REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Social media

Za granicą rozkłady jazdy są wszędzie, w domu, biurze i kawiarni. W Polsce mówią: idź na dworzec

Według unijnych przepisów każde państwo członkowskie musi stworzyć krajowy punkt dostępu. Czyli zapewnić dostęp do „statycznych danych o ruchu i podróży oraz historycznych danych o ruchu w różnych rodzajach transportu”. I faktycznie wiele europejskich państw się do tego zastosowała. Ale nie Polska.

26.01.2024
11:35
rozkład jazdy
REKLAMA

Jak tłumaczy rozporządzenie punkt dostępu oznacza „cyfrowy interfejs, za pośrednictwem którego użytkownikom udostępnia się na potrzeby ponownego wykorzystania przynajmniej statyczne dane o podróży i historyczne dane o ruchu, wraz z powiązanymi metadanymi, lub za pośrednictwem którego użytkownikom udostępnia się na potrzeby ponownego wykorzystania źródła lub metadane tych danych”. Krzysztof Ruciński, który zajmuje się tematyką m.in. transportu publicznego i mobilności, zasugerował, że Polska nie zrealizowała tego prawa w należyty sposób.

REKLAMA

„Należy zacząć prawo unijne w Polsce stosować skutecznie”

Wiele europejskich państw tak robi. Na przykład Francuzi na jednej stronie udostępniają wszystkie rozkłady (zarówno komunikacji miejskiej, jak i pociągów). Twórcy aplikacji i stron mogą je bezpłatnie wykorzystywać na swoich stronach czy w aplikacjach.

Do czego otwarty dostęp jest potrzebny? Ciekawy przykład pokazał swego czasu mieszkający w Londynie dziennikarz Jakub Krupa. W swoim domu zainstalował zegar, na którym widać odjazdy metra i autobusów z pobliskiej stacji.

Masa biurowców czy ośrodków kulturalnych ma przy recepcji status pobliskich linii metra, autobusy, itd., co pozwala na spokojnie planowanie podroży i info, jak wygląda powrót do domu. Są autobusy, metro, pociągi, promy rzeczne. Co więcej, można podpiąć zewnętrzny głośniczek i mieć ogłoszenia ze stacji.

- opisał.

Bajer? Owszem. Ale przy okazji bardzo pomocny, bo faktycznie ułatwia korzystanie z komunikacji miejskiej. Jak zauważył w dyskusji Michał Leman z Flixbusa „otwarte API z transportem miejskim i regionalnym to byłaby diametralna zmiana percepcji i użyteczności”.

Aktualne informacje byłyby szeroko dostępne nie tylko na przystankach czy dworcach. Wyobraźcie sobie, że wychodzicie z kina czy galerii handlowej i od razu widzicie, jaki autobus czy tramwaj w okolicy odjeżdża, dokąd i o której. Nie trzeba iść w ciemno na przystanek, ba, nie trzeba sięgać po telefon, by wiedzieć, że jeszcze zdąży się wypić herbatę w pobliskiej kawiarni.

Na Spider's Web piszemy więcej o transporcie publicznym:

W przypadku komunikacji miejskiej coraz więcej miast decyduje się na takie rozwiązania

Dzięki temu nie tylko komercyjne serwisy i aplikacje informują o połączeniach, rozkładach jazdy i aktualnej lokalizacji pojazdów, ale też autorskie serwisy, które np. dodatkowo pokazują, jakie maszyny są obecnie w ruchu.

Dzięki otwartym danym może powstać m.in. taki projekt:

REKLAMA

Niektórzy przewoźnicy kolejowi decydują się na transparentność, ale niektórzy trzymają dane dla siebie. Na Twitterze Michał Pazur podzielił się rozmową z Polregio nt. udostępnienia rozkładów w pliku GTFS. W otrzymanej odpowiedzi przeczytał, że zgodnie zapisami ustawy o transporcie zbiorowym, ten dostępny jest publicznie m.in. na stronie spółki oraz... w postaci tablicowej, na dworach i stacjach. Jest różnica w podejściu.

Niestety to kolejny dowód na to, że w Polsce mamy olbrzymi problem z informacją pasażerską. Są plany, aby to zmienić, ale np. na kolei wskazywanie dokładniej lokalizacji pociągów na podstawie GPS-ów ma być wprowadzone dopiero w 2030 r.  

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA