Tech  / Felieton

Superszpieg zakupowy, za którego trzeba zapłacić

Multimedia, multimedia, multimedia głupcze! Oprócz tego zakupy. Jednym klikiem, tak żeby klient za bardzo się nie zastanawiał, bo może się rozmyślić. A jak już kupi, to prawdopodobieństwo że zrezygnuje jest niewielkie. Jak sprzedać więcej? Stworzyć smartfona, który będzie sprzedawał.

Fire Phone od Amazonu to logiczna kontynuacja strategii Bezosa. Podbić rynek sprzedając przez internet, niemal zmonopolizować rynek multimediów, sprzedawać czasem ze stratą ale za to przywiązując, cenić klienta ponad twórców multimediów. Potem, gdy jest się już gigantem wysyłającym produkty nawet za darmo za granicę tylko po to, by pokazać wszystkim, że lokalny rynek ma truchleć przed potęgą, wejść w hardware. Dopracowywać produkty tak, by nie miały dobrej konkurencji (Kindle), a gdy mają konkurencję (tablety) to sprzedawać je po kosztach. I tak się zwróci, bo zakupy jednym klikiem i ceny niemal nieosiągalne gdzie indziej w połączeniu z obsługą klienta zrobią swoje.

Klienci mają kupować. Skłaniać ich do tego można na różne sposoby. Najlepiej oferując produkty w kontekście tego, co może im się spodobać.

I przekonując, że smartfon Fire Phone to urządzenie, którego potrzebują i za które zapłacą 200 dol. w kontrakcie lub 650 dol. bez kontraktu, by ich życie stało się lepsze. Znaczy się zakupowe. I szpiegowane non-stop przez cztery przednie kamery z podczerwienią.

smartfon amazonu

Przecież Amazon musi wiedzieć, czy użytkownik używa właśnie smartfonu i czy gotowy jest kupować. Amazon bajeruje, że cztery kamerki szerokokątne jak na takie urządzenia, łapiące 60 klatek na sekundę, dadzą duże możliwości. Na przykład dynamiczną perspektywę, która pozwoli na lepszą obsługę gestami czy pochyłami ekranu i da nowe możliwości deweloperom. Nie dajcie się jednak zbajerować - chodzi o to, żebyście kupowali więcej. Żebyście byli pod stałą obserwacją. Gdy już się przyzwyczaicie, że kamerki patrzą, to może Bezos odważy się zapowiedzieć, iż kamerki śledzą także każdy ruch twarzy, tak by dopasować produkt do nastroju? Przyszłość czeka.

Superaparat, oczywiście, ale tylko jeden. Amazona nie obchodzi za bardzo to, co widać przez tylną kamerę. 12 megapikseli, IOS, f/2.0. Aparat jest po to, żeby można było do smartfona dorzucić nieograniczoną przestrzeń w chmurze Amazonu. Tak, by klient tam trzymał wszystkie swoje pliki i nawet nie myślał o konkurencji!

Fire Phone ma interfejs podobny do tych z tabletów. Szczyt estetyki to nie jest, ale co kto lubi. Za to ma coś, czego nie ma nikt - Ostateczne Narzędzie Do Sprzedaży.

Nazywa się ono Firefly, ma dedykowany klawisz i skanuje obrazy, dźwięki, przedmioty po to, by kiedy się da zaoferować ich kupienie. Firefly rozpozna ponad 100 milionów obiektów, a ponieważ deweloperzy i tak stworzyli świetny silnik rozpoznawania i analizy obrazu, to dla niepoznaki dorzucono kilka niezakupowych funkcji. Jak na przykład inteligentne wykrywanie numerów telefonu, informacje o dziełach kultury i tak dalej.

amazon fire phone 3

Firefly rozpozna też muzykę, filmy, seriale czy gry. Tak, by sprzedać je na DVD czy zaoferować streaming z własnych usług. Na szczęście Firefly będą mogli wykorzystać też deweloperzy, co oznacza że oni też będą mogli sprzedawać.

Fire Phone tyłka nie urywa. Ekran HD 4,7 cala, który podobno ma specjalne właściwości pozwalające na używanie go nawet w ostrym świetle, Czterordzeniowy Snapdragon, 2 GB RAM-u i mój ulubiony ficzer - tył ze szkła. Po to, żeby można było go szybko zbić, jak Nexusa 4.

Wszystko za 200 lub 300 dol. (32/64 GB) ekskluzywnie w AT&T z rocznym abonamentem Prime (zwykły koszt 100 dolarów rocznie).

Szpiegourządzenie do kupowania, które ma funkcje smartfona. Które też trzeba kupić.

Chyba na szczęście niedostępne u nas.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst