REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Google z największą zmianą algorytmu wyszukiwania w historii

REKLAMA
REKLAMA

Nie wiem czy przedstawiciele Google’a czytali jeden z ostatnich wpisów Ewy Lalik nt. gorszych wyników wyszukiwania, ale fakt faktem, że w ostatni czwartek wprowadzono gruntowne zmiany w algorytmie, które mają skutkować „promocją lepszych treści”. To istotna zmiana, bo dotyczy aż co ósmego zapytania – twierdzi Google w dedykowanym zmianie wpisie blogowym. W przeszłości trudno szukać równie spektakularnych zmian w podstawowym narzędziu Google’a.

Farmy treści – zmora wyszukiwarek, która obniża jakość wyników wyszukiwania, ale przy okazji przynosząca ogromne zyski ich właścicielom – tak pisaliśmy 17 lutego. 24 lutego 2011 r. Google wdrożył zmianę mająca na celu znaczne ukrócenie działań takich internetowych tworów. Nowy algorytm działa już na głównej stronie Google.com w wersji amerykańskiej. Wkrótce ma być wdrażany w poszczególnych wersjach językowych, w tym pewnie i Google.pl.

Google będzie teraz prezentował bardziej jakościowe wyniki wyszukiwania, a wyrzucał przepastne, ale bez większych walorów merytorycznych treści takich gigantycznych farm jak wspominany przez Ewę Lalik eHow na niższe pozycje na liście. Google mówi wyraźniepromowane będą „strony z oryginalnymi treściami i informacjami, takimi jak wyniki badań, dogłębne raporty, przemyślane analizy itp.” Brzmi obiecująco? Już są wyniki. Cytowany przez „Wall Street Journal” przedstawiciel Google’a twierdzi, że „odbiór zmian przez użytkowników” jest bardzo pozytywny. Zmniejsza się bowiem odsetek osób, które po wybraniu odpowiednio wysokiej pozycji na liście wyników wyszukiwania klikają w przycisk „powrót” z powrotem do listy. To oznacza, że więcej osób znajduje to, czego szuka.

Największymi zwycięzcami okazują się być serwisy newsowe poważnych dostawcy informacji, serwisy społecznościowe oraz sieci handlowe. To one w nowym algorytmie Google’a pokazują się teraz wyżej kosztem nisko-jakościowych tekstów na zamówienie. Ruch Google’a jest dość odważny. Nie od dziś bowiem wiadomo, że biznesy opierające się na odpowiednim status-quo algorytmu Google’a liczone są w setkach milionów dolarów. Co więcej, farmy treści dawały także Google’owi sporo zarobić. W końcu reklamy Google’a były jednym z popularniejszych narzędzi do promocji treści przez farmy. W jednym momencie Google zmienia potężną gałąź internetowego rynku. Prawdziwy wymiar tego, co zmienił Google będzie można oceniać dopiero za jakiś czas w przyszłości.

Wydaje się, że ruch Google’a może być również odpowiedzią na rosnące znaczenie Facebooka jako promotora treści internetowych. Co więcej, to właśnie Facebook swoimi przyciskami „poleć” oraz „lubię to” zajmował się odpowiednią promocją dobrych jakościowo tekstów. Robił to w najbardziej oczekiwany przez internautów sposób – przez polecenia znajomych, a nie narzucony z góry algorytm. Widzimy to zresztą na Spider’s Web. Od dłuższego już czasu, to Facebook jest główną lokomotywą ruchu na naszych blogach. Aż 30% odwiedzin pochodzi z Facebooka, przy czym łącznie Google przynosi nam 25% internautów (włącznie z ruchem z RSS z Google Readera). Bezpośrednich odwiedzin notujemy ok 23%.

Co ciekawe, dosłownie dwa dni po decyzji Google’a o zmianie algorytmu wyszukiwania, także i Facebook dokonał ważnej zmiany w swoich dwóch podstawowych narzędziach generujących ruch w sieci – zintegrowano przyciski „poleć to” i „lubię to”. Od ostatniego weekendu oba przyciski przynoszą ten sam rodzaj informacji na ścianie użytkownika, włącznie ze skuteczną informacją graficzną (widzimy to na Spider’s Web – są dużo skuteczniejsze od tych bez grafiki). Można być przekonanym, że i ta zmiana przyniesie dość znaczące zmiany w generowaniu ruchu w sieci.

Jedno mnie tylko nurtuje w związku ze zmianą algorytmu wyszukiwania Google’a – a co na to Bing..?

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA