Tech  / Artykuł

Nie zabijajcie jeszcze telewizji. Bycie na srebrnym ekranie wciąż ma znaczenie

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Zmierzch telewizji to tendencja, którą zauważamy od jakichś paru lat. Dla wielu osób Internet staje się jedynym medium, z którego czerpią wiedzę, informacje i w którym spędzają czas dla rozrywki. Ostatnie badanie przeprowadzone przez IRCenter pod koniec roku 2014 dowodzi, że to YouTube jest najpopularniejszym medium. Właśnie z niego 92 proc. respondentów korzystało przynajmniej raz w ciągu miesiąca. Rola telewizji w środowisku młodych ludzi staje się marginalna, przewagę Internetu nad medium offline'owym zaczyna także zauważać wielu twórców.

Telewizja jest niemodna i ogłupia

Istnieje jakieś niepisane przekonanie, że telewizja jest tym gorszym, starym medium, które skupia przed ekranami ludzi głupich, starych bądź niewykształconych. Wiele programów telewizyjnych, pojawiających  się w ramówce publicznych jak i prywatnych stacji, rzeczywiście jest prostą rozrywką, nastawioną na kontrowersję. Nikt przecież nie powie, że "Warsaw Shore" czy kolejne talent-showy z takim "Celebrity Splash" na czele, który w marcu zagości na antenie Polsatu, to formaty chętnie i bezrefleksyjnie oglądane przez wykształconych ludzi. Taki profesor jeden z drugim nawet jak "Big Brothera" czy "Miłość na bogato" obejrzeli to raczej po to, by pośmiać się ukradkiem czy jakiś mądry artykuł napisać o wpływie telewizji na młodych ludzi czy społeczeństwo w ogóle.

Obiegowa opinia o telewizji, że ta skierowana jest do bezmyślnego odbiorcy nie wzięła się jednak znikąd. Już sam sposób odbioru tego medium skłania do takich a nie innych wniosków. Po pierwsze, telewizja ustanawia rytm dnia, a dla wielu, młodych, zapracowanych i nastawionych na cel ludzi niemożliwym wydaje się przełożenie swoich obowiązków, by o 19:00 czy 20:00 obejrzeć kolejny odcinek "M jak Miłość". Oni wolą zobaczyć sobie odcinek ulubionego serialu w Internecie i jeśli mówimy o młodych konsumentach, to raczej nie wybiorą wspomnianego tytułu, a produkcje amerykańskie czy brytyjskie. Jeżeli polskie to tylko te, które aspirują do zachodniej mody, takie jak na przykład  "Wataha"od HBO. Po drugie, telewizja upodabniając się do radia, stała się medium do słuchania. Ramówka stacji telewizyjnych leci sobie gdzieś tam w tle, a my często surfujemy wtedy w Sieci, gotujemy obiad czy zajmujemy się różnymi innymi sprawami.

telewizja tv television

Internet od telewizji różni się tym, że jest nastawiony na świadomy wybór odbiorcy. Oczywiście, to jaki wynik znajdzie się w danym miejscu w wyszukiwarce nie zależy tylko od nas, a od naszych przyzwyczajeń i tego jak widzą nas korporacje, ale w dużym skrócie chodzi o to, że to my w przeglądarce wpisujemy to, co chcemy wyszukać. My decydujemy o tym, co przeczytamy, obejrzymy, jak sprecyzujemy nasze oczekiwania, czy jakie filmy będziemy próbowali znaleźć na YouTube. Internet, choć nie wolny jest od uwarunkowań i tzw. informacyjnego bąbla, daje nam dużo szersze pole do popisu i kojarzy się z świadomym i wolnym konsumowaniem. Internet nie może pobrzmiewać gdzieś tam pomiędzy obiadem, praniem czy zabawą z naszymi dziećmi. Chyba, że uprzednio włączymy jakiś film czy playlistę z muzyką. Ale to my będziemy musieli ją przedtem wybrać, nie zrobi za nas tego szef stacji.

Myślenie, że w związku z tym z Internetu korzystają tylko ludzie młodzi i wykształceni z wielkich miast byłoby oczywiście głupotą. Świadczą o tym zarówno liczne komentarze w Internecie, a także badania, które wskazują, że coraz częściej użytkownikami Sieci są osoby mieszkające na wsi czy ludzie starsi. Internet jest medium, które daje nam poczucie równości i wiary w to, że wszyscy mamy takie same możliwości. Jest obietnicą, że jutro dzięki jednemu wideo możesz stać się gwiazdą. Z telewizją jest trudniej - tam trzeba się dostać. Tyle, że - o dziwo - nie każdy ponoć chce.

Nikt nie ogląda telewizji, ale każdy chce w niej wystąpić?

Dla gwiazd Internetu, czyli ludzi, których znamy z Sieci telewizja wydaje się zgoła niepotrzebna. Choć ich popularność jest mniejsza i siłą rzeczy hermetyczna, jeśliby przyrównać ich do ludzi show-biznesu, kina czy estrady to własnie w Internecie i dzięki niemu mogą oni poszerzać swoje wpływy. Tu zaczęli tworzyć, korzystając ze wspomnianej wolności, tu muszą pracować czy bawić się (rzecz względna), by budować coraz większe społeczności. Czy telewizja może im w tym pomóc? Czy fakt, że tam trzeba zostać zaakceptowanym przez innych, by stanąć przed kamerą, może być potwierdzeniem sławy, ważności? Wielu uważa, że nie.

Barbara Sołtysińska, prezes i współzałożycielka LifeTube, sieci partnerskiej YouTube, której zadaniem jest wspierać internetowych twórców i pomagać w budowaniu ich pozycji, uważa, że telewizja w pewnym sensie może pomóc youtuberom, ale nie jest niezbędna.

Dla internetowych twórców występy w telewizji to przede wszystkim korzyści wizerunkowe - to medium pozwala przybliżyć YouTube starszym pokoleniom, które są wierne tradycyjnym przekazom informacji i dodatkowo może zwiększyć rozpoznawalność twórcy. Natomiast z naszych obserwacji przy pracy z youtuberami wynika, że nie przekłada się to znacząco na wzrost subskrypcji czy wyświetleń - twierdzi Sołtysińska.

Trudno się z tym nie zgodzić - ostatnio szczególnie zauważalne są występy youtuberów w różnych stacjach telewizyjnych, którzy pojawiają się w programach głównie śniadaniowych. Na kanapie w studio "Dzień Dobry TVN" usiedli Rafał Masny z tria AbstrachujeTV czy Karolina ze stylizacjeTV, a w "Pytaniu na śniadanie" pojawili się Martin Stankiewicz, Blowek czy Remigiusz "reZi" Wierzgoń. Ten ostatni ze względu na akcję charytatywną, którą zorganizował z ekipą reZi Style, przeznaczając jednodniowy dochód ze sprzedaży swoich gadżetów na Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny dla Dzieci w Jastrzębiu-Zdroju (udało mu się uzbierać ponad 130 tys. złotych), wystąpił się także w TVN-ie czy poświecono mu materiał w Teleexpressie. Osiemnastolatek cieszy się, że to właśnie dlatego pojawił się w telewizji, bo dzięki jego obecności przed kamerą więcej osób mogło dowiedzieć się o akcji dobroczynnej. Nie ukrywa jednak, że poza tym wizyta w telewizji to ciekawa przygoda.

Remigiusz reZi Wierzgoń 2

Fajnie jest wystąpić w innym medium niż Internet, bo to interesujące doświadczenie. Czy telewizja przyczynia się do popularności youtuberów? Sądzę, że niekoniecznie. Taki występ nie sprawi raczej, że stanę się bardziej znany wśród moich rówieśników. Być może dzięki temu usłyszą o mnie osoby w wieku rodziców czy mojej babci - mówi reZi i dodaje, że on sam ani jego znajomi telewizji nie oglądają. - Nie zamierzam zostać gwiazdą telewizji czy kimś w tym rodzaju. Tworzę w Internecie, on jest moim miejscem i w nim tak naprawdę jest siła.

O podobnej sile Internetu, którą rozumieć można jako wolność i swobodę mówi Maciej Dąbrowski, autor kanału Z Dupy. Dąbrowski podkreśla, że w Sieci nic nas nie ogranicza, natomiast w telewizji, z którą sam związany był przez 10 lat, jest inaczej - są producenci i ludzie, którzy decydują o treści danego przekazu. Na pytanie czy zgodziłby się wystąpić w telewizji, gdyby ktoś zaproponował mu prowadzenie programu, odpowiada:

Tylko za cholernie grube pieniądze i tylko pod warunkiem, że nikt mnie nie będzie kontrolował, cenzurował i mówił co oraz jak mam robić. Czyli najprawdopodobniej jest to niemożliwe.

Dąbrowski dodaje także, że występów ludzi Internetu w programach telewizyjnych nie powinniśmy traktować jako jakieś nobilitacji.

Pamiętajmy o jednym - Jolanta Rutowicz też się pojawiała w telewizji - przypomina wymownie Maciek.

Można więc stwierdzić, że internetowe gwiazdy świadomie odcinają się od starego medium, nie chcąc "zdradzić" Internetu na jego korzyść. Dlaczego więc biorą udział w różnych telewizyjnych projektach? Czy to faktycznie chęć nowych doświadczeń? A może niechęć do telewizji to tylko kokieteria, bo przecież nie wypada chcieć być na świeczniku i mieć - brzydko mówiąc - parcie na szkło? Trudno jest stwierdzić. Sołtysińska jest zdania, że to tak naprawdę telewizja ma większe korzyści z tego, że pojawiają się w niej internetowi twórcy.

Tradycyjne media są spragnione nowych twarzy, nowych gwiazd. Dzięki obecności youtuberów w telewizji jest ona w stanie przykuć uwagę młodej grupy docelowej, która szuka dzisiaj rozrywki głównie w Sieci - mówi współtwórczyni LifeTube.

youtube-strona-internetowa

Dwa alternatywne światy

Mariaż Internetu i telewizji trwa już od jakiegoś czasu i nie wygląda na to, by miał się skończyć. Wręcz przeciwnie - stare, niechciane przez wszystkich medium prawdopodobnie coraz częściej będzie chciało być online i na czasie. Z powodu tej magicznej swobody tworzyć w Sieci zaczynają telewizyjne twarze - Mariusz Max Kolonko, Szymon Majewski czy Tomasz Kammel. Wychodzi im to z różnym skutkiem, ale fakt jest jeden - Internet przyciąga i mami wolnością. O tej wolności, która też jest zobowiązaniem pisał internetowy twórca Krzysztof Gonciarz, autor książki "WebShows: Sekrety wideo w Internecie". Gonciarz zwraca uwagę na to, że youtuber to jednoosobowa firma i człowiek, który tak naprawdę musi znać się na wszystkim. Nikt za niego nie napisze scenariusza i prawdopodobnie nikt nie zmontuje filmu. Na YouTube ważna jest właśnie ta autorskość, czego nie doświadczymy w telewizji.

Czy zatem Internet i telewizja to dwa różne światy? Właściwie tak, choć nie całkowicie. Uczestnicy obu mediów muszą pomyśleć o oświetleniu i o dobrej dykcji, ale to tak naprawdę, patrząc szerzej, jest drugorzędne. Internet i telewizja to dwa różne światy odbiorców. Ludzi, którzy, choć żyją obok siebie mają inne rzeczywistości. Są ci, którzy oglądają kolejne let's playe Blowka i reZigiusza, a o konfliktach na Ukrainie czy śmierci kolejnej gwiazdy dowiadują się szybko, bo od dodania informacji przez dziennikarza do jej przeczytania przez czytelnika, dzieli ich tylko kliknięcie i są ci, którzy czekają na wieczorne wydanie "Wiadomości" a potem na hit Polsatu sprzed 2 lat, o którym ci pierwsi dawno zdążyli już zapomnieć.

Mimo tego że pomiędzy Internetem i telewizją, choć ta ostatnia stara się nadrabiać, powstała bariera nie do przeskoczenia, nie warto przekreślać jeszcze roli starych mediów.Chociaż internetowi twórcy wyrażają się o telewizji raczej bez jakiegoś zachwytu, to ciągle ma znaczenie, że ktoś usiadł koło Prokopa czy Rogalskiej. Telewizja kojarzy się z blaskiem fleszy, goście, zapraszani na wywiady czy występujący w roli ekspertów wciąż jeszcze, pomimo znacznej dewaluacji takiej roli, utożsamiani są ze sławą, powodzeniem. Zwiastowanie śmierci telewizji, prasy drukowanej czy na przykład papieru w ogóle wydaje się zgoła przedwczesne. Zwłaszcza, że fajnie jest się pochwalić, że o mnie napisali w magazynie czy tygodniku, albo że byłem gościem w programie telewizyjnym, nawet, jeśli obok mnie ktoś przygotowywał kanapki.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst