REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Wiele hałasu o nic. Nothing Phone jest nudny jak flaki z olejem

Wiele lat temu pierwszy OnePlus zrewolucjonizował rynek smartfonów z Androidem, oferując bezprecedensowy stosunek możliwości do ceny. Teraz założyciel OnePlusa, Carl Pei, próbuje powtórzyć ten sukces w swojej nowej firmie, ale wygląda na to, że z Nothing Phone (1) rzeczywiście będzie jedno wielkie nic.

Nothing Phone
REKLAMA

Gdy Carl Pei opuszczał OnePlusa, wielu entuzjastów liczyło na to, że jego nowa firma - Nothing - przywróci oryginalnego ducha OnePlusa, który z biegiem lat kompletnie wyparował. Sam Carl Pei dawał na to nadzieję swoimi wypowiedziami o powrocie do korzeni, minimalizmie i tworzeniu technologii, które dopasowują się do naszego życia. Niestety już pierwszy produkt firmy, słuchawki TWS Nothing Ear (1) pokazały, że słowa byłego szefa OnePlusa miały za zadanie przede wszystkim nawinąć makaron na uszy inwestorom, którzy istotnie hojnie sypnęli groszem, by Nothing ruszył z kopyta.

REKLAMA

Drugim etapem rozwoju nowej firmy Carla Pei ma być smartfon. Właśnie poznaliśmy jego prawdopodobną specyfikację techniczną i... cóż.

Nothing Phone (1) powstał po nic.

Jeśli wierzyć nieoficjalnym doniesieniom, specyfikacja pierwszego smartfona firmy Nothing, czyli Nothing Phone (1), prezentuje się następująco:

  • Ekran: 6,43”, FullHD+, 90 Hz
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 778G
  • Aparaty: 50 + 8 + 2 Mpix
  • Aparat przedni: 32 Mpix
  • Akumulator: 4500 mAh z ładowaniem bezprzewodowym
  • RAM: 8 GB
  • Pamięć: 128 GB

Jeśli ta specyfikacja wydaje się komuś łudząco znajoma, to ma rację - niemal identyczne parametry ma... OnePlus Nord 2. Różnica leży wyłącznie w zastosowanym procesorze i obecności ładowania bezprzewodowego. Będę bardzo zdziwiony, jeśli nie okaże się, że Nothing Phone wizualnie będzie do złudzenia przypominał wspomnianego Norda 2 czy Oppo Reno 7, wszak u podstaw tych telefonów leżą te same projekty.

Nothing Phone miał być "inny niż wszystko, co dotąd widzieliśmy".

Póki co zapowiada się jednak na dokładnie to samo, co widzimy wszędzie. Jeśli jedyną istotną różnicą Nothing Phone (1) względem dziesiątków średniaków z Androidem ma być autorska nakładka Nothing OS, to szkoda miejsca w wirtualnej szpalcie, by się nad tym telefonem rozwodzić, zwłaszcza że nakładkę Nothing Launcher możemy przetestować już teraz i... tak naprawdę nie ma w niej nic wyjątkowego. Wstępne doniesienia nie wskazują na to, byśmy mieli mieć do czynienia z produktem jakkolwiek rewolucyjnym, a raczej do bólu wtórnym, który zginie w zalewie produktów konkurencji.

REKLAMA

A to niestety pokazuje, że w dzisiejszym krajobrazie smartfonów nie ma już miejsca na rewolucję z zewnątrz. Nawet doświadczenie byłego CEO jednej z najważniejszych firm w branży i kilka milionów dolarów od inwestorów, nie są w stanie jakkolwiek ukruszyć zacementowanego rynku telefonów komórkowych, a jeśli już nastanie na nim jakakolwiek rewolucja, to tylko od strony dzisiejszych gigantów - Apple’a, Samsunga, Xiaomi lub Oppo.

Prawdę mówiąc, miałem głęboką nadzieję, że Nothing Phone zaoferuje coś więcej. W końcu nawet na tym skrajnie homogenicznym rynku jest kilka marek, które pokazują, że jest jeszcze miejsce na odmienność - ze szczególnym wskazaniem na Asusa, który od kilku lat skutecznie okupuje swoją niszę, prezentując telefony, które być może nie podbijają rankingów sprzedaży, ale wyróżniają się na tle konkurencji i przez to są warte uwagi. Nothing Phone póki co nie zapowiada się na produkt jakkolwiek różny od reszty, toteż nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Kasa od inwestorów kiedyś się skończy, a jeśli pierwszy smartfon Nothing ma być tak samo "rewolucyjny" jak pierwsze słuchawki firmy, to można śmiało stwierdzić, że Carl Pei zrobił wiele hałasu o nic.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA