Tech  / Felieton

Bo każda innowacja z założenia jest dobra, prawda Microsoftcie?

Chodzi o to, żeby z jednej strony konsumenci nie czuli się zagrożeni, bo obecnie poczucie zagrożenia jest potęgowane. Po drugie, żeby rządy mogły mieć poczucie spełnionego obowiązku, a biznes by mógł się rozwijać i wprowadzać kolejne innowacje - tak o regulacjach w sprawie cookies wypowiada się Michał Jaworski, dyrektor ds. strategii technologicznej w Microsoft.

Powinnam już oficjalnie rozpocząć serię zatytułowaną "shit Microsoft says", opartą na przypominających artykuły komunikatach prasowych, bo polski Microsoft chyba nigdy nie przestanie dostarczać mi tematów. Tym razem jednak w prasówce w roli głównej nie występuje Krzysztof Janiszewski i piractwo, bo temat dotyczy regulacji w sprawie cookies - tych samych, które każą informować witryny internetowe o używaniu cookies.

Według przedstawiciela Microsoftu obecne monity są nie do przyjęcia - 30 milionów Polaków klika codziennie 60 milionów razy, żeby je zamknąć.

Regulacje cookies wynikają z obawy przed takim modelem biznesowym, w ramach którego dostajemy wiele rzeczy za darmo, ale przy okazji udzielamy pewnych informacji o sobie, choćby przez zdjęcia, jakie wrzucamy do internetu czy strony, jakie przeglądamy. Może to być podstawą do zbadania naszego profilu i jego komercyjnego wykorzystania, np. zaproponowania lepiej dopasowanego kredytu albo odmówienia ubezpieczenia osobom zachowującym się w ryzykowny sposób - zauważa Jaworski.

Według pana Jaworskiego mniejsze regulacje pozwalają na szybszy rozwój całej branży technologicznej i teleinformatycznej, i nie powinniśmy iść za daleko w ochronie konsumenta. Musimy zrobić tak, żeby informowanie o cookies nie było uciążliwe, a sankcje za niespełnienie tego wymogu nie były tak ogromne.

Według pana Jaworskiego konsumenci zamykając dziesiątki okienek informujących o cookies nabierają fałszywego przekonania o zagrożeniu.

Nie wiem, kto w polskim PR Microsoftu dopuścił do publikacji takiej sterty bzdur w najgorszym możliwym momencie - gdy w sieci trwają niepokoje związane z aferą, jakoby agencje obrony Stanów Zjednoczonych miały szpiegować poprzez wielkie firmy technologiczne, w tym Microsoft, obywateli praktycznie każdego kraju na świecie.

Regulacje dotyczące informowania o używaniu cookies faktycznie poskutkowały wysypem niewygodnych monitów o stosowaniu tych plików na praktycznie każdej stronie w sieci. Monity są duże, niewygodne, a na urządzeniach mobilnych powodują wręcz frustracje z powodu zbyt małych przycisków i pokrycia praktycznie całego ekranu.

Tylko, że czy to duża cena za uświadamianie internautów? Niech 10, nawet 5% z 30 milionów zainteresuje się, o co z tymi cookies chodzi, a regulacje okażą się mieć pozytywny wpływ. Półtora miliona uświadomionych o śledzeniu przez zewnętrzne firmy osób - całkiem niezły wynik. Nawet, jeśli to tylko milion!

Pan Jaworowski mówi, że biznes internetowy nie powinien być za mocno regulowany, bo to szkodzi innowacjom. Może i tak, ale dlaczego zakłada, że każda innowacja jest z góry pozytywna? Czy jeśli damy wszczepiać sobie chipy w imię zaproponowania lepszego kredytu, to dla nas - konsumentów - jest to pozytywne? Czy Pan Jaworowski uznaje, że informowanie, czasem przecież nudne i męczące, w szpitalu przed każdym zabiegiem o możliwych skutkach ubocznych i ryzyku jest przeszkodą dla innowacji w świecie medycznym?

A czy pan Jaworowski uważa, że obawy przed modelem biznesowym, który zakłada, że od nieświadomych ludzi wyciąga się dane bez informowania ich o tym, robi z tymi danymi nie wiadomo co, są bezzasadne? Czy pan Jaworowski twierdzi, że Microsoft zrobił wszystko, co w jego mocy, przeprowadził akcje informacyjne i jasno informuje, na jakiej zasadzie udostępnia darmowe usługi, jakim kosztem i z jakim ryzykiem?

Skoro jednak pan Jaworowski uważa, że obecne regulacje są niewygodne i szkodliwe, to dlaczego nie zaproponuje nowych, chroniących użytkowników w wygodny sposób pomysłów?

Bo ja mam taki jeden pomysł, jak nie wyświetlać przeszkadzających monitów i sprawić, że internauci będą wiedzieli, na co się piszą. Proponuję, by  akceptowanie ciasteczek było domyślnie wyłączone w każdej nowo zainstalowanej przeglądarce, a namówienie do włączenia tej funkcji w każdej jednej witrynie należało do usługodawców, przy jednoczesnym wytłumaczeniu, co i gdzie będą przesyłać.

Kiepski pomysł? Może, ale przynajmniej jakiś.

Bo że zagrożenia istnieją, a prawdopodobieństwo, że giganci robią z naszymi danymi niewyobrażalne rzeczy, istnieje. I szkoda, że wytłumaczeniem tego i ujawnieniem wszystkiego nie zajmuje się Microsoft.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst