Nauka  / Relacja

Gdy roboty staną się mądrzejsze od nas - Research@Intel, San Francisco

Czego brakuje, by roboty stały się urządzeniami takimi, jak w filmach - pomocnikami, którzy realnie ułatwiają życie robiąc pranie, gotując i nie przeszkadzając skomplikowaną konfiguracją? Potrzeba inteligencji. A właściwie tego, by roboty potrafiły same dochodzić do wniosków, uczyć się z jak najmniejszym udziałem człowieka i stać się... człowiekiem. Na Research@Intel dowiedziałam się, jak niesamowicie skomplikowany to proces.

Bo w zasadzie czekamy na moment, gdy naukowcy pokażą nam gotowego robota wielozadaniowego, który szybciej niż my potrafiłby wykonywać zadania, zwłaszcza te codzienne, jak sprzątanie, pranie czy gotowanie, a na dodatek nie będzie wymagał od nas specjalnej uwagi. Że nie będziemy musieli pokazywać mu, gdzie jest kuchenka, jak ją uruchomić i jak wstawić do piekarnika dane. Robot, ten z wizji futurystów, jest ostatecznym służącym człowieka, odpowiada na zadane mu pytania, sam radzi sobie z podstawowymi problemami i w ogóle jest niezastąpiony.

Tylko, że daleka do tego droga. By roboty mogły realnie zastąpić człowieka potrzebne jest stworzenie nie tylko warstwy technologicznej, tej z sensorami, czujnikami, kamerami 3D potrafiącymi ocenić też odległość poszczególnego obiektu, ale oprogramowania imitującego zdolności poznawcze człowieka. O tym dowiadywałam się wczoraj na imprezie Research@Intel w San Francisco, swojego rodzaju pokazie ciekawych, okołotechnologicznych rzeczy, które przygotowuje i rozwija Intel lub z nimi współpracuje.

2

Otóż roboty są skomplikowane, oprócz wysokich cen i to tylko i wyłącznie dla laboratoriów, urządzenia muszą mieć jeszcze "mozg", czyli być "smart". Bo co nam po robocie, który zatrzyma się w połowie przejścia dla pieszych i nie pójdzie dalej, bo "wyłączyła mu się percepcja otoczenia"?

A teraz pomyślcie, z jak wielu złożoności składają się Wasze umiejętności oceny sytuacji, skąd czerpiecie wiedzę o tym, jak używać mikrofali czy nawet umyć naczynia. "To się wie", co przenikliwsi stwierdzą, że pewnie to wiedza przekazana od rodziców w połączeniu z doświadczeniem i pewnie obie wersje są trafne. Skąd robot ma wiedzieć, jak zawiązać supeł?

Trzeba go nauczyć. Można wklepać mu algorytmy, ale to nieprecyzyjne. Można też pokazać mu metodą prób i błędów, a on powtórzy, w locie zanalizuje sytuacje i odpowie z poprawioną wersją czynności. Można uczyć przez analizę, wspierając się potężnymi algorytmami. Można też pokazać mu, krok po kroku, jak coś zrobić.

1

Tak zrobiło laboratorium uniwersytetu Berkeley i naocznie widziałam, jak robot próbuje złożyć obrus, po czym gdy mu się nie udaje podchodzi do próby ponownie.

Ten sam robot zresztą złożył też linę w węzeł po pokazaniu mu po kolei, co ma zrobić. Może nie wygląda to specjalnie imponująco, ale to prace nad rozwojem i udoskonaleniem tych robotów nadal trwają.

Za 15-20 lat z robotyczną pomocą mają być przeprowadzane operujące ludzi, a usługujące nam maszyny będą obecne praktycznie w każdej dziedzinie życia. Robot na razie wygląda zabawnie, ale z czasem może zostać całkiem przydatnym pomocnikiem człowieka.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst