Sprzęt  / Felieton

Chromebooki z mocnymi podzespołami to rękawica Google'a rzucona Microsoftowi

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już niebawem Chrome OS może stać się godnym konkurentem Windowsa, przynajmniej na rynku konsumenckim. Jednym z tych znaków jest pojawienie się nowego Chromebooka wyposażonego w procesor Core i3.

Kolejną zmianą w specyfikacji będzie zwiększenie ilości pamięci masowej z 16 do 32 GB. Ale oprócz tego nie zmieni się nic. Urządzenie ma działać bez ładowania 8,5 godziny, 11,6-calowy ekran będzie mieć rozdzielczość 1366 x 768 piksel, zaś urządzenie będzie wyposażone w porty USB 2.0, 3.0 oraz HDMI. Sprzęt będzie dostępny w dwóch wersjach, różniących się ilością pamięci RAM. Model wyposażony w 2 GB  ma kosztować 349 dol., zaś sprzęt z 4 GB pamięci 379 dol. Jest to cena niższa niż za podobny komputer z systemem Windows, ale też o połowę większa niż za typowego Chromebooka. Dlatego praktycznie nie da się już teraz przewidzieć, czy takie komputery odniosą sukces. Na dwoje babka wróżyła.

Acer_c720_Corei3

Oczywiście uważni czytelnicy mogą powiedzieć, że przecież Chromebooki z mocnymi procesorami to nic nowego. To jednak nie jest prawda. Do tej pory jedyną taką maszyną był Chromebook Pixel, komputer o bardzo wysokiej cenie i równie małych możliwościach. Poza nim wszystkie Chromebooki dostępne na rynku były wyposażone w procesory Intel Atom, Intel Celeron lub Samsung Exynos, które pod względem wydajności pasują do urządzeń mobilnych, a nie pecetów. Ale nikomu to nie przeszkadzało, bo Chromebook w istocie jest taką nowoczesną maszyną do pisania. Ma przeglądarkę internetową, prosty pakiet biurowy, umożliwia sprawdzenie maila i obejrzenie filmu. Gdyby tylko obsługiwał Skype’a, byłby komputerem absolutnie spełniającym absolutnie wszystkie potrzeby przeciętnego konsumenta.

Jednak już niebawem na Chromebooku będziemy mogli nie tylko uruchomić Skype’a, ale też wiele bardziej skomplikowanych i niszowych programów.

Wszystko dlatego, że Google pracuje nad wdrożeniem do Chrome OS obsługi aplikacji stworzonych z myślą o systemie Android. Oznacza to, że Chromebook będzie w stanie uruchomić między innymi okrojoną wersję AutoCada, wiele pakietów biurowych oraz niezliczoną liczbę narzędzi, których do tej pory na Chrome OS po prostu nie było. Decyzja o wprowadzeniu tych aplikacji do Chrome OS może odmienić cały rynek komputerów. W końcu do tej pory był on zdominowany przez Windowsa, gdzieś z boku pałętał się przy nim OS X, a Google na nim po prostu nie istniał. I teraz jednym, mistrzowskim ruchem może doprowadzić do postępującej marginalizacji Microsoftu w jego bastionie.

Acer_c720_Corei3_2

Do tej pory mogło wydawać się, że Chromebooki z mocnymi podzespołami nie mają racji bytu i to była prawda. Taki pozbawiony aplikacji komputer i terminal do przeglądania Facebooka nie musiał mieć szybkiego procesora i szybkiej pamięci RAM, bo nie służył do skomplikowanej pracy. Nie potrzebował też wydajnego układu graficznego, bo na Chromebooki nie powstawały żadne gry. Tak naprawdę jednym niezbędnym ponadprzeciętnym elementem specyfikacji jest akumulator, który zapewni odpowiednio długi czas pracy urządzenia. Teraz jednak to się zmieni i jest to znak, że Google będzie namawiał deweloperów, by na bazie swoich androidowych programów tworzyli bardziej rozbudowane wersje aplikacji, które będą odpowiadały potrzebom nie tylko typowych konsumentów, ale również bardziej zaawansowanych użytkowników.

Dzięki temu Google będzie mógł stać się znaczącym graczem na rynku pecetów.

Jest to możliwe, ponieważ każda z firm stara się nas przekonać do korzystania z jej ekosystemu. Robi to Apple, robi to Microsoft i pod tym względem Google się wcale od nich nie różni i jest na o wiele lepszej pozycji niż konkurenci. A wszystko dlatego, że większość z nas ma smartfony z Androidem. Smartfony to chyba jedyne komputery, do których tak bardzo się przywiązujemy i czujemy z nimi niemal emocjonalną więź.

chrome os chromebook

Doskonale to zresztą widać w komentarzach pod naszymi tekstami. Dlatego jestem przekonany, że większość użytkowników zamiast dobierać smartfon do swojego komputera z Windowsem, dobierze komputer do swojego telefonu z Androidem. A gdy ta konsumencka rewolucja się dokona, Chromebooki zaczną powoli wchodzić do świata biznesu. Jestem o tym przekonany, bo każda komputerowa rewolucja biznesowa miała początek na rynku konsumenckim.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst