Social media  / Felieton

Nieanonimowa anonimowość - pokaz siły Facebooka

Uwielbiam ukłony wielkich firm internetowych w kierunku prywatności swoich użytkowników. Zwłaszcza takie, które pokładają nadzieję w lenistwie swoich użytkowników i wielkimi słowami tworzą przerost formy nad treścią. Może jestem cyniczna, ale nie wierzę w to, że Facebook nagle postanowił poświęcić tony informacji o użytkownikach dla ich dobra. Tak, by mieli wybór.

Wczoraj na konferencji f8 Facebook pokazał kilka nowości skupionych wokół prywatności. Testowana jest właśnie opcja anonimowego logowania Facebookiem - takiego, które w aplikacjach i na stronach nie udostępni właścicielom usług danych o użytkowniku. Gdy zaloguję się anonimowo w Pintereście, Pinterest nie dostanie żadnych informacji o tym, kim jestem.

Facebook pozwoli też użytkownikom decydować, którymi informacjami chcą się dzielić przy logowaniu do usług zewnętrznych. Jednocześnie ci, którzy zalogowali się anonimowo będą mogli decydować, czy chcą podzielić się jakimiś informacjami z aplikacją w przyszłości, gdy np. nabiorą do niej zaufania.

login3

Facebook udostępni też nowe centrum zarządzania podłączonymi do konta aplikacjami. Podobno po to, by można było prościej nimi zarządzać i by ułatwić użytkownikom kontrolę nad udostępnianymi danymi.

Można powiedzieć, że Facebook w końcu wziął sobie do serca obawy użytkowników o prywatność. Że wychodzi naprzeciw tym niezdecydowanym.

To ostatnie to na pewno prawda. Osoby, które nie używały dotychczas logowania w zewnętrznych usługach przez Facebooka może w końcu się na to zdecydują. W końcu “anonimowość” to duże słowo.

Za sjp.pwn.pl:

anonimowy:

  1. «nieujawniający swego nazwiska lub nieznany z nazwiska»
  2. «taki, którego autor lub sprawca nie jest znany»
  3. «będący udziałem ludzi nieznanych lub niczym się niewyróżniających»

Można więc powiedzieć, że anonimowy to taki, o którym nic nie wiadomo. Tylko, że o ile aplikacja zewnętrzna nie będzie wiedziała z kim ma do czynienia, to Facebook doskonale będzie wiedział, gdzie użyto anonimowego logowania, kiedy logował się użytkownik i w jakim miejscu.

facebook logowanie

Dla Facebooka anonimowość i dbanie o prywatność jest jednostronne. W końcu gigant społecznościowy na danych o użytkownikach stoi.

10 miliardów użyć Facebook Loginu - tym się Facebook chwali. To umiarkowanie dużo przy miliardzie użytkowników, jednak wystarczająco, by w sferze logowania z użyciem kont społecznościowych wieść prym. Według Gigya, ze wszystkich logowań z użyciem kont społecznościowych 53% wykonywanych jest przez Facebooka, 28% przez Google, 13% przez Yahoo i tylko 4% przez Twittera. Na urządzeniach mobilnych jest to aż 58% przewagi Facebooka.

Nie myślimy już o tym, co stanie się gdy usuniemy konto na Facebooku. Nie obchodzi nas za bardzo, że usługi dostają dane o nas i znajomych. Facebook Login jest wygodny, nie wymaga potwierdzenia mailem i daje dostęp do funkcji dla zalogowanych przez dosłownie 2 kliknięcia.

A ci, którzy dotychczas obawiali się logowania Facebookiem widząc przycisk “zaloguj się anonimowo” może w końcu to zrobią. Potem zalogują się nieanonimowo i zobaczą, że logowanie daje im opcję wyboru informacji, którymi się dzielą. Potem oswoją się z takim sposobem logowania i zrobią to, co robi większość użytkowników - nie będą odznaczać kilkunastu pól ukrytych pod małym przyciskiem, tylko klikną “dalej”. Poczucie dbania o użytkownika i kontroli danych zostanie, a w zasadzie nic się nie zmieni.

A jeśli, kto ucierpi?

Pod płaszczykiem dbania o prywatność (jednostronną, to trzeba przypomnieć) kryje się policzek skierowany do wszystkich właścicieli stron i aplikacji używających logowania do Facebooka.

Jeśli użytkownicy zaczną używać anonimowego logowania lub będą decydowali się nie dzielić się informacjami o imieniu, mailu, znajomych czy miejscu w którym mieszkają, najbardziej ucierpią na tym usługi, w których użytkownicy się logują.

Znacie sytuację, w której klikacie rejestrację Facebookiem, a na stronie wyświetla się wypełniony formularz z wpisanym imieniem, nazwiskiem i adresem mailowym, w którym trzeba ustanowić hasło? Strony te wykorzystują API Facebooka do rejestracji, ale de facto same rejestrują użytkownika w bazie - tak, by mógł logować się też mailem i hasłem, a nie tylko Facebookiem. To zabezpieczenie właśnie przed sytuacją, w której strona ma niby zarejestrowanego użytkownika, ale naprawdę zależna jest całkowicie od Facebooka. Facebooka, który może cofnąć deweloperowi uprawnienia do używania Facebook Loginu, może paść mu serwer czy deweloper może nie zdążyć zaktualizować wytycznych. Osoba, która rejestruje się tylko i wyłącznie Facebookiem i nie wprowadza własnych danych i hasła, to osoba, której cenne dla strony dane są własnością Facebooka, a nie strony.

Facebook - pełen hipokryzji i wielkich słów o anoniowości - postanowił przypomnieć deweloperom, kto rządzi w sieci. Ciężko wyobrazić sobie, by Facebook Login zniknął ze stron, po tym, jak nawet największe serwisy wprowadzały “integrację” z Facebookiem i na nim oparły zwiększanie bazy użytkowników. Usługodawcy nie mogą raczej zrezygnować z Facebooka i jego dominacji w logowaniu, a gdy Facebook wprowadzi anonimowe logowanie i kontrolę prywatności muszą zdać się na to, że nowi użytkownicy nie będą z tego korzystać.

Jeśli będą, to tacy użytkownicy będą dla stron i aplikacji mało warci. Anonimowi, o których nie wiadomo niemal nic, do których ciężko dopasować oferty i reklamy, do których nie można wysłać mailingu i których ciężej spieniężyć.

Jednak Facebook wciąż będzie wiedział, że logowali się w tych konkretnych usługach. Będzie sprzedawał te dane w postaci spersonalizowanych reklam, być może obciąży też usługodawców opłatą za udostępnienie anonimowych informacji o preferencjach konkretnych, zahashowanych anonimowych użytkowników i ich aktywności na stronie.

Kto wie. Facebook może dziś wszystko.

Nawet trąbić o anonimowości, gdy wcale nie ma jej na myśli i gdy kombinuje, jak na niej zarobić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst