1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. technologie
  4. Technologie

Pomysł na jednolity standard ładowania nie umarł. USB-C będzie królować w Unii

Komisja Europejska wprowadzi jednolity standard ładowania urządzeń
227 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzięki ci, Unio. Wkrótce ma zostać ustanowiony jednolity standard ładowania.

Ostatni raz o projekcie rezolucji w sprawie jednolitego standardu ładowania pisaliśmy w styczniu 2020 r. Wtedy to projekt stworzony m.in. przez Różę Thun wpłynął do parlamentu i… nastała cisza.

Jest projekt rezolucji w sprawie jednej ładowarki do urządzeń mobilnych. Apple już broni się rękami i nogami

Teraz jednak temat powraca. Jak donosi agencja Euractiv, powołując się na wewnętrznych informatorów, już w przyszłym miesiącu Komisja Europejska ma uchwalić jednolity standard ładowania urządzeń mobilnych dla 27 krajów wspólnoty.

USB-C. Jednolity standard ładowania jest nam potrzebny.

Niesamowite, jaki bałagan panuje w świecie ładowania urządzeń elektronicznych na tyle lat po tym, jak powstało złącze USB-C, które miało nad tym bałaganem zapanować. Pomijając fakt, jak wielkim bałaganem jest USB-C samo w sobie – dziś nadal nie da się wyjść z domu z jedną tylko ładowarką.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Fakt, że większość urządzeń już korzysta z USB-C, ale nadal nie brakuje nowych sprzętów, do których ta wtyczka nie pasuje. Oczywiście jako pierwszy do głowy przychodzi Apple ze swoim standardem Lightning, którego gigant z Cupertino nie ma zamiaru porzucać, ale nie tylko; nadal nie brakuje słuchawek ładowanych portem microUSB, podobnie jak czytników e-booków, z Kindle’em na czele.

Nie mówiąc już o patologicznych sytuacjach z rynku akcesoriów, np. myszek dla graczy, gdzie myszka jest ładowana nie tylko portem microUSB, ale do tego wyłącznie dedykowanym kablem, uformowanym tak, by pasował do konstrukcji urządzenia (patrzę na ciebie, Logitech!).

Ustanowienie jednolitego standardu ładowania ma ukrócić tę patologię.

Co na to Apple?

Na razie nie słychać odpowiedzi ze strony Cupertino – reakcja zapewne pojawi się dopiero wtedy, gdy projekt zostanie oficjalnie poddany pod głosowanie. Stawiam jednak dolary przeciwko orzechom, że w tym momencie ten projekt jest już dla Apple’a kompletnie obojętny. Gdy w 2020 r. pojawiła się rezolucja, szefostwo Apple’a wyrażało się odnośnie projektu bardzo krytycznie. Nic dziwnego – gdyby taki projekt wszedł w życie np. od stycznia tego roku, iPhone 13 czy nowe iPady nie mogłyby mieć złącza Lightning na terenie Unii Europejskiej. A na tak fundamentalną zmianę w projekcie było już wtedy stanowczo za późno.

Od dawna jednak krążą pogłoski, że Apple zerwie ze standardem Lightning przy 14. Generacji iPhone’a. I patrząc na to, że iPad Air już dziś ma złącze USB-C, spodziewam się zobaczyć ten port także w nowym iPadzie i iPadzie Mini. Kiedy więc Unia Europejska wprowadzi swoje prawo, to – uwzględniając okres vacatio legis – Apple zerwie z własnościowym standardem ładowania.

Projekt jednolitego standardu ładowania uderzy więc najmocniej w inne marki, zwłaszcza b-brandy, które wciąż trzymają się starusieńkiego standardu microUSB, by oszczędzić 50 gr na egzemplarzu produktu.

Ciekawe też, czy finalna ustawa precyzuje nie tylko typ złącza, ale też np. moc ładowania. Wszak na przestrzeni ostatnich dwóch lat w tej sferze zrobił się nam jeszcze większy bałagan – każdy producent ma swój standard szybkiego ładowania, niewspółpracujący z innymi standardami, a nad wszystkim majaczy jeszcze USB Power Delivery. Niby każdą ładowarką naładujemy każdy smartfon z USB-C, ale czas ładowania będzie się od siebie drastycznie różnił. Nie wiadomo jednak, czy istnieją jakiekolwiek plany standaryzacji mocy ładowania, wiadomo jedynie o końcówce przewodu.

Tak czy inaczej to krok w dobrą stronę. Mamy 2021 r. – najwyższa pora, żeby do naładowania każdego elektronicznego gadżetu wystarczyła jedna ładowarka z tą samą końcówką.