Tech

Nokia Lumia 710 i słuchawki Nokia Purity HD - ciekawy zestaw dla amatora mobilnej muzyki

Nokia Lumia 710 może być adresowana do mniej zamożnego klienta aniżeli Nokia Lumia 800, ale to nie oznacza, że jest ona gorszym smartfonem od swojej droższej siostry. Co więcej, w wielu przypadkach, to właśnie Lumia 710 bardziej do mnie przemawia od Lumii 800. W zestawie ze słuchawkami Monster HD, to po prostu bardzo fajny, stylowy zestaw mobilny. W sam raz dla miłośnika muzyki, przynajmniej tej słuchanej na urządzeniach mobilnych.

Zacznijmy jednak od obowiązkowej lektury dla technicznych maniaków: Nokia Lumia 710 jest wyposażona w jednordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon (MSM8255) z zegarem o taktowaniu 1,4 GHz, 512 MB pamięci RAM, 8 GB przestrzeni dyskowej oraz baterię 1300 mAh. Ekran ma wielkość 3,7 cala. Jego rozdzielczość to 480 x 800 pikseli (252 piksele na cal). Wykonany jest w technologii LCD, wspomaganą przy tym rozwiązaniem ClearBlack oraz pokryty wytrzymałym szkłem Gorilla Glass. Wbudowany aparat fotograficzny ma 5 megapikselową matrycę. Jak na typową klasę średnią, to bebechy Lumii 710 są zdecydowanie na poziomie rynkowego standardu. Nieco mniejsza ilość pamięci RAM nie wpływa w żadnej mierze na sposób działania smartfonu, co wynika ze specyfiki działania systemu Windows Phone.

Wygląd

Nie da się nie zgodzić z wiceprezesem Nokii Niklasem Savenderem, który mówił nam, że wzornictwo smartfonów Nokia jest nie do podrobienia – nieważne czy to telefony z systemem Symbian, nowoczesne ficzerfony oparte na Series 40, czy nowe smartfony z Windows Phone – kiedy na nie patrzysz, po prostu wiesz, że to Nokia. Oczywiście to dla wielu kolosalna zaleta, a dla innych wada, jednak z marketingowego punktu widzenia to bez wątpienia przewaga fińskiej firmy. Podobnie jest w przypadku smartfonu Lumia 710. Pierwszy rzut oka na bryłę smartfonu wystarczy by utożsamić go z Nokią.

Konstrukcja Lumii 710 sprawa wrażenie nieco pękatej, jednak gdy weźmie się ją w dłoń, to nie czuć tu specjalnie dużego ciężaru. Sprawdziłem wagę urządzenia – Lumia 710 waży 125 gramów, czyli ani zdecydowanie więcej, ani mniej od większości smartfonów ze średniej półki cenowej. Ta pękatość bryły sprawia jednak, że smartfon bardzo dobrze leży w dłoni. Dla mnie nawet nieco lepiej od prostej, posiadającej mniej zaokrągleń w konstrukcji obudowy Lumii 800. Po prostu lepiej wypełnia dłoń, przez co stabilniej się w niej utrzymuje. Ta pękatość ma też swój urok, bo tylna klapka jest po prostu bardzo… fajna. To jeden z najbardziej charakterystycznych elementów budowy Lumii 710. Kolorowy plastik – w moim przypadku biały – o dużym połysku, miłymi dla oka dodatkowymi elementami w postaci okna aparatu fotograficznego oraz „dziurek” głośnika świetnie wpasowują się w dzisiejsze trend kultury „metro” (nazewnictwo interfejsu użytkownika Windows Phone nie jest oczywiście przypadkowe).

Układ rozmieszczenia przycisków na obudowie jest podobny do Lumii 800, ale z małymi różnicami, które znowu według mojej oceny świadczą nieco lepiej o tańszej siostrze. Slot ładowania urządzenia nie jest zakryty klapką tak jak w Lumii 800, dzięki czemu szybciej do niego dotrzemy, na dodatek bez bojaźni przypadkowego urwania przycisku (zawsze odczuwam taki lęk jak próbuję podłączać Lumię 800 do ładowania). Boczne przyciski na plastikowej obudowie Lumii 710 (regulacja głośności, przycisk aparatu fotograficznego) są zdecydowanie mniej czułe niż w modelu 800, dzięki czemu nie zdarza mi się przypadkowe włączenie aparatu (co dość często zdarza mi się używając Lumii 800).

Kolejną różnicą w konstrukcji smartfonu, którą oceniam na korzyść Lumii 710 są… fizyczne przyciski. Lumia 710 ma jeden szeroki przeźroczysto-plastikowy przycisk pod ekranem, który aktywuje trzy systemowe przyciski Windows Phone: wstecz, home oraz wyszukaj. Może i jestem staroświecki, ale dla mnie urządzenia mobilne z jednym fizycznym przyciskiem są bardziej poręczne aniżeli te z wszystkimi przyciskami wirtualnymi. Pozwalają one bowiem na szybszą lokalizację urządzenia oraz wykonywanie podstawowych czynności. Rozumiem i popieram trendy minimalizmu i miniaturyzacji urządzeń mobilnych, ale nie powinno to odbywać się kosztem funkcjonalności. Dla mnie jeden systemowy przycisk fizyczny jest obowiązkowy. Lumia 710 go ma.

Ekran

Trudno wydać jednoznaczną opinię na temat ekranu w Lumii 710. Z jednej strony wydaje się on bowiem gorszy od naprawdę jakościowego szkła w Lumii 800, która prezentuje bardzo wyraziste, ostre kolory – w Lumii 710 jest jakby mniej jaskrawo, z nieco większym odcieniem żółci, szczególnie gdy patrzy się na ekran pod kątem. Jednak z drugiej strony wydaje się, że do takiej bryły urządzenia ten ekran po prostu świetnie pasuje i gdy nie porównujemy do Lumii 800 bezpośrednio patrząc na oba urządzenia, to nie odczuwa się żadnego dyskomfortu w używaniu wyświetlacza w Lumii 710. Na dodatek ekran wydaje się tu bardziej miękki, przez co czułość na dotyk jest również nieco mniejsza. To powoduje, że pisząc na klawiaturze dotykowej mniej się mylę aniżeli w przypadku Lumii 800. Prezentacja zawartości stron internetowych, czy odtwarzane wideo są na poprawnym, wysokim poziomie – jest ostro, wyraźnie i z dobrym kontrastem kolorystycznym. Z drugiej strony, jest to nieco zdradliwa cecha przy prezentacji zdjęć wykonanych wbudowanym aparatem fotograficznym, o czym tuż poniżej.

Aparat fotograficzny

Nie jestem fotografem, ale wydaje mi się, że jakość wykonywanych zdjęć to jedna z rzeczy, do których można by się przyczepić w przypadku Lumii 710. Niby 5-megowa matryca to dziś rynkowy standard, ale jakość zdjęć wykonywanych Lumią 710 nie powala. Szczególnie denerwujące jest to, że zdjęcie, które wydaje się w porządku na ekranie smartfona, po transferze na komputer jest często nie do zaakceptowania, głównie ze względu na ostrość i kontrast kolorystyczny zdjęć, które na ekranie smartfonu wyglądają świetnie, a na ekranie komputera już nie. Bardzo trudno także – szczególnie będąc w ruchu, gdy szybko chcemy ustrzelić jaką fotkę – wywołać autofocus. Sporo trzeba się również naklikać, aby wyłączyć lampę błyskową. Gdy chcemy z tej opcji skorzystać przed wykonaniem szybkiego zdjęcia, to możemy być pewni, że nie zdążymy go zrobić. No, ale pamiętajmy, że mimo wszystko aparat fotograficzny w smartfonie dla zdecydowanej większości użytkowników służy do wrzucania sytuacyjnych fotek na Facebooka. One nie potrzebują super zaawansowanych technologii. A jak ktoś chce traktować smartfon jako quasi-profesjonalny aparat, to… niech poczeka jeszcze chwilę, bo ponoć już za niedługo w Nokiach z Windows Phone’em pojawi się technologia PureView.

Bateria

Większość smartfonów z systemem Windows Phone, których miałem sposobność używać – niezależnie od pojemności baterii – charakteryzowały się bardzo podobną żywotnością. Podobnie jest w przypadku baterii w Nokia Lumia 710. Przy normalnym, aktywnym użytkowaniu bateria wytrzymuje dzień roboczy, który w moim przypadku trwa od 6 rano do ok 22 wieczorem. W mojej definicji aktywnego używania zawiera się pełna synchronizacja push, zarówno konta e-mail, jak i kalendarzy i kontaktów, co najmniej kilkudziesięciominutowy surfing po sieci, słuchanie muzyki i korzystanie z wielu aplikacji społecznościowych oraz czytnika RSS. Przy sporym obciążeniu, poziom baterii ok godziny 22:00 schodzi o krytycznego poziomu kilku procent, a smartfon prosi mnie o podłączenie do źródła zasilania.

Szybkość i stabilność działania

Jedną z największych zalet wszystkich smartfonów z systemem Windows Phone jest to, że nieważne na jakim sprzęcie, z jakiej półki cenowej, wszystkie urządzenia działają bezproblemowo jeśli chodzi o szybkość i stabilność działania. To kolosalna różnica w stosunku do Androida. W przypadku systemu Google’a moje wymagania szybkości i stabilności działania spełnił dopiero Samsung Galaxy SII, który jak wiemy wciąż jest topowym modelem w ofercie Samsunga. Zdecydowana większość Androidów ze średniej półki cenowej niestety oferuje znacznie gorszą stabilność, szybkość i tzw. responsywność ekranu. W Windows Phonie to nie problem, bo tu zawsze możemy liczyć na podobne odczucia. W przypadku Lumii 710 nie odnotowałem żadnych lagów oraz przestojów w działaniu – polecenia wykonywane są natychmiastowo, a przeglądarka bardzo szybko. Problemy czasami występują w aplikacjach firm trzecich pobieranych z Windows Marketplace, które potrafią się wysypać. Jeśli chodzi o aplikacje systemowe, na Lumii 710 do tej pory nie napotkałem na żaden problem.

Kilka ogólnych słów o systemie operacyjnym

Podstawową wadą Windows Phone’a jest… brak możliwości robienia screenshotów. Dziwi mnie to niezmiernie dlaczego Microsoft – mimo kilku aktualizacji systemu – wciąż nie zdecydował się na tak trywialny dodatek jak uczynienie kombinacji fizycznych klawiszy odpowiedzialnym za przechwytywanie stanu ekranu w formie zdjęcia. Abstrahując od tego, iż wydaje się to po prostu banalne i jednocześnie całkiem przydatne narzędzie, to przy okazji Microsoft sam skazuje się na słabszy „pijar” wokół swojego systemu. To między innymi dlatego pisze się dziś tyle na temat aplikacji dla systemów iOS i Android, że można robić screenshoty, którymi dzielą się w swoich recenzjach nie tylko blogerzy, ale także zwykli użytkownicy w serwisach społecznościowych.

Ogólnie jednak jestem dużym fanem Windows Phone’a i wróżę mu świetlaną przyszłość. Wydaje mi się, że to właśnie ten system operacyjny może przypaść do gustu tym, którzy dopiero na smartfony będą się przesiadać, czyli… jakieś 75% globalnej społeczności. Jest to bowiem system, który – może to głupio zabrzmi – wydaje się być trochę „dla głuptasków”. To jednak nie obelga – Windows Phone, chyba tylko jak iOS na rynku mobilnym, działa naprawdę po wyjęciu z pudełka. Wystarczy wpisać loginy i hasła do podstawowych usług, z których korzystamy, a reszta jest za nas robiona automatycznie w tle. Po chwili już wszystko funkcjonuje: kontakty, serwisy społecznościowe, czy e-mail i to w sposób harmonijnie poukładany.

Dla zdecydowanej większości przeciętnych użytkowników najważniejsze w przypadku każdego urządzenia komputerowego jest szybkie zrozumienie jego interfejsu. Jeszcze lepiej, gdy to co widzi, już zna – taką właśnie obietnicę niesie Windows Phone, a jeszcze większą będzie niósł za rok, półtora, gdy coraz więcej osób przywyknie do Metro UI, które pozna na swoim nowym komputerze PC. Dla zdecydowanej większości przeciętnych użytkowników najważniejsze będzie również: integracja z Facebookiem oraz dobry i łatwy moduł telefonu oraz wiadomości. I Windows Phone jest w tym chyba dziś najlepszy na rynku. O hubie Kontakty pisaliśmy już wielokrotnie, więc powtórzmy jednym zdaniem – integracja z serwisami społecznościowymi (głównie z Facebookiem) oraz połączenie jej z komunikacją głosową i wiadomościami tekstowymi (SMS oraz IM) jest po prostu świetna. Dla zdecydowanej większości przeciętnych użytkowników smartfonów to wystarczy – nie muszą pobierać żadnej dodatkowej aplikacji (niepotrzebna karta kredytowa do rejestracji w sklepie…), niczego nie muszą się uczyć.

Sam interfejs użytkownika również nie może być chyba prostszy – dwa tryby wyświetlania treści: ekran główny z żyjącymi kafelkami oraz lista zainstalowanych aplikacji jest absolutnym funkcjonalnym minimum, które przeciętny użytkownik bez problemów zaakceptuje. I jasne – można się zżymać na to, że w liście aplikacji trzeba „przewijać, przewijać i przewijać”, ale trzeba pamiętać, że przeciętny użytkownik zainstaluje na swoim smartfonie nie więcej niż 10 dodatkowych aplikacji i nie będzie zbytnio forsował swoich palców ruchem posuwistym.

Jeśli miałbym się pokusić o jakąś długoterminową wizję rozwoju rynku mobilnego, to wydaje mi się, że Android będzie systemem dla geeków, czyli zaawansowanych użytkowników internetu, świetnie poruszających się po meandrach usług i narzędzi sieciowych, iOS – wiadomo, głównie dla fanów Apple’a i użytkowników całego jego ekosystemu, a cała reszta, której będzie naprawdę dużo będzie używać Windows Phone’a.

Kilka słów o aplikacjach na Windows Phone

Obok kafla Kontakty, który należy do najmocniejszych elementów Windows Phone’a, bardzo dobre wrażenie robią również klient poczty e-mail oraz kalendarz, czyli dwie podstawowe usługi dla produktywności smartfona. To chyba w tych dwóch przypadkach najlepiej prezentuje się Metro UI. W poczcie najlepiej na rynku rozwiązano skrzynkę odbiorczą – na jednym ekranie zgrupowano trzy widoki: wszystkie, pilne, nieprzeczytane, które są dostępne przesuwając ekran w bok, a nie przeładowując interfejs wybierając kolejną opcję. W połączeniu ze świetnie rozwiązanym wątkowaniem, całość robi naprawdę dobre wrażenie. Kalendarz z kolei ma bardzo profesjonalny standardowy widok nieco przypominający ten z iOS. Tu również dzięki filozofii Metro na jednym ekranie przesuniemy się z widoku siatki kalendarza, listy wydarzeń oraz listy do zrobienia.

Przeglądarkę Internet Explorer lubię nieco mniej niż konkurencyjne przeglądarki fabryczne na iPhonie czy smartfonach z Androidem (głównie tych od Samsunga). Do prędkości działania, dobrego multi-toucha nie można się jednak przyczepić. Męczy mnie natomiast umieszczenie pasku adresu na dole ekranu, oraz fakt, że trzeba wykonać aż dwa tapnięcia w ekran aby dotrzeć do widoku aktywnych kart – dla mnie to o jeden za dużo, co wbrew pozorom przy aktywnym mobilnym surfingu ma znaczenie. Kompletnie nie przeszkadza mi natomiast brak obsługi flasha. W jakiś przedziwny sposób strony, które odwiedzam najczęściej już dawno odeszły od tej formy wyświetlania zawartości multimedialnych.

Niezbyt podoba mi się również to, że domyślną wyszukiwarką w Windows Phonie jest Bing i nie można tego zmienić. Nie należę do zbytnich entuzjastów wyszukiwarki Microsoftu (bo w Polsce trudno nim być) i zamknięcie systemowego przycisku „lupa” na Binga uważam za nieeleganckie zachowanie Microsoftu. Jak zdecydowana większość konsumentów jestem wiernym i zadowolonym użytkownikiem wyszukiwarki Google i byłoby miło, gdyby Microsoft to uszanował, szczególnie w Polsce, gdzie jakość wyników wyszukiwania Binga – łagodnie mówiąc – pozostawia wiele do życzenia.

Kilka słów o aplikacjach z Windows Marketplace

Windows Phone może być świetny po wyjęciu z pudełka, ale zaawansowany użytkownik smartfonów, szczególnie tych z konkurencyjnych platformy mobilnych, nie znajdzie tu wielu świetnych topowych aplikacji mobilnych. Czego wciąż mi tu brakuje? Lista jest całkiem spora: Dropboksa (wiem, jest SkyDrive, ale co mi po nim, jak od dawna używam Droboksa i nie chcę niczego innego), Google+ (nie ma oficjalnej aplikacji, jest tylko jakieś webowe badziewie), Google Talk (dla mnie największy brak; kilka aplikacji, które niby oferują połączenie z Google Talk, niestety są bardzo słabe), dobrego czytnika RSS (sprawdzałem wiele, niestety daleko im do zaspokojenia moich podstawowych wymagań), Eurosportu (moja podstawowa aplikacja sportowa). To lista braków w porównaniu z Androidem i iOS. Z podwórka samego iOS dodałbym jeszcze: Instapaper, Instagram, Reeder, Flipboard i Zite, ale akurat tych aplikacji brakuje wszędzie poza App Store Apple’a.

Co warto pobrać z Windows Marketplace oprócz takich oczywistości jak: Twitter, Facebook, Foursquare? Kilka polskich aplikacji, które naprawdę są niezłe: Onet News, Allegro, Listonic, ipla, czy ProgramTV (od WP) – należą do czołówki aplikacji dostępnych w sklepie Microsoftu; wyglądają i działają bardzo dobrze, świetnie wykorzystując specyfikę interfejsu Metro. Ponadto: AppFlow App Discovery (fajna appka, dzięki której można się dowiedzieć o innych fajnych appkach w sklepie), Evernote, Guardian, Weather Live, czy Informacje (fajny polski agregator newsów). Taki zestaw powinien pozwolić na w miarę przyjemne korzystanie z większości podstawowych usług internetowych.

Kilka słów o aplikacjach Nokia na Windows Phone

Nokia oferuje kilka dedykowanych aplikacji dla systemu Windows Phone, które dostępne są wyłącznie na smartfonach od fińskiego producenta i generalnie wnoszą one sporo dobrego. Obok tych najbardziej oczywistych, tj. Nokia Mapy, Nokia Nawigacja, czy Nokia Muzyka, dostajemy chociażby ciekawą aplikację „Przegląd Aplikacji”. To taki wewnętrzny sklep Nokii w ramach Windows Marketplace i szczerze mówiąc, można w nim szybciej znaleźć listę najbardziej przydatnych aplikacji, które warto zainstalować. Przepastny Windows Marketplace nie oferuje dobrego modułu wyszukiwania (podobnie zresztą jak Android Market) i nawet odnalezienie konkretnej aplikacji jest trudne – po wpisaniu konkretnej nazwy oficjalne aplikacje często nie pojawiają się na pierwszych miejscach, nie mówiąc już o wyszukiwaniu hasłowym. Ten problem częściowo rozwiązuje aplikacja Nokii.

Wiadomo jednak, że najbardziej do gustu konsumentów przypadnie darmowa Nawigacja w połączeniu z Mapami. To dla użytkowników alternatywnych systemów operacyjnych spory wydatek – zarówno na Androida, jak i iOS należy liczyć się z wydaniem co najmniej 40 euro na jako taką nawigację. Tutaj, w przypadku smartfonów Nokia z systemem Windows Phone dostajemy nawigację samochodową za darmo. Co więcej, mapy – praktycznie z całego świata – możemy pobrać do pamięci smartfonu i korzystać z nich offline. Nawigację testowałem kilkakrotnie na moich lokalnych trasach. Działała bez zarzutu.

Słuchawki Nokia Purity HD

Najważniejszą aplikacją w przypadku niniejszej recenzji jest jednak aplikacja Nokia Muzyka, bo wraz z telefonem Nokia Lumia 710 dostaliśmy do testów słuchawki nauszne Nokia Purity HD. Aplikację Nokia Muzyka już na Spider’s Web opisywaliśmy. Powtórzmy więc może tylko w dwóch zdaniach, że obok dostępu do zasobów wczytanych do smartfonu z komputera, Nokia Muzyka oferuje usługę Radio Mix, dzięki której zyskujemy dostęp do darmowej muzyki w określonych klimatach. Wybieramy z pośród wielu miksów w danym gatunku i możemy również dany miks zachować w pamięci naszego urządzenia. Muszę przyznać, że miksy są niezłe. W gatunkach muzycznych, które lubię najbardziej (rock progresywny, rock klasyczny, alternatywa) miksy rzeczywiście zawierają dobrą selekcję kawałków. Dzięki nim udało mi się nawet poznać nowe kapele, których wcześniej nie znałem.

Mimo wszystko częściej korzysta się z możliwości odsłuchu własnych zasobów muzycznych. Interfejs aplikacji Nokia Muzyka jest w tej mierze zbliżony do systemowej aplikacji Muzyka + Wideo Microsoftu.

Słuchawki Nokia Purity HD budzą jednoznaczne skojarzenia z… Beats br Dr Dre. To nie przypadkowe skojarzenie, bo Nokia Purity HD zostały przygotowane w kooperacji z firmą Monster, która wyprodukowała także popularne Beatsy.

Wygląd Purity HD jest zjawiskowy – prosty, cienki pasek półokręgu zakończony głośnikami otoczonymi poduszkami o bardzo wysokiej jakości wykonania. Na początku wydawało mi się, że poduszki na głośnikach są nieco za małe, ale po kilkukrotnym użyciu słuchawek zmieniłem zdanie – są tak skonstruowane, że usadowiają się na uszach, a nie za uszami, dzięki czemu straty na rozprzestrzenianiu się dźwięku są mniejsze. Poduszki bardzo ściśle do uszu przylegają, dzięki czemu hałas z zewnątrz trafia do nas w minimalnym wymiarze. Słuchawki, mimo że wyglądają masywnie, są całkiem lekkie – ważą jedynie 180. Dobrym pomysłem jest umożliwienie „łamania” półokręgu pomiędzy głośnikami, dzięki czemu po złożeniu słuchawki zajmują niewiele miejsca (do zestawu dołączony jest futerał, w którym w ten sposób złożone można słuchawki przetrzymywać).

Ciekawie rozwiązano kwestię kabla do słuchawek. Można go od nich kompletnie odłączyć, dzięki czemu same słuchawki wyglądają jeszcze bardziej zjawiskowo. Kabel jest płaski, a nie okrągły jak w przypadku zdecydowanej większości kabli do słuchawek. Ponoć dzięki temu kabel mniej się skręca i pląta. Kabel posiada regulację głośności, mikrofon oraz przycisk do odbierania połączeń głosowych. Oczywiście mikrofon do rozmów telefonicznych działa jedynie z telefoniami Nokia na Windows Phone. Próby sparowania Samsunga Galaxy SII, HTC Mozart oraz iPhone’a 3GS okazały się nieskuteczne.

Najważniejszą kwestią słuchawek jest oczywiście dźwięk. I tu też można wyczuć bliskie pokrewieństwo z innym produktem firmy Monster, czyli Beats. Dźwięk w Purity HD jest dość basowy, choć nie aż tak basowy jak w przypadku produktu sygnowanego imieniem znanego rapera. Trzeba być fanem tego typu ekspresji dźwiękowej – szczerze mówiąc ja wolę nieco bardziej klasyczny rodzaj dźwięku z odpowiednio wypośrodkowanym balansem pomiędzy wysokimi, średnimi i niskimi tonami. Tutaj nacisk położono na tony niskie, choć trzeba przy okazji docenić to, że ich dźwięk na Purity HD jest bardzo głęboki i wyraźny. Co najważniejsze – nie ma tzw. przesterów nawet przy maksymalnej głośności, która notabene nie jest zbyt wysoka, ale taki trend teraz nastał, że producenci muszą dbać o zdrowie swoich klientów i wdrażają ograniczenia w głośności swoich urządzeń.

W ogóle korzystając ze słuchawek Purity HD od pierwszego dźwięku można odnieść wrażenie korzystania z „bogatych” słuchawek – ktoś, kto testował wiele rodzajów słuchawek będzie wiedział o co chodzi. Jest pewien poziom minimalny dla jakości dźwięku w słuchawkach, który determinuje rozróżnienie na dobre i złe słuchawki. Tu zdecydowanie jesteśmy powyżej tego poziomu. Oczywiście można się spierać czy lekkie „przebasowienie” dźwięku jest lepsze czy gorsze, ale odmówić jakości dźwięku w słuchawkach Purity HD nie można.

Podsumowanie

Taki miks – biała Nokia Lumia 710 oraz białe słuchawki Nokia Purity HD powinien zdecydowanie przypaść do gustu amatorom muzyki, którzy przy okazji chcą się wyróżnić z tłumu. Zarówno sam smartfon, jak i słuchawki robią świetne wrażenie wizualne. Dodając do tego nowoczesną (młodzieżową jak kto woli) jakość dźwięku ze słuchawek oraz dedykowaną aplikację Nokia Muzyka z darmowymi miksami muzycznymi w określonych klimatach otrzymujemy całkiem miły zestaw muzyczny.

System Windows Phone jest z kolei dobrze skrojony pod potrzeby niezbyt zaawansowanych użytkowników smartfonów. Integracja z serwisami społecznościowymi jest doskonała. Bardzo miło korzysta się także z podstawowych usług, tj. poczta e-mail oraz kalendarz. Na zaawansowane aplikacje dostawców zewnętrznych obsługujących szereg popularnych narzędzi internetowych należy jednak jeszcze poczekać.

Dla kogo więc taki zestaw? Wydaje mi się, że najbardziej powinien przypaść do gustu zakochanym w muzyce nastolatkom, którzy przy okazji ciągle pozostają w kontakcie ze znajomymi w sieciach społecznościowych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst