Tech  / Artykuł

Brytyjski odpowiednik ZAIKS-u wytacza działa przeciwko SoundCloudowi. Czy platforma przetrwa to trzęsienie ziemi?

W świecie muzyki niezależnej może niedługo dojść do prawdziwego trzęsienia ziemi. To za sprawą serwisu SoundCloud, wokół którego w ostatnich miesiącach narosło wiele kontrowersji. Masowo zamykane konta, naruszenia praw autorskich… a to dopiero wierzchołek tej góry lodowej, którą czeka teraz niemała batalia sądowa.

W przeciągu 8 lat od swojego powstania, SoundCloud przeszedł gruntowne zmiany, choć postronny obserwator zapewne niewiele z tych zmian zauważył. W 2007 roku platforma była objawieniem, wydarzeniem w świecie mediów cyfrowych na miarę Napstera, w czasach gdy jeszcze nie stał się piracką mekką. Były to czasy gdy Facebook dopiero raczkował, a z kolej bardzo popularny wśród artystów MySpace zaczął rozczarowywać muzyków ograniczonym zasięgiem promocji.

Równolegle rosła popularność tzw. blogów muzycznych, na których umieszczano muzykę do odsłuchu lub pobrania, lecz jeśli artysta udostępnił taki plik na swoim blogu, każdy kto go pobrał mógł następnie udostępnić go jeszcze raz. Tym razem u siebie, łamiąc wszelkie prawa autorskie artysty.

Ziemia obiecana niezależnych twórców

SoundCloud wydawał się być remedium idealnym. Artyści mogli udostępniać tam swoje utwory, które dostępne były w formie do odsłuchu lub pobrania, a jeśli chcieli swoją muzykę prezentować także na blogach, mogli to zrobić wklejając stream konkretnego utworu w formie embedu.

Z biegiem lat platforma zaczęła oferować muzykom niezależnym coraz więcej możliwości promowania, a w ostatnim czasie nawet sprzedawania muzyki przez streaming. Nic więc dziwnego, że z czasem SoundCloudem zainteresowały się także duże wytwórnie, które dostrzegły potencjał promocyjny tego serwisu i zaczęły umieszczać tam albumy sygnowanych przez siebie artystów.

To niestety zrodziło problem, który doprowadził do tego, iż organizacja PRS for Music (Performing Rights Society for Music, niejako brytyjski odpowiednik ZAIKSU) po pięciu latach negocjacji z SoundCloudem, wytoczyła przeciwko platformie pozew sądowy, oskarżając o niewypłacanie należności z tytułu praw autorskich związanym z organizacją artystom.

Ten konkretny pozew dotyczy blisko 4500 utworów podmiotów związanych z PRS for Music, lecz problem leży znacznie głębiej, dlatego właśnie akcja tej organizacji może przynieść niemałe trzęsienie ziemi, a być może - w ostateczności - upadek SoundClouda.

Miszmasz praw autorskich

Kwestia praw autorskich przez wiele lat pozostawała na SoundCloud niejako w szarej strefie. Doprowadziło to do sytuacji, w której w serwisie znajdują się utwory udostępnione oryginalnie przez wytwórnię, oraz te, które udostępnione zostały nielegalnie przez osoby trzecie. Jakby tego było mało, swoje konta na SoundCloud posiadały także internetowe stacje radiowe, które udostępniały muzykę legalnie.

Sytuacja zaogniła się drastycznie w zeszłym roku, gdy SoundCloud zaprezentował program „On SoundCloud” mający być odpowiedzią na rosnącą popularność serwisów streamingowych. Miał on umożliwić artystom korzystającym z serwisu zarabianie na swojej muzyce, rozliczając się z platformą zależnie od liczby odtworzeń. Przy okazji miał być też rozwiązaniem na problemy finansowe platformy.

O ile dla niezależnych artystów były to bardzo dobre wieści, o tyle duże wytwórnie musiały z SoundCloudem podpisać umowę na takiej samej zasadzie, jak w innych serwisach streamingowych. Do idei momentalnie dołączyły konsorcja Warner i Merlin, zrzeszające artystów niezależnych, oraz blisko 25 000 innych, mniejszych wytwórni. Problemem nadal pozostają Sony i Universal, z którymi rozmowy zostały wstrzymane, najprawdopodobniej ze względu na to, iż SoundCloud - mający w ostatnich miesiącach duże problemy z finansowaniem - nie jest w stanie przystać na postawione przez gigantów warunki.

Problem nadużyć na platformie SoundCloud ma tyle płaszczyzn, że ciężko „ugryźć” temat od jednej, konkretnej strony.

Mamy tu bowiem konflikt zarówno po stronie dużych wydawców, niezależnych twórców, samego SoundClouda, jak i zwyczajnych piratów, wgrywających nielegalnie na SoundCloud kopie nabytych/ukradzionych skądinąd utworów.

Wraz z „On SoundCloud” wprowadzony został mechanizm rozpoznający naruszenie praw autorskich, który raportuje i usuwa z serwisu treści, do których dany użytkownik nie ma praw. Niestety mechanizm ten działa na tyle niedokładnie, iż w ciągu zaledwie ostatnich kilku miesięcy doprowadził on do zamknięcia kanałów popularnych rozgłośni, podczas gdy pojedyncze, piracko wrzucone treści pozostały nietknięte. Co więcej, rykoszetem oberwali też artyści zajmujący się remiksem (dozwolonym prawnie), których przeróbki były masowo usuwane z serwisu na skutek domniemanego naruszenia praw autorskich.

Swoje przysłowiowe „trzy grosze” dorzuciło też Sony, bardzo agresywnie zgłaszając nadużycia i przerzucając winę na SoundCloud, podczas gdy kwestia uzgodnienia wykorzystania praw autorskich w przypadku internetowych stacji radiowych leżała po stronie samej wytwórni.

Pozew PRS for Music to już tak naprawdę koniec, wieńczący dzieło. SoundCloud przez lata uparcie odmawiał przystąpienia do programu PRS for Music; otwarcie odpierał też zarzuty o nielegalne udostępnianie muzyki artystów związanych z organizacją. W tej chwili PRS for Music postawił ultimatum - albo SoundCloud zapłaci należne gaże, albo będzie zmuszony usunąć tę muzykę ze swojego serwisu, co z kolei odbiłoby się niebywale niekorzystnie na wizerunku platformy.

SoundCloud jest pod finansową ścianą

Serwis utknął między młotem a kowadłem, a dmuchana przez lata bańka praw autorskich w końcu musi wybuchnąć.

Można tylko gdybać, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami układów SoundClouda z innymi organizacjami, ale w środowisku branżowym przewiduje się, iż obecna sytuacja platformy może mieć tylko dwa wyjścia, obydwa wysoce niekorzystne.

Albo SoundCloud zdecyduje się podpisać umowy z Sony i Universalem, a także wypłacić należności artystom PRS for Music, oraz poważnie zabrać się za walkę z nielegalnym udostępnianiem treści, albo… zniknie z powierzchni Internetu.

Niestety stan finansowy firmy, jak donoszą analitycy, może doprowadzić do jej upadku nawet przy wyborze pierwszego rozwiązania. A to dlatego, iż potencjalni inwestorzy wstrzymują się z decyzją do czasu rozstrzygnięcia umów między serwisem a gigantami muzycznymi, do czego w ogóle może nie dojść, a to stawia firmę pod ścianą.

Jest też rozwiązanie numer trzy, o którym mówi się w niektórych środowiskach, lecz wydaje się ono mało prawdopodobne - SoundCloud na powrót stanie się platformą zrzeszającą artystów niezależnych, a duże wytwórnie usuną z serwisu swój materiał.

Odbyłoby się to z korzyścią dla wszystkich, lecz… i tego posunięcia platforma może nie przetrwać, gdyż treści dużych wytwórni stanowią ogromną część generowanego przez nią ruchu. Co gorsza, w ostatnich miesiącach wielu popularnych, niezależnych artystów zdecydowało się opuścić serwis, wracając do rozwiązań prawdziwie niezależnych narzędzi, takich jak Bandcamp.

Nadal jednak pozostają tysiące innych, którzy traktują SoundCloud jako swoje docelowe miejsce promocyjne i nie wyobrażają sobie korzystania z alternatywnych rozwiązań. Dlatego też rozwód z dużymi wytwórniami i związanie się w ramach „On SoundCloud” wyłącznie z konsorcjami niezależnymi może wyjść platformie na dobre.

Z pewnością straci ona sporą część generowanego uprzednio zasięgu, ale pozostanie jej oddana społeczność, mogąca przynieść jej dostatecznie duży przychód, by firma utrzymała się na powierzchni. Czy to jednak wystarczyłoby, żeby przekonać inwestorów? Raczej nie.

Organizacje muzyczne są zgodne co do tego, że upadek SoundClouda odbiłby się potężnym echem nie tylko wśród muzyków niezależnych, ale też w całej branży, głównie dlatego, iż lwia część tzw. „scautingu”, czyli pozyskiwania nowych twórców dla wytwórni, odbywa się w tej chwili właśnie z pomocą tego serwisu.

Utrata tak ogromnego źródła potencjalnych talentów byłaby dla branży potężnym ciosem, a powstanie nowego miejsca tak aktywnie zrzeszającego muzyków jak SoundCloud na pewno nie byłoby łatwe. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że batalia wytoczona przez PRS for Music rozpocznie odpowiednią debatę i skieruje ją na powrót w stronę muzyki niezależnej, od której rozpoczęło się działanie serwisu.

Pozostaje tylko pytanie - czy SoundCloud przetrwa taki powrót? Czy również i to wyjście jest tylko ślepą uliczką?

*Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst