie takich rozwiązań ułatwiałoby migrowanie między konsolami i sprawiłoby, że rynek ten byłby bardziej konkurencyjny. I podejrzewam, że tego właśnie boi się zarówno Microsoft, jak też Sony. Pierwsza firma obawia się, że ich gracze uciekną do popularniejszej i mocniejszej konsoli Playstation 4. Z kolei Sony po wprowadzeniu takiego mechanizmu nie mogłoby dalej olewać graczy w ten sam sposób, w jaki robi to teraz.

Sam bowiem nieco żałuję, że korzystam z Playstation 4, a nie Xboksa One.

Druga konsola może i oferuje nieco gorszą grafikę, ale Microsoft cały czas stara się rozpieszczać swoich graczy. A to wprowadzi kompatybilność wsteczną, a to umożliwi korzystanie z EA Access, a to da klientom kilka dobrych gier w miesiącu absolutnie za darmo. W tym samym momencie Sony zmusza graczy do płacenia abonamentu Playstation Plus, dając w zamian niezbyt wyszukane gry niezależne. Jako posiadacz Playstation 4 czuję się tak, jakby opłacanie Playstation Plus było moim obowiązkiem, nie możliwością i nie czuję, że dostaję cokolwiek w zamian.

Łatwiejsza przesiadka między konsolami mogłaby spowodować, że taka buta ze strony Sony po prostu by się skończyła. Wizja graczy odchodzących do konkurencji postawiłaby w gotowości zarówno Sony, jak też Microsoft. Stale konkurowałyby one między sobą zabiegając o względy graczy. Trudno jednak oczekiwać, że coś takiego stanie się w najbliższej przyszłości. Doczekamy się tego zapewne dopiero za kilka lat, gdy Playstation i Xbox nie będą konsolami do gier, ale usługami, za pomocą których będziemy uzyskiwać dostęp do gier strumieniowanych w chmurze. Jeśli przesiadka na inną platformę będzie wymagać wyłącznie uruchomienia innej aplikacji, ich twórcy nie będą mogli sobie pozwolić na gorszy okres i będą zmuszeni dbać o graczy praktycznie cały czas.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst