Tech

Kinect sprawdzi liczbę osób przed telewizorem i ich wiek

Obawy producentów przed nieautoryzowanym dostępem do ich materiałów wideo są coraz większe, a środki zapobiegawcze wydają się przybierać coraz bardziej absurdalne formy. Kiedyś, w czasach kaset VHS nie było żadnego problemu z nagraniem dowolnego programu z telewizji, a wypożyczając film jedyną rzeczą jaką musieliśmy się martwić było przewinięcie go do początku przed oddaniem. Wraz z nastaniem ery cyfrowej sytuacja stała się mniej ciekawa, a niektóre pomysły, jak choćby ostatnio ujawniony patent Microsoftu sprawiają, że z obawą można patrzeć na to, co przyniesie przyszłość.

Patent dotyczy Xboxa360 i dedykowanego do niego kontrolera ruchu Kinect, jednak z grami nie ma wiele wspólnego. W umysłach osób pracujących w Microsofcie zrodził się pomysł na „detektora konsumentów”, który za pomocą sensorów Kinecta wykrywałby liczbę oraz wiek osób znajdujących się w pomieszczeniu podczas wyświetlania treści i w określonych przypadkach przerywał jej wyświetlanie. Takim przypadkiem mogłaby być przekraczająca warunki licencji liczba osób oglądających program telewizyjny, czy film. Jeśli Kinect zobaczyłby, że film ogląda przykładowo pięć osób, a licencja mówi tylko o czterech widzach, konsola blokowałaby wyświetlanie treści aż do zakupu dodatkowych praw. Również gdyby zostało wykryte, że brutalny film, dozwolony tylko dla widzów dorosłych ogląda osoba, która nie wygląda pełnoletnią, jego emisja zostałaby zablokowana.

Chociaż to co wyżej napisałem brzmi jak ponury żart, to jednak patent jest jak najbardziej prawdziwy i wysłany został do urzędu już w kwietniu 2011 roku. Obecnie nie ma się czego obawiać, bo mamy do czynienia wyłącznie z patentem, duet Xbox360 + Kinect nie znajduje się w każdym domu, a w razie czego sensor zawsze można odłączyć od prądu. Jednak z czasem rozwiązania zastosowane w Kinecie pewnie zostaną zaimplementowane na szerszą skalę na przykład poprzez wbudowanie w telewizory. Wtedy będziemy na nie skazani, a patent ten pokazuje, że nie muszą wyniknąć z tego wyłącznie pozytywne dla konsumentów konsekwencje. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której znajomy, który przyszedł niespodziewanie podczas oglądania filmu musiałby za niego od razu zapłacić, lub ukrywać się za kanapą, aby oszukać sensor.

Jeszcze więcej wątpliwości wzbudza określanie wieku. Miałoby się odbywać na zasadzie oceny budowy ciała, a przecież historia zna przypadki wyrośniętych czternastolatków, jak i cechujących się bardzo niskim wzrostem czterdziestolatków. Czy wtedy sensor skanowałby dowód osobisty?

Tyle złego się słyszy o piractwie, nielegalnym dostępie do treści, a tymczasem twórcy „contentu” sami zdają się zachęcać do tego typu praktyk. Obecnie niedający się przewinąć komunikat o tym, że kopiowanie treści cyfrowych jest przestępstwem zobaczą osoby, które kupiły film w sklepie, a nie ściągnęły z nielegalnego źródła. Często słyszy się historie o zabezpieczeniach antypirackich w grach, które uniemożliwiają rozgrywkę legitymującym się oryginalną kopią graczom. Jeśli wprowadzono by takiego detektora konsumentów (już sama nazwa brzmi niedorzecznie), to czy zachęciłoby to do korzystania z legalnych źródeł? Czy można poszukania nieobwarowanego żadnymi restrykcjami „pirata”?

Odpowiedź wydaje się oczywista, jak widać jednak nie dla wszystkich.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst