REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie

Ludzie: mamy dość Adobe, przechodzimy na Figmę. Adobe: ok, to kupujemy Figmę

Wszystko, co dobre, szybko się kończy zostaje przejęte przez branżowego giganta. Taki los właśnie spotkał Figmę. Projektanci mieli dość Adobe, więc uciekli do Figmy. Teraz Adobe kupiło sobie Figmę za 20 mld dol., a użytkownicy są zrozpaczeni.

Figma przejęta przez Adobe. Użytkownicy są zrozpaczeni
REKLAMA

Pięć lat temu Figma przebojem wdarła się na rynek profesjonalnych narzędzi dla projektantów. W dużym skrócie jest to edytor grafiki wektorowej i narzędzie do prototypowania wykorzystywane przede wszystkim przez designerów stron internetowych, ale nie tylko. Całość działa w przeglądarce, a tym, czym Figma najbardziej zaskarbiła sobie uznanie użytkowników, jest responsywny, prosty w obsłudze i przejrzysty interfejs, dalece odbiegający od tego, do czego przyzwyczaił ich branżowy gigant, Adobe.

REKLAMA

Figma jest też narzędziem darmowym w podstawowej wersji. Wersja płatna kosztuje grosze – 12 dol. miesięcznie dla profesjonalisty to żaden wydatek.

Adobe próbowało przekonać do powrotu tych, którzy odeszli, prezentując w 2021 r. oprogramowanie Adobe Xd. Projektanci popatrzyli, zrobili „XD” i wrócili do projektowania w Figmie. Gigant świata kreatywnego tak łatwo się jednak nie poddaje, więc wyłożył pieniądze na stół i po prostu Figmę kupił.

Adobe kupuje Figmę. Użytkownicy zrozpaczeni.

W oficjalnym ogłoszeniu o podpisaniu porozumienia sprzedażowego czytamy, iż Adobe przejęło Figmę przede wszystkim po to, by przyspieszyć rozwój własnych aplikacji chmurowych. Sama Figma zaś ma pozostać niezależnym tworem, z niezmienionym zespołem odpowiedzialnym za jej rozwój. Nie ma co się jednak łudzić – nawet jeśli Figma nie stanie się integralną częścią Creative Cloud, to można się spodziewać, że co lepsze funkcje programu będą trafiać do Adobe Xd, które w końcu wchłonie Figmę w całości. To tylko kwestia czasu. Dziś obie firmy ogłosiły podpisanie porozumienia, zaś przejęcie ma się zakończyć w 2023 r., jeśli oczywiście przejdzie pozytywnie weryfikację antymonopolową.

Dlaczego Figma zdecydowała się porzucić niezależność? Prawdopodobnie dlatego, że Adobe rzuciło na stół kwotę dwukrotnie wyższą niż estymowana wartość Figmy (10 mld dol.)

Reakcja użytkowników była łatwa do przewidzenia. W wątku na Reddicie designerzy z całego świata nie szczędzą gorzkich słów, a hasła „j*ebać Adobe” ścielą się często i gęsto. Użytkownicy słusznie obawiają się, że na skutek tej transakcji zmuszeni będą powrócić do ekosystemu Adobe, który niegdyś porzucili na rzecz Figmy. Nim efekty transakcji będą widoczne, powinny minąć jeszcze co najmniej 2-3 lata, więc ci, którzy chcą uciec, mają czas. Niestety nic nie wskazuje na to, by mieli dokąd uciekać.

Z Figmy korzysta również nasz nadworny grafik, Przemysław Śmit. To w tym narzędziu powstały projekty stron internetowych grupy Spider's Web. Przemek również nie szczędzi gorzkich słów:

To niesamowicie zła wiadomość, która zepsuła mi dzień. Figma jest intuicyjna, płynna, szybka, świetnie się rozwija, w przeciwieństwie do programów Adobe, które są archaiczne i choć to firma z branży designu, to sama nie potrafi zapanować nad kwestiami UX-owymi. Figma to też przede wszystkim społeczność. Po ogłoszeniu przejęcia bez wątpienia część użytkowników się odwróci od Figmy i zacznie szukać alternatywy.

Adobe rządzi i dzieli.

REKLAMA

Projektantem nie jestem, ale temat monopolu Adobe jest bardzo bliski mojemu sercu, bo sam od lat tkwię w żelaznym uścisku Lightrooma i Photoshopa. Dla fotografów próba ucieczki z ekosystemu Adobe to droga przez mękę, bo o ile Photoshopa można po części zastąpić Affinity Photo, tak alternatywy dla Lightrooma to mniej lub bardziej nieśmieszny żart. Podobnie rzecz się ma w świecie wideo – osobiście porzuciłem Adobe Premiere Pro na rzecz DaVinci Resolve, ale większość profesjonalistów nie może tego zrobić, bo świat produkcji wideo jest podzielony między dwa ekosystemy: Avid i Adobe. Chcąc współpracować z innymi kreatywnymi profesjonalistami w branży trzeba korzystać z Adobe Creative Cloud, nie ma drogi naokoło.

Takie postępowanie to monopol w czystej postaci. Firma stopniowo zagarnia dla siebie coraz większą część rynku oprogramowania kreatywnego i tylko czekać, aż sięgnie choćby po wspomniane wcześniej Affinity, które bez wątpienia jest solą w oku włodarzy Adobe. Nie widać jednak, by cokolwiek mogło zatrzymać nieustającą ekspansję pakietu Creative Cloud i dla kreatywnych profesjonalistów wszelkiej branży jest to bardzo zła wiadomość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA