1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Zrobić coś dla siebie z pożytkiem dla całej reszty. O tym, że Polska jest 10 lat w tyle w stosunku do USA na przykładzie Stopango

Realizując ideę można tworzyć rzeczy wspaniałe, wielkie i epokowe. Można też tworzyć, rzeczy potrzebne, przydatne i spełniające realne codzienne potrzeby. Róbmy coś dla siebie. Bez względu na to, kto wygra wybory. Idąc w duchu tej odważnej teorii działają twórcy projektu Stopango.

Do czego służy Stopango? Dzięki niej rozkłady jazdy komunikacji miejskiej są dostępne natychmiast w telefonie bez pobierania niepotrzebnych danych (integrowane są przez API). Dodatkowo na przykład w Łodzi, rozkład automatycznie podaje utrudnienia w w ruchu w czasie rzeczywistym. Mówiąc wprost – Stopango jest portalem, który umożliwia bardzo szybkie upowszechnienie informacji na temat komunikacji miejskiej w dowolnym miejscu na świecie.

http://youtu.be/3gjbPwDzW40

Za jej pomocą można dodawać rozkłady jazdy w formacie GTFS, a dodatkowo przy pomocy edytora wizualnego każdy może dodać kolejne rozkłady, nie posiadając przy tym specjalistycznej wiedzy.

Brzmi świetnie. A jak działa? Korzystałem z aplikacji kilkukrotnie i muszę przyznać, że czegoś takiego potrzebowałem, szczególnie teraz, gdy jestem zmuszony częściej korzystać z komunikacji miejskiej.

Jak wyglądało wdrażanie projektu w życie? Jak wyglądały Wasze rozmowy z partnerami w Polsce?

Polska jest niestety bardzo w tyle, jeśli idzie o upowszechnianie informacji, która powinna być dostępna publicznie. Szczególnie widać to na przykładzie informacji rozkładowych. Można powiedzieć, że ludzie, którzy chcą budować zewnętrzne aplikacje muszą bazować na informacji, która jest dostępna w przeglądarce, czyli robić tzw. WebScrapping. Nazywa się nieźle, ale jest to metoda fatalna, bo przy każdej zmianie na stronie przestają działać aktualizacje. W Stopango chcieliśmy od początku mieć wysoką jakość rozkładów stąd decyzja o GTFS.

Jaka jest różnica pomiędzy nami a innymi krajami?

Najprościej przepaść wytłumaczyć można na przykładzie różnicy między Polską a USA. W USA jest to zupełnie normalne, że się udostępnia developerom rozkłady, największe miasta mają nawet po 8-10 różnych, wydzielonych API (rozkłady, lokalizacja pojazdów, biletomaty itd). Co więcej API jest dostępne bez żadnych umów, porozumień itd. W Polsce nie dość, że przewoźnik nie udostępnia rozkładu, to jeszcze zmusza do podpisywania dokumentów, które muszą iść przez zarządy, co trwa miesiącami, a na koniec i tak się dowiesz, że nie ma pieniędzy na profesjonalne udostępnianie.

Nie ma w Polsce światełka w tunelu?

Są oczywiście wyjątki: MPK Łódź to chyba najbardziej nowocześnie myślące przedsiębiorstwo w Polsce (z dużych miejskich przewoźników). Jako pierwsze udostępniło informacje o utrudnieniach pasażerom. Dzięki integracji możemy nakładać te informacje na rozkłady w czasie rzeczywistym. Szczecin ZDiTM posiada świetnej jakości rozkłady w GTFS bez podpisywania porozumień. Niestety, to tylko nieliczne wyjątki. Zazwyczaj właściwie przewoźnicy są zadowoleni ze swojej strony www stworzonej w 1991 roku, na której nawet kodowanie przestaje działać, bo „spełniają warunki ustawy i udostępniają dane o odjazdach”. I to im wystarczy. Trzeba wielkiego oddolnego ruchu, żeby to się zmieniło.

To, co zawsze robi na mnie wrażenie kiedy rozmawiam z przedstawicielami polskich przewoźników to fakt, że na hasło GTFS nikt nie ma pojęcia co to jest, po co to jest i dlaczego.

Prezes pewnego przedsiębiorstwa, które ma paczkę w odpowiednim formacie powiedział: „W zasadzie to nie mam iPhone… ani Androida, po prostu Nokię z Symbianem. Mi Wasz system jest niepotrzebny, więc nie udostępnimy rozkładów”. Pozdrawiam mieszkańców tego miasta, którzy mają iPhony i Androidy i wspaniałego prezesa MPK 🙂 Dodam tylko, że niebawem udostępnimy wersję na Java ME.

Z jakimi jeszcze problemami spotykaliście się przy próbach jego implementacji w różnych miastach?

Każdy, kto obserwuje wdrożenia tego rodzaju systemów dobrze wie, jak często ulegają one awarii. Poza kilkoma wyjątkami te systemy nie działają tak jak oczekują pasażerowie.

Czy opieranie systemu informacji z tablicami na bazie przycisku, który naciska kierowca jak dojeżdża do przystanku może być wiarygodne? Moim zdaniem nie, proszę zwróćcie uwagę jak często widać na tablicy „prognoza niedostępna”, czy to jest działający system za dziesiątki milionów?

Większość systemów posiada krótki okres gwarancji, zaraz po tych kilku latach wykonawca domaga się ogromnych sum za utrzymanie. Kiedy pieniądze z UE są już wydane, zakłady nie mają środków na modernizację i cały system pada. Jeśli zarząd nie włoży kolejnych milionów tablice przestają pokazywać sensowne informacje. Działy informatyki w tych przedsiębiorstwach zajmują się instalacją drukarek a nie znają się na obsłudze tak potężnego systemu, aby móc samemu go naprawiać.

Brzmi to trochę jak fabuła komedii rodem z lat 80-tych.

Tak, jednak nie to odbieram jako największy problem. Całe te systemy są tworzone bez ładu i składu. Tablice tworzy firma A, stronę internetową przewoźnika firma B, aplikację do planowania firma C. Podwykonawcy z zasady nie dogadują się między sobą, wobec czego: firma A musi zrobić import z danych firmy C, firma B robi stronę zanim firma A zainstaluje tablice i tak powstaje chaos, którego nie da się opanować.

Lekiem na całe zło jest w takim razie Stopango?

Tworząc Stopango opracowaliśmy technologię kompleksowo, tak by w przyszłości mógł istnieć centralny system danych rozkładowych. Wystarczy po prostu monitor z modułem EDGE, aby wyświetlić tablicę odjazdów z zadanego miejsca, którą udostępniamy przez API. Wystarczy jedno zapytanie aby zaktualizować kurs i nadać mu informację o utrudnieniu. Niezbędne informacje są natychmiast dostępne w naszej aplikacji mobilnej oraz na rozkładach w przeglądarce. Opowiadając na twoje pytanie. Stopango może być lekarstwem na całe zło 😉