Tech

Fenomen gry Minecraft jest... inspirujący

Picture of the author

O Minecrafcie słyszał chyba każdy, nawet osoby niespecjalnie interesujące się tematem gier wideo. To ta dziwna gra, z obrzydliwą grafiką, która była sprzedawana już będąc we wczesnej wersji rozwojowej i która zarobiła miliony dolarów i podbiła miliony serc. Od niedawna, do pobrania jest już ukończona wersja 1.0, wkrótce pojawić się ma port dla Xboksa 360. O co chodzi, do licha?

Fakt ukończenia Minecrafta właściwie dla fanów tej gry nie był zbyt istotny. Gra bowiem już od trzech lat jest niezwykle popularna, a gracze chętnie za nią płacili, mimo iż była dostępna najpierw w wersji alfa, a potem beta. Postronni drapią się po głowie i zupełnie nie rozumieją: płacić za nieukończoną grę której oprawa graficzna przypomina złote czasy Amigi? Tak. Ta gra jest aż tak dobra.

Minecraft to gra o budowaniu rzeczy z sześcianów… z pozoru. To też lekcja przetrwania, motywacja do odkrywania, współpracy z innymi graczami. To lekcja tego, jak dotkliwa potrafi być samotność, a jak pomocna kreatywność. Na początku gry, jak tylko do niej dołączysz, jesteś sam lub sama w dziczy. Losowo generowanej dziczy: świat gry za każdym razem jest generowany od nowa. Rozmiar planszy to trzykrotna powierzchnia kuli ziemskiej. Wystarczy…  Gdzie zaczniesz? Nie wiadomo. Może w lesie, może na bezludnej wyspie, a może na szczycie ośnieżonej góry.

Świat gry z początku wygląda słonecznie, miło i przyjaźnie. To niestety, tylko pozory. Kraina Minecrafta pełna jest okrutnych potworów. Pojawiają się one w każdym nieoświetlonym miejscu planszy. Za dnia oznacza to, że powinniśmy obawiać się przeróżnych dołów i pieczar. Problem pojawia się nocą. A pierwszy zmierzch w grze następuje już po piętnastu minutach…

Pierwsza noc jest stresująca. Twoja bezbronna postać może albo zwiewać przed szkieletorami, nieumarłymi czy innymi paskudztwami, albo gdzieś się schować. Można też wykopać dół gołymi rękami i tam trwożnie się skryć. A i to nie gwarantuje bezpieczeństwa. Na szczęście w Minecrafcie można się bronić. Wraz z pierwszymi promieniami świtu zniecierpliwiony i lekko zestresowany gracz może przystąpić do pracy. Wyrąbać nieco drzew, zdobyć drewno, trochę węgla… i już mamy materiały, by zbudować prowizoryczny domek, w którym można się schować, a jego ściany obwiesić pochodniami (potwory boją się światła). Następna noc jest już nieco spokojniejsza. Kolejny dzień to rozbudowa fortu. Potwory nie są głupie, znajdą w końcu lukę w twoim pomyśle na obronę.

Minecraft ma w sobie pewną magię. Niesamowicie angażuje gracza w swój świat. Siedząc na dachu swojej prowizorycznej konstrukcji, patrząc się w księżyc i obserwując potwory krążące wokół twojego domu potrafi być… emocjonalne. Co więcej, gra zachęca do eksplorowania, podróżowania, zwiedzania świata. Każde miejsce oferuje inne materiały, narzędzia, inaczej ukształtowany teren i nowe możliwości. Tu nie ma jasnego celu. Tu trzeba zwiedzać i przetrwać. Mechanizm brzmi prosto i nudno, różnorodność gry jednak nie pozwala się nudzić nawet na chwilę. Sam lub sama organizujesz sobie przygody. Ciemna jaskinia? Na pewno jest tam masa potworów, ale ciekawe co jeszcze… może jakieś rzadkie materiały, albo jakieś skarby. Minecraft nie ma scenariusza, oskryptowanych przygód, questów. Nie przeszkadza mu to być cholernie ciekawym.

Gra umożliwia samotną zabawę, ale też i z innymi graczami na serwerze. Atmosfera w tym trybie jest nieco inna. Znika strach i samotność, a pojawia się chęć współpracy. Zamiast małego, niezdarnego fortu możecie zbudować całe miasto, by w nim bronić się przed potworami. Minecraft nie narzuca tu żadnych reguł: możecie dzielić się zadaniami jak tylko chcecie. Byle byście byli skuteczni. Co więcej, Minecraft nie tylko nie narzuca reguł, a wręcz żadnych nie sugeruje. To gracze sami muszą dojść do tego, jak chcą grać. Fascynujące jest obserwowanie, jak gracze instynktownie budują zabudowania i osady blisko siebie, by móc nawzajem sobie zapewniać bezpieczeństwo. Dzielą się zebranymi materiałami i bogactwami dla wspólnego dobra. Gracze sami tworzą nowe cywilizacje i nowe światy. Twórcy nie narzucają absolutnie nic. I to właśnie dlatego Minecraft jest tak gigantycznym sukcesem.

Minecraft to prawdziwie otwarta gra. Nie ma scenariusza, zasad, celu. Udostępnia graczom tylko narzędzia. Jedni mogą być poszukiwaczami przygód i organizować wyprawy do różnych ciemnych zakamarków. Inni mogą zająć się koordynowaniem budowy miasta. Jeszcze inni pobawić się w małych architektów i potworzyć wymyślne budowle. Ty decydujesz jak grasz i co chcesz osiągnąć. Samo obserwowanie innych grających w tę grę jest nadzwyczaj fascynujące.

A co z koszmarną oprawą graficzną Minecrafta? Otóż to jeden z tych genialnych pomysłów, które trzeba docenić dopiero, jak się zrozumie samą grę. Minecraft pozwala na budowanie wszystkiego ze wszystkiego. Czy potrafiłbyś lub potrafiłabyś zbudować domek w Minecrafcie mając do dyspozycji narzędzie przypominające 3dstudiomax czy Blendera? Zapewne nie. A w Minecrafice poradzisz sobie bez problemu. Sześciany są łatwe do opanowania i zrozumienia, a ich kolorystyka to nie tylko kwestia estetyczna: każdy kolor to odmienny materiał o różnych właściwościach. Minerałów jest mnóstwo. Warto je odkrywać i poznawać.

Minecraft to absolutny fenomen. Powstał w malutkim studio Mojang, na początku był tworzony raptem przez jedną osobę. Postać, która zaprosiła graczy do współpracy już we wczesnej fazie powstawania gry, pozwalając im wpływać na jej rozwój, sugerować zmiany.

Minecraft dostępny jest na każdy możliwy system operacyjny obsługujący Javę (dostępne są skompilowane wersje dla Windows, OSX i Linuksa), iOS-a, Androida a wkrótce też na Xboksa 360. Gra kosztuje 19,95 euro.

Aktualizacja: O takie coś Czytelnik „Gaśnik” nadesał… :)))

Także ten… 😉

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst