Tech  / Artykuł

Patrząc na to jaki skok wykonała medycyna, to smutne z jakimi problemami nie potrafimy sobie poradzić

„Żyjemy w czasach niekończących się możliwości. Więcej dowiedzieliśmy się na temat leczenia ludzkiego ciała w ciągu ostatnich pięciu lat, niż w poprzednich 500.” Choć słowa te brzmią jak wypowiedziane przez współczesnego lekarza, to dotyczą epoki oddalonej od dziś o ponad 100 lat, w której postęp w medycynie dał ludziom dosłownie drugie życie.

Jest rok 1900. Hrabia Ferdinand von Zeppelin odbył pierwszy udany lot sterowcem, Sigmund Freud publikuje „Objaśnianie marzeń sennych”, a Max Planck formułuje podwaliny mechaniki kwantowej. Rewolucja przemysłowa i postęp technologiczny objawia się także na stołach operacyjnych, wokół których chirurdzy pracują w pocie czoła przy świetle lamp gazowych i z użyciem prymitywnych narzędzi. Stan pacjenta jest monitorowany przez dłoń pielęgniarki mierzącej tętno, płyny są odsysane przez urządzenie na korbkę, a operacja jest obserwowana przez kilkunastu biernych widzów – innych lekarzy którzy przyglądają się śmiałym wyczynom swoich kolegów, próbujących wyrwać pacjentów z objęć śmierci.

KNICKS1

Od takiej sceny zaczyna się nowy serial HBO: „The Knick”. Przy akompaniamencie kapitalnej ścieżki dźwiękowej pokazuje on medyczny świat sprzed ponad stu lat, nie siląc się na ubarwienia i koloryzowanie. Na dobrego lekarza stać tylko bogatych, umieralność na stołach operacyjnych jest wysoka, trwa dyskryminacja na tle rasowym, a emancypacja kobiet jest we wczesnej fazie. Kwitnie handel ciałami, za które płacą szpitale, w których chirurdzy uczą się trudnej sztuki operacji na ludzkim ciele. W przypadku ich braku owe metody testowane są na zwierzętach.

Raczkująca technologia i zepsute wino

Pomimo tego, że na początku minionego wieku operacje nadal w większości toczą się prawami prób i błędów to chirurgia przechodzi gwałtowny rozwój, na co wpływ miała przede wszystkim technologia. Zaczynając od tej, wydawać by się mogło, banalnej rzeczy jak elektryczne oświetlenie, które na początku minionego wieku dopiero się upowszechniało. Z czasem powstają także pierwsze elektryczne urządzenia chirurgiczne, jak choćby odsysacz płynów ustrojowych stworzony na bazie domowego odkurzacza.

Trudno jest przecenić wpływ elektryczności na medycynę, jednak u schyłku XIX wieku największy wpływ na zwiększenie przeciętnej długości życia z 39 lat w 1980 r. do 47 lat w 1900 miał przede wszystkim rosnący poziom dbałości o higienę oraz odkrycia Ludwika Pasteura. Spośród jego licznych naukowych osiągnięć najbardziej znanym jest teoria chorób zakaźnych oraz szczepienia ochronne. Ten francuski biolog wynalazł m.in. szczepionkę przeciwko wściekliźnie, odkrył istnienie mikroorganizmów, które żyją, nie mając dostępu do tlenu, a szczególnie ważne dla gospodarki były jego badania nad chorobą jedwabników.

Do jednego z największych odkryć, z którego korzystamy do dziś, doszedł oglądając pod mikroskopem zepsute wino. Zauważył wtedy, że znajdują się w nim organizmy żywe powodujące fermentację. Wywnioskował z tego, że bakterie te są odpowiedzialne za rozkład, a co za tym idzie za infekcje ludzi i zwierząt. Dzięki temu opracowano proces pasteryzacji, polegający na ogrzewaniu przez długi czas płynów w celu zniszczenia bakterii wywołujących infekcję. Można powiedzieć, że badania i odkrycia Pasteura dały początek rewolucji w dziedzinie medycyny i jej dynamicznemu rozwojowi.

Wspomniany wzrost dbałości o higienę widoczny był głównie w miastach. Aby zapewnić jej dostateczny poziom tworzono od podstaw systemy sanitarne, kanalizacyjne, systemy odprowadzania ścieków i doprowadzania wody, czyli coś na co wpadli już Rzymianie budując w starożytności akwedukty i fontanny. Zmiana stosunku do higieny i większa dbałość o jej zachowanie bardzo pozytywnie wpłynęło na bezpieczeństwo i komfort życia. Z kolei użycie nowych rozwiązań medycznych przyczyniło się do redukcji zachorowań na groźne wówczas choroby, jak szkarlatyna, dur brzuszny, dyfteryt  czy koklusz.

Aby biedni nie zarażali bogatych

Pierwsze szpitale często fundowane były przez bogatych mieszczan, którzy szybko zorientowali się, że choroby roznoszące się wśród ubogich mogą przerodzić się w epidemię, która dosięgnie całe społeczeństwo. Stąd pierwsze formy darmowej ochrony zdrowia powstały z pieniędzy bogatych, którzy dla siebie i rodzin wykupywali prywatne wizyty medyczne.

dyrektywa fałszywkowa

Wbrew pozorom, obecny system ma wiele wspólnego z powyższą, pierwotną formą – wszyscy za pośrednictwem podatków składamy się na ochronę zdrowia, która albo oferuje opiekę jedynie w podstawowym zakresie, albo wymaga od nas dodatkowej zapłaty jeśli nie chcemy czekać wielu lat na wizytę. I jak dotąd nikt nie wymyślił lepszego systemu niż podstawowa, darmowa opieka finansowana z podatków w połączeniu z rozszerzoną płatną.

Stąd też między innymi sektor prywatnych usług medyczny jest tak bardzo perspektywiczną branżą. Inną kwestią jest fakt, że koncernom farmaceutycznym często bardziej opłaca się produkować lek na banalny ból głowy (których reklamy są tak powszechne) niż prowadzić wieloletnie testy nad zwalczaniem rzadkich, aczkolwiek śmiertelnych chorób. Stąd też instytucje państwowe, akademickie oraz non profit są na tym polu nieocenione.

Największy problem świata

Dziś technologiczny poziom medycyny coraz bardziej zaczyna przypominać Star Treka, trwają nawet prace nad urządzeniem diagnostycznym na miarę tricordera. Już teraz medycyna dysponuje sprzętem, który naszym dziadkom, a nawet rodzicom się nie śnił, wykorzystując wszelkie możliwe dobrodziejstwa technologiczne w toczącej się nieustannie walce o długość i jakość ludzkiego życia. Do tego dochodzą nam odkrycia w obszarze transplantacji narządów, robotyki czy genetyki.

Niestety dzisiejsza rzeczywistość nadal ma bardzo wiele wspólnego z tą, jaką mieliśmy ponad sto lat temu. Przede wszystkim dostęp do usług medycznych jest nierównomierny – często zależy od zasobności portfela oraz od kontaktów. Brak jest efektywnego wykorzystania dostępnych zasobów – media są pełne historii opowiadających o drogich urządzeniach medycznych, które kurzą się bezczynnie w szpitalnych salach, ponieważ skończyły się limity na ich wykorzystanie, nie kupiono brakujących komponentów lub nie przeszkolono w pełni personelu. Wiele uchybień widać także na znacznie niższym poziomie, co zauważy choćby każdy komu przyszło jadać posiłki w szpitalach. Dlatego znacznie wiele dobrego można dokonać dzięki technologiom, którymi dysponujemy już teraz, o ile nauczymy się je efektywnie wykorzystywać.

I to właśnie z alokacją zasobów ludzkość ma największy problem – czyż to nie zadziwiające, że na jednym krańcu globu ludzie umierają z głodu, a w tym samym czasie na innym kontynencie rośnie śmiertelność z powodu otyłości i wydawane są miliardy na walkę z nadmiarem spożywanego jedzenia?

Przemysław Gerschmann - Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Zdjęcia pochodzą z Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst