Sprzęt  / Artykuł

Temat tygodnia: Chromebooki debiutują w Polsce. Dla kogo to komputery, czy da się na nich pracować i czy warto je kupić?

198 interakcji
dołącz do dyskusji

Dość niespodziewanie, po 3 latach po światowej premierze, pojawiły się w Polsce Chromebooki. Dla kogo to komputery? Czy da się na nich bez problemów pracować? Czy warto je kupić. O tym dyskutujemy w naszym temacie tygodnia.

Maciej Gajewski: Chromebook to zbyt ograniczone urządzenie, bym chciał takie kupić. Za jego atrakcyjnością swego czasu przemawiała niska cena. Dziś jednak można za podobne kwoty kupić urządzenie z Windows lub bez systemu, na którym możemy „postawić” przyzwoite i darmowe Ubuntu. Kto właściwie jest więc „targetem” Google’a i jego partnerów?

Zastanówmy się najpierw jakie zalety ma Chromebook, by móc odpowiedzieć na to pytanie. Nie jest tak atrakcyjny cenowo, jak kiedyś, ale nadal jest tani, co oznacza, że skutki awarii lub zagubienia takiego sprzętu nie są aż tak dotkliwe. Większość modeli pracuje też bardzo długo na baterii. A system Chrome OS, z uwagi na swoją prostotę, jest łatwy do administrowania i bardzo ciężko go „zepsuć” nierozważnymi działaniami. Niestety, to urządzenie ma też swoje ograniczenia. Polega w dużej mierze na byciu stale podłączonym do sieci / chmury a jedyne aplikacje, jakie potrafi uruchamiać, to rozszerzenia do przeglądarki Chrome i aplikacje webowe. Nawet by obrobić zdjęcie należy najpierw umieścić je w chmurze. Komu więc takie coś?

Po pierwsze przeróżnym „instytucjom”. VMware i Microsoft i inne firmy oferują znakomite rozwiązania DaaS, dzięki którym nie ma żadnego problemu, by na takowym Chromebooku uruchomić Pulpit Windows z Office, AutoCAD-em czy co tylko dusza zapragnie. Wszystko w bezpieczny, łatwy do administrowania sposób.

Po drugie, konsumenci. Z nimi jest już nieco ciężej z uwagi na rosnącą (cenowo) wobec Chromebooków konkurencję. Te komputery są uzależnione od bycia online. To oznacza, że ich użytkownik raczej powinien pochodzić z większej miejscowości, gdzie zasięg bezprzewodowego Internetu (GSM / Wi-Fi) nie jest problemem. Te komputery mają też ograniczone, jeżeli chodzi o możliwości, oprogramowanie. To oznacza, że ich użytkownik nie może być zbyt wymagający: musi mu wystarczyć prosty edytor tekstu, Facebook, webowy Spotify i tym podobne. To zwykły Kowalski, który potrzebuje prostego laptopa do prostych zadań, który ceni sobie bezproblemowość i bezawaryjność ponad oczywiste ograniczenia tych komputerów.

Dalej uważam, że lepiej zapłacić za komputer z Windows lub Linuxem (Macbooki, z uwagi na ceny, się nie „łapią”) i dalej nie rozumiem popularności Chromebooków na Zachodzie. Najwyraźniej niewygodna obsługa (polecam spróbować zgrać z aparatu zdjęcia z wakacji celem ich obróbki i późniejszej publikacji na, na przykład, Facebooku) i ograniczone możliwości aplikacji webowych są dopuszczalną ceną za totalną bezawaryjność i bezobsługowość. A skoro tak, to każdy z nas, przed zakupem, powinien dokładnie „przetrawić” ich ograniczenia. Jeżeli nie są one dla nas problemem a z jakichś względów nie chcemy Ubuntu lub Windows, to…. czemu nie. Leciutkie, poręczne, długotrzymające na baterii i uruchamiające się w okamgnieniu komputerki mogą dla kogoś okazać się atrakcją.

Acer Chromebook 13 CB5-311_AcerWP_app-01

Piotr Grabiec: Chromebooki to bardzo ciekawa kategoria urządzeń... Kilka lat temu. Google jednak zaniedbało rozwój sprzętów z Chrome OS. Wydawane były co prawda kolejne modele, a system operacyjny jest stałe rozwijany, ale te urządzenia pozostały niszowym sprzętem dla użytkowników o mniejszych potrzebach i geeków o ściśle określonych priorytetach, którzy umieją godzić się na kompromisy.

Po prezentacji Chrome OS byłem olbrzymim entuzjastą tego projektu Google. To było jednak w czasach, kiedy netbooki z Windows dławiły się po odpaleniu przeglądarki, a Ultrabooki były dopiero w powijakach i poza zasięgiem mojego portfela. W teorii Chromebook to kawał świetnego sprzętu dla osób, które używają tylko przeglądarki.

W Polsce ich premiera jest jednak spóźniona i w dobie tanich tabletów, tableto-laptopów i hybryd wszelkiej maści z Windowsem o zadowalającej wydajności grupa docelowa osob potencjalnie zainteresowanych komputerami Google znacznie zmalała. Google popełniło też podstawowy błąd nie wyposażając swoich komputerów w gniazdo na kartę SIM, co zapewniałoby awaryjny dostęp do sieci tam, gdzie znika zasięg Wi-Fi. Nie oszukujmy się - przenośne routery i tethering z telefonu to raczej rozwiązania dla bardziej zaawansowanych użytkowników.

W moim przypadku doszła jeszcze jedna kwestia, ze względu na którą nawet nie myślę już o Chrome OS. Wszystko za sprawą Apple, które swoją polityką zachęciło mnie do przesiadki na Safari, rezygnacji z Gmaila i przejścia z aplikacji webowych na aplikacje natywne. To, w połączeniu z przesiadką na iPhone'a sprawia, że korzystanie z Chromebooka w moim przypadku wiązałoby się znów z totalną zmianą mojego workflow.

Może jednak dla Google dobrze się stało, że Chrome OS nie ma oszałamiających udziałów rynkowych. I bez tego Unia Europejska tylko myśli jak tutaj wbić szpilę Larry'emu i Sergiejowi - a wyobrażacie sobie co by było, gdyby nagle na Chromebookach miał pojawić się niesławny "ekran wyboru przeglądarki"?

Acer Chromebook 13 CB5-311_rear right facing 2

Hubert Taler: Mój kontakt z chromebookami to historia przejścia od zainteresowania do zniechęcenia. Koncepcja taniego, ładnie wyglądającego, lekkiego, i działającego długo na baterii komputerka jest bardzo kusząca. Niestety, gdy tylko zacząłem się dowiadywać czegoś więcej, mina mi rzedła. Nawet pal licho konieczność pracy online - w sumie jestem w sieci przez większość czasu, ale na drodze do normalnego dla mnie użytkowania stoją jeszcze inne przeszkody. (Normalnego dla mnie - podkreślam, bo wcale nie muszę pod tym względem być taki jak inni).

Brak slotu na karty SIM (jak wspominał Piotr) to duże ograniczenie, jeśli chcielibyśmy zabrać ten komputerek w nowe miejsce (np. na wakacje). Podobnie problemy ze zgrywaniem zdjęć z aparatu czy telefonu. Ale prawdziwe wyboje zaczęły się gdy zacząłem wypytywać o dostępność programów. Czy można na tym zainstalować jakieś choć najprostsze środowisko programistyczne? Tylko gdy ktoś nam je udostępni na serwerze, a my pobierzemy odpowiednią aplikację. Tak samo z podstawowymi potrzebnymi mi w pracy narzędziami (git? Evernote dostępny offline?) - nic z tego. Strona, która używa Javy lub Silverlight - niestety, nie da się otworzyć.

Tak więc po chwili euforii (o, czyżby macbook air za jedną czwartą ceny?), okazało się że rzeczywistość jest o wiele mniej różowa. Ja doskonale rozumiem zalety zamkniętego wydajnego systemu który nadaje się do pisania, internetu i video z sieci (o ile nie potrzebujemy do tego silverlighta), ale tutaj mamy chyba za dużo ograniczeń. A szkoda, bo naprawdę niewiele było trzeba, abym na poważnie zainteresował się tym sprzętem.

A jeśli chciałbym sprzęt głównie do przeglądania Internetu i streamingu, wciąż wygrywają tu tablety.

chromebook acer

Dawid Kosiński: Sam od kilku dni mam okazję korzystać z Chromebooka i… niestety nie jest to najlepszy komputer, jaki miałem w rękach. Choć jest bardzo lekki i łatwy w obsłudze, to niestety jest to tylko terminal do uruchamiania usług Google. Nie mogę na nim zainstalować gry, programu innego niż wtyczka do przeglądarki, a po odłączeniu komputera od Internetu większość możliwości tej maszyny po prostu znika. Chromebooka używałem robiąc piątkową relację z jazdy Pendolino.

Niefortunnie WiFi w pociągu jeszcze nie działało, zaś o zasięg komórkowy było trudniej niż o śnieg w środku czerwca. Wówczas okazało się, że choć miałem możliwość napisania tekstu, to zmiana rozmiaru zdjęcia przekroczyła możliwości tej maszyny. Ostatecznie wrzuciłem zdjęcia na Google+, który sam zmniejsza fotografie do sensownych rozmiarów. Podejrzewam jednak, że przeciętny użytkownik Chromebooka nawet nie zdaje sobie sprawy z takiej możliwości.

Jak dla mnie, laptopy i tablety z systemem Windows wydają się o wiele lepszymi narzędziami do pracy niż Chromebooki. Dodatkowo nie są one wcale droższe, gdyż laptopa z systemem Windows 8.1 można kupić za niewiele ponad 800 zł, a za niewiele więcej wynosi koszt mobilnego urządzenia z ekranem dotykowym i pakietem Office. Oczywiście sprzęt ten nie będzie cechował się dużą wydajnością, ale… nie będzie tu odstawał od Chromebooka. Używany przeze mnie Acer CB5 wyposażony w procesor Nvidia Tegra K1 dostaje bowiem zadyszki nawet podczas przeglądania stron internetowych.

Okazuje się zatem, że Chromebooki to nieco bardziej rozwinięte maszyny do pisania, które nie nadają się do niczego poza konsumowaniem treści. Nie będzie z nich zadowolony nawet mało wymagający użytkownik, gdyż nie ma tu nawet pełnoprawnego pakietu biurowego.

Przemysław Pająk: Używałem pierwszego w historii Chromebooka. Mimo iż wtedy Chrome OS nie pozwalał na wiele, to czuć było, że to coś ważnego, o wielkim potencjale. Dziś, kilka lat później, gdy Chrome OS jest znacznie bardziej zaawansowany, Chromebooki debiutują w końcu oficjalnie w Polsce. Wątpię, aby osiągnęły u nas sukces, jednak mimo to to ważne wydarzenie.

Czym jest dziś bowiem komputer PC? W znacznej większości przeglądarką internetową, która jest przy okazji bramą do wszystkiego innego. Jaka jest najpopularniejsza przeglądarka internetowa w Polsce? Chrome. Można więc powiedzieć, że Polacy używają w większości Chrome OS, bo system operacyjny, na których bazują Chromebooki to właśnie przeglądarka Chrome. Nie byłoby więc większych problemów, aby polscy klienci mogli się przesiąść na Chromebooki, by zastąpić nimi komputery z Windowsem.

Tak się jednak nie stanie, bo Google nie będzie miał u nas rozbudowanej dystrybucji oraz arsenału sprzedawców tłumaczących ludziom filozofię Chromebooków w sklepach. Może uda się załatwić kilka kontraktów w sektorze edukacyjnym, może kilka urzędów kupi kilkaset Chromebooków swoim pracownikom. Ale to wszystko.

Polski użytkownik technologii konsumenckich nie jest bowiem ani zainteresowany zmianą swoich przyzwyczajeń (mimo iż bywają one ułomne), ani nie jest otwarty na nowości. Ma inne problemy.

Ja, wbrew opiniom swoich redakcyjnych kolegów, uważam, że Chromebooki idealnie sprawdziłyby się w przypadku większości użytkowników komputerów w Polsce. I trochę szkoda, że ich debiut oraz przyszłość będą raczej ciekawostkami jedynie na blogach technologicznych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst