Tech  / Felieton

TV Republika pokazuje jak dziś robi się telewizję. Cóż, najwyższa pora przestać się śmiać z nowych mediów

768 interakcji
dołącz do dyskusji

Byli tacy, którzy śmiali się z „telewizji robionej smartfonem”. Teraz pewnie nie jest im do śmiechu, bo właśnie za pośrednictwem właśnie tego urządzenia opinia publiczna będzie w stanie dowiedzieć się co prezydent Polski ma do powiedzenia w ważnej sprawie z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Tradycyjne telewizje, mimo dostępnego sprzętu świetnej jakości i za grube pieniądze, nie zdołały lub nie chciały wyemitować swoich materiałów. Dziennikarz ze smartfonem w ręku jednak tego dokonał.

Pałac Prezydencki, rozprawa sądowa z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Głowa państwa zeznaje w charakterze świadka w sprawie, która dotyczy bezpieczeństwa naszego kraju. W rozprawie i przesłuchaniu mogą uczestniczyć dziennikarze i ekipy telewizyjne. Największe stacje wprowadzają do sali swoich operatów wraz ze sprzętem.

Telewizja Republika jednak nie ma takiej możliwości. Dziennikarz może wejść do Pałacu, ale bez kamery. Ma jednak ze sobą smartfon, który może wnieść do sali, gdzie odbędzie się rozprawa. Postanawia to wykorzystać i za pomocą swojego telefonu transmituje rozprawę. Inne telewizje tego nie robią, choć mają do dyspozycji profesjonalny sprzęt.

Zostawmy na boku kwestie polityczne, medialnego agenda-settingu i kreacji informacji czy nawet etyki dziennikarskiej. Nie zajmujmy się też w tym miejscu tym, co powiedział prezydent Komorowski, ani tym czego dotyczy ta sprawa. Skupmy się na innym istotnym fakcie - dziennikarz kanału telewizyjnego był w stanie przeprowadzić relację na żywo z ważnego wydarzenia bez możliwości użycia profesjonalnej kamery.

Wystarczył mu do tego smartfon.


Jakość nagrania rzecz jasna może zostawiać wiele do życzenia. Trudno ją porównywać z profesjonalnym sprzętem. Ale powstają już teledyski czy nawet całe filmy kręcone w rozdzielczości 4K lub trochę gorszej z użyciem smartfonów właśnie. Przecież spora część materiałów foto i wideo, które spływają do nas z najbardziej rozpalonych konfliktami części świata jest tworzona właśnie za pomocą urządzeń nawet gorszej klasy niż to, którym dysponował reporter TV Republika.

Stare media w swojej często trawiącej je opieszałości zazwyczaj kpią sobie z takich materiałów i dziennikarzy obywatelskich. Zarzucają im brak profesjonalizmu produkcyjnego, podważają ich umiejętności związane z szeroko rozumianym warsztatem dziennikarskim, twierdzą, że potęgują tylko informacyjny szum zamiast dostarczać wartości dodanej przekazowi medialnemu. Ten przykład jest jednak dla mnie świetnym argumentem za tym, że smartfon jednak zrewolucjonizuje przekaz medialny, i to w pozytywny sposób.

Jak już zaznaczyłem, zostawmy na boku na razie powody, dla których jedyna transmisja z przesłuchania prezydenta Komorowskiego została przeprowadzona przy użyciu smartfona, a nie kamer i wozów transmisyjnych, które były na miejscu i do dyspozycji innych telewizji. Skupmy się na tym, że w ogóle do tego doszło. To ważny sygnał dla wszystkich mediów.

Bo po prostu się da robić telewizję smartfonem.


Oczywiście, Ameryki tutaj nie odkrywam. Przykłady można mnożyć. Ten jest o tyle wyjątkowy, że dotyczy bardzo ważnej rozprawy z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, która była transmitowana na żywo wyłącznie za pomocą smartfona.

Tak się robi dzisiaj media i będzie robiło w przyszłości. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to oznacza to, że chce zamknąć się w swoim wygodnym kokonie starych form przekazu i nie ma zamiaru otwierać się na możliwości jakie dają nowe media. Ze swoimi skromniejszymi budżetami, ale za to sporymi możliwościami dotarcia do odbiorców szybciej niż inne kanały.

Wiele osób śmiało się z terminu „iPhone journalism”. Cóż, najwyższa pora przestać się śmiać.

*Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst