Social media  / Felieton

Trzy rzeczy, których nie powinieneś robić na Facebooku

Koń jaki jest, każdy widzi. Facebook jaki jest widzi tylko Zuckerberg, bo u każdego fejs wygląda inaczej. Tym gorzej, bo nie wiadomo czego można się po znajomych i innych użytkownikach spodziewać. Wszyscy mamy grzeszki na sumieniu, ale są zachowania na Facebooku, które można byłoby porównać do wejścia do meczetu w butach. Faux pas!

DODAM DO ZNAJOMYCH, BO TAK

Nie wiem co to za stan umysłu, wiem za to, że złote czasy ścigania się na liczbę znajomych minęły wraz ze złotymi czasami nk.pl. A może się mylę i to wcale nie jest tak, że jak ktoś ma na Facebooku 3000 znajomych, to nie świadczy to o dodawaniu z automatu każdego, kto się nawinie. Kogoś, kogo spotkało się raz w kawiarni, koleżankę z przedszkola, której 20 lat temu podwędziło się samochodzik w piaskownicy, osoby, które z rozpędu zaprosiły nie tego Jana Kowalskiego, którego miały na myśli i wszelkiej maści spamerów.

Mam ciekawą informację - ludzie nie obrażają się za niezaakceptowanie zaproszenia. W 99% przypadków nawet tego nie zauważą, a jeśli się wkurzą, to znaczy że i tak nie warto było ich przyjmować do znajomych.

Dodawanie do znajomych osób, których się nie zna albo które zna się tylko z internetu nie jest fajne. Jeśli to robisz, to przestań i zacznij używać przycisku "obserwuj", a jeśli go nie ma, to znaczy, że ktoś widocznie nie życzy sobie tego.

Poza tym i tak pewnie trafisz na listę "restricted" czy "dalsi znajomi".

fb notifictions

JEŚLI UDAŁO CI SIĘ JEDNAK WKRAŚĆ DO CZYICHŚ ZNAJOMYCH, TO NIE ZAPRASZAJ

na każde dziwne wydarzenie i do polubienia swoich stron. Nie jesteś akwizytorem, nie? A takie zapraszanie niemal obcych osób na 124 edycję spotkań miłośników mrówek rudnic na drugim końcu Polski czy na protest przeciw budowie oczyszczalni ścieków w Koziej Wólce (nic nie mam do Koziej Wólki, pozdrawiam!) gdy ktoś mieszka w Szczecinie jest jak akwizycja. Jeszcze bliższe akwizycji jest zapraszanie do polubienia stron, które kompletnie mijają się z zainteresowaniami zapraszanego - jeśli już tak bardzo chcesz spamować, to poświęć chwilę i sprawdź, czy przypadkiem nie zapraszasz na stronę "Polska Lewica" jakiegoś narodowca, albo odwrotnie.

A jeśli już nie możesz się powstrzymać to wyobraź sobie, że w oczach osób, które zapraszasz do wszystkiego, co się da, zrównujesz się poziomem z natrętami, którzy pukają do drzwi i próbują wepchnąć za 70 zł perfumy warte 3,50 zł lub przekonać do zmiany religii. Marnujesz swój, ale przede wszystkim czyjś czas, bo zapraszany musi cię zablokować, odmówić wydarzeniu, zmienić ustawienia itp. Czas to pieniądz, stracony czas to zszargane nerwy.

35fl9m

SPAM W WIADOMOŚCIACH CZY UŻYWANIE FACEBOOKA JAKO OFICJALNEJ DROGI KONTAKTU NIE JEST W PORZĄDKU

Dlaczego wiadomości typu "zagłosuj na mnie/sprawdź tę stronę" są najniższą formą facebookowego bytu nie trzeba chyba wyjaśniać. Jednak wykorzystywanie Facebooka do prowadzenia oficjalnej korespondencji z całkowicie obcymi osobami, których nie ma się w znajomych to oznaka nieprofesjonalizmu (mi też się zdarzyło, moich rozmówców serdecznie przepraszam).

Jest tak z dwóch powodów:

-Facebook nie ma skrzynki pocztowej, a jedynie odgórnie kontrolowany sybstytut. Wysyłasz do kogoś wiadomość, ta trafia do folderu "inne" i zamiast komunikacji tworzy się dziura bezkomunikacyjna. Ty irtujesz się, że delikwent nie odpisuje, rozmówca nawet nie wie, że mu coś wysłałeś, cyrk na kółkach.

-Facebook, jakby marketingowcy nie chcieli zmienić jego profilu, to wciąż miejsce z głównym naciskiem na znajomych, rodzinę i kolegów. Owszem, służy też często do pracy czy porozumiewania się w grupach, ale mimo wszystko wciąż służy przede wszystkim prywatnym kontaktom i rozrywce.

Jeśli nie możesz znaleźć w sieci maila czy telefonu do danej osoby, to prawdopodobnie dlatego, że nie życzy sobie, byś do niej pisał.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst