REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Betonoza może być spoko. Katowice pokazują, że da się to zrobić dobrze

Katowice to wzór poprzemysłowego miasta, które zachowuje swój historyczny charakter, ale przy tym staje się nowoczesne i bardzo ciekawe. Wspaniała architektura (widać tutaj niemieckie wpływy, potem modernistyczne czy w końcu socrealizmu) łączy się z coraz bardziej ekologicznym podejściem. I nawet kontrowersyjny rynek wypada na plus.

Betonoza może być spoko. Katowice pokazują, że da się to zrobić dobrze
REKLAMA

Idąc od strony Spodka, ma się przed sobą szeroką aleję – która dopiero będzie zazieleniona – i na horyzoncie betonowy, jak się wydaje, plac, nazwany rynkiem.

REKLAMA

Taka architektura pasuje do hotelu Katowice czy przede wszystkim Superjednostki, ogromnego bloku będącego przedstawicielem późnego modernizmu. W obecnych czasach powinna być raczej przedmiotem krytyki. Kiedy przedstawiciele katowickiej partii Razem wyszli na rynek z jajkiem na patelni, udało im się je usmażyć.

Tyle że ocenianie katowickiego rynku przez pryzmat betonozy to moim zdaniem nadużycie

Niby zielono, ale w upalne dni spacer jest męczący (źródło: Curioso.Photography Shutterstock)

Ilekroć jestem w Katowicach, zaskakuje mnie, że to miejsce żyje. Problemem typowych betonowych rynków – jak choćby w Radomiu – jest to, że to martwe przestrzenie. Nic dziwnego: na rozgrzanej patelni nikt nie chce przebywać, by nie powtórzyć losu usmażonych jajek.

W Katowicach też jest dużo takich otwartych na słońce fragmentów, ale przesadą byłoby stwierdzenie, że cały rynek jest taki. Nawet w dość kontrowersyjnym miejscu, jakim jest fragment sztucznej rzeki, na leżakach widać sporo odpoczywających osób. Część grzeje się jak na plaży, niektórzy po prostu przycupnęli na chwilę.

To właśnie tam powstał park kieszonkowy, który czynny jest do końca września. Od lat sprowadzane są palmy. Jeszcze lepiej jest na Placu Kwiatowym, będącego częścią rynku, którego nazwa wcale nie wprowadza w błąd. Jest zielono, są ławki, mieszkańcy z tej przestrzeni korzystają.

Plac Kwiatowy jest zielony (źródło: trabantos / Shutterstock)

Mam perspektywę turysty, ale nie uważam, aby katowicki rynek służył wyłącznie do przechodzenia. Nawet jeśli, to też jest to jego plusem – spacerując w tamtych rejonach, celowo zawsze wędrowałem przez rynek (choćby po to, aby rzucić okiem na przepływającą Rawę, pomiędzy kamienicami) i znaleźć się na tętniącym życiem placu. Ludzie siedzą, odpoczywają, idą, przejeżdżają tramwaje. Choć nie zrezygnowano z ruchu tych pojazdów, nigdy nie czułem się tam niebezpiecznie.

źródło: Konrad Krajewski/shutterstock

Nie odniosłem też wrażenia, by rynek był niewykorzystaną przestrzenią. Zimą było lodowisko, fantastyczny świąteczny stragan, w ubiegły weekend rozgrywano mistrzostwa Polski w koszykówce 3 na 3. Były stoliki z rozłożonymi szachami, gdzie rywalizowali ze sobą ludzie. Zawsze coś się tam dzieje.

Oczywiście byłoby lepiej, gdyby na rynku znalazło się więcej drzew

Zresztą w trakcie jednej z prelekcji podczas konferencji o zielonych dachach Magdalena Biela przyznała, że pewnie dziś rewitalizacja przebiegała inaczej. Mimo wszystko i tak ten plac w niektórych miejscach jest zielony i pozwala odetchnąć od upałów.

Katowicki rynek, choć na pewno nie jest idealny, pokazuje, że problemem betonozy jest nie tylko brak zieleni. Równie istotny jest brak pomysłu na zagospodarowanie przestrzeni. Rocznie na rynku w Katowicach odbywa się około 100 imprez. Raczej nie sądzę, by podobnymi statystykami mogli pochwalić się urzędnicy, którzy tłumaczyli betonozę tym, że na takich placach organizuje się wydarzenia. W Katowicach jest inaczej.

REKLAMA

W rozmowie w podcaście "Międzymiastowo" Dawid Kamiński, radny miasta, stwierdził, że to przyjezdni bardziej doceniają Katowice za zieleń niż mieszkańcy. Pewnie rynek ma na to wpływ, w końcu to lokalni mieszkańcy codziennie nim chodzą i widzą zarówno jego zalety, jak i wady.

Z perspektywy turysty katowicki rynek jest przykładem na to, że betonoza nie zawsze musi być jednoznacznie złym zjawiskiem i elementy patelni mogą koegzystować z fragmentami zieleni, z korzyścią dla mieszkańców.  

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA