Nauka  / News

Rosyjski potentat szuka klucza do nieśmiertelności w komputerach

Pamiętacie te wszystkie, lepsze lub gorsze opowiastki science-fiction o cyborgach z ludzkim umysłem? O ludziach uwięzionych w pamięci komputera? W 2045, zdaniem pewnego Rosjanina, to przestanie być naukową fikcją.

Ludzkie ciało jest, niestety, wadliwe. Może ciężko wam w to uwierzyć, patrząc na zdjęcie waszej żony i dziewczyny, ale ma mnóstwo wad. Jest kruche, podatne na choroby i… starzeje się. Wszyscy już kiedyś na coś chorowaliśmy, zaczynamy się starzeć i, niestety, wszyscy kiedyś umrzemy. To przygnębiająca myśl. Ale nie dla Dmitrija Ickowa. 32-latek ma plan. I jest przekonany, że się powiedzie.

Jego zdaniem już za siedem lat będziemy w stanie kontrolować roboty za pomocą myśli. Za kolejne pięć będziemy mogli przeszczepić nasz mózg robotowi, ratując się przed śmiercią w uszkodzonym ciele. W 2035 roku, zdaniem Ickowa, będziemy w stanie przenieść cały umysł do pamięci komputera, eliminując konieczność „wożenia mózgowego mięsa” przez roboty. W 2045 będziemy w stanie żyć wyłącznie w pamięci komputera, komunikując się ze światem zewnętrznym za pomocą holograficznych awatarów.

Neurobiolodzy, obecni na konferencji Global Future 2045 zorganizowanej przez Ickowa, popukali się w głowę. Twierdzą, że powyższy harmonogram jest „głupi” i „niemożliwy do zrealizowania”. Nie znam się na neurobiologii, ale intuicyjnie również przeczuwam, że wizje Ickowa są nieco zbyt… optymistyczne. Sama konferencja nie była jednak straconym czasem, gdyż można było się przekonać jak daleko nauka zaszła, by osiągnąć zamierzony cel „nieśmiertelności” (bo przecież założenie, że nie uda nam się to do 2045 roku nie oznacza, że nie uda nam się to kiedykolwiek).

gemonoid

Specjalista od robotyki, Hiroshi Ishiguro, zaprezentował swojego „Geminoida”, czyli androida funkcjonującego jako jego awatar. Ishiguro nie zawsze jest w stanie spotkać się ze swoimi studentami, by odpowiedzieć na ich pytania. Robot go częściowo wyręcza. Naśladuje wykonywane przez niego ruchy, porusza się jak on i mówi jak on. Informacje czerpie za pomocą połączenia internetowego. Naukowiec porusza się swobodnie i mówi do mikrofonu, a robot, dziesiątki kilometrów dalej, robi dokładnie to samo.

Ickow chce, by wynalazki takie, jak Geminoid, nie były „ciekawostkami”. Chce globalnego ruchu, być może wspieranego nawet przez rządy poszczególnych krajów, by „pchać ewolucję do przodu”. – Tak poważnie, to już teraz żyjemy w czasach, gdy technologia ma wpływ na ewolucję człowieka. Chcę kształtowania przyszłości, publicznej debaty i uniknięcia rozwoju wydarzeń, który mógłby zaszkodzić ludzkości – twierdzi Ickow.

Sam zainteresowany wydał trzy miliony dolarów z własnej kieszeni, by promować swoją wizję przyszłości. Tylko, prawdę powiedziawszy, czy serio jej chcemy? Czy będziemy w stanie odczuwać emocje, uczucia, będąc „wprogramowani” w roboty? Czy mózg to serio tylko jeden, wielki, skomplikowany program, działający na „platformie chemicznej”? Nie chcę tu wchodzić w paranaukę i pseudofilozofię, ale jakoś się nie cieszę na ten wynalazek…

Źródło: Associated Press

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst