Nauka  /  News

Wirus wirusem, tymczasem amerykańska armia twierdzi, że światu grozi konflikt nuklearny

bomba atomowa

Analitycy z amerykańskiego think tanku FAS (Federation of American Scientists) opublikowali właśnie dokument, który wskazuje, że w ostatnich latach stopniowo, ale stale rośnie ryzyko wystąpienia konfliktu jądrowego na świecie.

O niepokojących prognozach pisze dzisiaj portal WarZone. Jak zauważają autorzy raportu przygotowanego przez dyrektora Kolegium Połączonych Szefów Sztabów w Pentagonie, mimo wcześniejszych deklaracji i planów od 2010 roku żaden kraj, który mógłby być potencjalnym wrogiem Stanów Zjednoczonych nie zmniejszył roli, jaką broń atomowa może pełnić w jego strategii bezpieczeństwa ani też nie zmniejszył liczby przechowywanych głowic tego typu. Idea deeskalacji została odstawiona na dalszy tor.

Autorzy bezpośrednio wskazują Rosję, Chiny i Koreę Północną

To kraje, które w ostatnich latach otwarcie powiększają swój arsenał broni jądrowej. W najbliższych latach do tej niechlubnej grupy może także dołączyć Iran, który pomimo sankcji wciąż rozwija swój program jądrowy.

Warto jednak zaznaczyć, że powyższe tendencje nie są niczym nowym. Raport jednak wskazuje na technologie opracowywane przez powyższe kraje oraz na zmianę polityki, co w efekcie - w połączeniu z arsenałem broni jądrowej - prowadzą do zwiększenia napięć narodowych i wzrostu ryzyka wybuchu konfliktu, w którym broń jądrowa może stać się poważnym zagrożeniem.

Światu grozi konflikt nuklearny? Jes

Raport został przygotowany z perspektywy armii amerykańskiej, w związku z czym arsenału jądrowego tego kraju nie postrzega się w nim jako zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego, a jako zło konieczne, które musi służyć jako straszak zapewniający równowagę sił na świecie.

Można z przekonaniem stwierdzić, że takie samo uzasadnienie dla własnej broni atomowej ma aktualnie każde mocarstwo atomowe na świecie. Tego typu klincz raczej nie doprowadzi do denuklearyzacji globu w najbliższych dekadach.