Social media  / Artykuł

Jarosław Kuźniar dla Spider's Web o swoim sukcesie na Twitterze: zawsze mnie kusi napisać rano proste k...wa mać

241 interakcji
dołącz do dyskusji

Wczoraj po południu Jarosław Kuźniar, jako pierwszy przedstawiciel polskich mediów, przekroczył barierę 80 tys. obserwujących na Twitterze.

Wprawdzie daleko temu osiągnięciu do najpopularniejszych dziennikarzy mediów amerykańskich, ale w polskich realiach to coś wyjątkowego. Kuźniar jest nie tylko najpopularniejszym polskim dziennikarzem na Twitterze, lecz przy okazji - według mojego osobistego rankingu - dziennikarzem, który najlepiej wykorzystuje Twittera do promocji swojej pracy. W tej samej lidze grają jedynie: Michał Pol z "Przeglądu Sportowego", Mateusz Borek z Polsatu i - dodany tu lekko na siłę - Bartosz Węglarczyk z "Rzeczpospolitej".

Udało nam się zamienić kilka słów z Jarkiem Kuźniarem na temat Twittera - czym jest w jego pracy, dlaczego nie klikamy w linki oraz o tym, kiedy dobije do 100 tys. obserwujących.

Zapraszam!

Przemysław Pająk, Spider's Web: Jarku, właśnie przebiłeś 80 tys. obserwujących na Twitterze. Jesteś pierwszym polskim dziennikarzem, który przekroczył tę barierę i jednocześnie najpopularniejszym przedstawicielem polskich mediów w tym serwisie społecznościowym. Czujesz dumę?

Jarosław Kuźniar: Chłopak z Bielawy ma wciąż kłopot z dumą. Nawet zasłużoną. Czuję tremę, bo Social Media pędzą niczym meta w biegu Wings for life. To jest tak humorzasty i emocjonalny świat, że stać na szczycie podium będzie ciężko. Ale szukam sposobów, by biec przed siebie nową drogą. Prowadzę w sumie trzy konta Twitterowe i każde z nich to inna lekcja. Dla mnie to wciąż fascynacja, budowanie marki w nowym świecie mediów.

W polskiej skali 80 tys. obserwujących to jednak bardzo dużo. Jak oceniasz przydatność Twittera w Twojej pracy? Mówią, że Twitter to wręcz idealne narzędzie pracy dla dziennikarza.

Dużo choć w Ameryce postaci typu Anthony Bourdain czy Jimmy Fallon idą w miliony (pierwszy 1 755 195, drugi 12 570 826). Jest o co walczyć :) Czy Twitter pomaga mi w pracy? Cholernie przyspiesza i tak pędzący już program. Nie mam przed sobą agencji prasowych na tradycyjnym komputerze - mam ich konta na TT. Podgląd LIVE. Widz wie o wszystkim w tej samej chwili kiedy dowiaduję się ja. Kiedy trzeba - potwierdzam, kiedy nie mam wątpliwości - retwittuję i cytuję NA ŻYWO widzom TVN24.

Uważasz swój profil na Twitterze za swój kapitał? Jesteś w końcu najpopularniejszy w Polsce. Nie kusi Cię, by to jakoś wykorzystać... hmmm.. dla siebie?

Słyszałem, że w USA gdy dziennikarz zmienia stację - nowa firma płaci byłej określoną sumę za Followersów, których "zabiera" ze sobą ów redaktor. W Polsce Twittera nikt nie spienięża. I słusznie, bo życie na nim to emocja i zaufanie. Gdybym - jak politycy - oddawał swoje konto umownemu asystentowi, umarłoby w sekundę. Poza @jarekkuzniar prowadzę jeszcze dwa konta swojej podróżniczej firmy i udaje mi się bez nazwiska.

Uważnie obserwuję Twój profil. Często nie przebierasz w słowach i ostro rozprawiasz się z niektórymi twitterowiczami. W tzw. realu też taki jesteś?

Czy biję? Nie. Czy mówię wprost, że ktoś kradnie lub oszukuje - tak. Życie jest za krótkie, żeby się pieścić z wrogiem. Pracuję w zawodzie od 21 lat, sprawdzili mnie już wszyscy, ocenili nawet nienarodzeni, uważam, że moim dziennikarskim obowiązkiem jest szczerość wobec głupoty, kłamstwa i chamstwa.

Twitter w Polsce wciąż nie jest tak popularny jak na Zachodzie. Jak myślisz, czemu tak się dzieje? Taki Facebook u nas szybko zaskoczył, a Twitter wciąż nie.

Facebook zaskoczył, bo to lepsza Nasza Klasa. Ale obumrze. Wciąż więcej tam prywatności niż zawodowstwa. A na Twitterze mimo wszystko w większości spotykają się ludzie mediów, politycy, ekonomiści, mądre głowy. Umieć je spotkać, zrozumieć, przeczytać to jest wyzwanie. Opowiedzenie swojego świata. Parafrazując Jobsa: pokaż mi kogo śledzisz na Twitterze, a powiem ci kim jesteś.

Od dawna odnoszę wrażenie, że polscy użytkownicy Twittera zachowują się inaczej niż ci z Zachodu - my generalnie nie klikamy w linki, nie podajemy dalej tweetów, rzadko dyskutujemy. Jak myślisz skąd się to bierze?

Twitter jest za szybki żeby klikać w linki. Wygrywasz celną myślą lub zdjęciem. W czasie ważnego meczu wystarczy napisać: jest! i masz 50 lajków. Moje ostatnie wspólne zdjęcie z Dawidem Podsiadło zdobyło uśmiech prawie 100 osób w ciągu kilku godzin. Że nie wspomnę o akcji NBP albo Orange Warsaw Festiwal. Zawsze mnie kusi napisać rano proste k...wa mać. Moim zdaniem w sekundę można być wtedy królem Twittera. To pokazuje jego siłę, ale i marność.

Jak myślisz, w jakim czasie dobijesz do 100 tys. Miesiąc, dwa?

Nie ma reguły. Ważna jest osobista relacja. Po drodze mamy jednak wybory do PE i specjalne wydanie wieczoru wyborczego w TVN24 z Twitterem LIVE, które poprowadzę, a później ruszam w miesięczną podróż camperem po USA i też chcę to pokazać...

Dzięki!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst