Kosmos  /  News

Amerykanie zajrzą na niewidoczną stronę Księżyca. Udawajmy przez chwilę, że nie ma tam Chińczyków

Amerykanie zajrzą na niewidoczną stronę Księżyca. Udawajmy przez chwilę, że nie ma tam Chińczyków
909 interakcji
dołącz do dyskusji

Aż przypominają się czasy pierwszego wyścigu kosmicznego. Zanim amerykańscy astronauci stanęli na powierzchni Księżyca i wygrali wyścig ostatecznie, to Stany Zjednoczone co chwilę przegrywały z ZSRR w mniejszych potyczkach: pierwszy satelita na orbicie, pierwszy człowiek w kosmosie, pierwsza kobieta w kosmosie, wszędzie pierwsi byli Rosjanie. Czy teraz będzie tak samo?

W zachodniej popkulturze kosmos = NASA i koniec. Warto jednak zauważyć, że ten obraz ma już coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. NASA jest wciąż gigantem, ale takim trochę spróchniałym, lecącym siłą rozpędu, a nie energią i innowacją. Coraz bardziej jestem przekonany, że historia się powtarza, i za chwilę znowu Stany Zjednoczone będą walczyły o palmę pierwszeństwa - tym razem z Chinami. Do niedawna całkowicie nieistotne w sektorze kosmicznym, Chiny co chwilę redukują bieg i wciskają gaz w podłogę niczym uczestnicy Warsaw Night Racing.

Stany Zjednoczone muszą gonić Chiny

W ramach programu komercyjnych lotów transportowych (CLPS) na Księżyc NASA wybrała trzy nowe ładunki, które polecą na Srebrny Glob. Co ciekawe dwa z nich mają wylądować na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. To będzie pierwsza realizowana przez NASA wyprawa w to miejsce. Celem misji będzie zbadanie czy właśnie na „drugą” stronę Księżyca można będzie w przyszłości bezpiecznie wysłać amerykańskich astronautów.

Ciekawe jednak jest to, że o ile Amerykanie (ani Rosjanie) nigdy jeszcze nie lądowali na niewidocznej stronie Księżyca, to Chińczycy zrobili to już dwa lata temu. Chińska misja Chang’e-4 wylądowała tam w 2019 roku i od tego czasu łazik Yutu2 spokojnie bada sobie ten region Księżyca bez żadnych większych problemów. A jest co badać, bowiem tej części Księżyca nie poznaliśmy zbyt dobrze.

Znajdujemy się tak naprawdę w ciekawej sytuacji. Amerykańskie łaziki już od 1997 r. lądują na powierzchni Marsa, Chiny dopiero w maju dostarczyły tam swój pierwszy łazik. Na niewidocznej stronie Księżyca, jest dokładnie odwrotnie.

Co NASA wysyła na Księżyc?

W ramach planowanych misji na Księżyc trafi Farside Seismic Suite - zestaw sejsmometrów, które będą badały aktywność tektoniczną Księżyca oraz częstotliwość uderzeń meteoroidów w jego powierzchnię.

Oprócz sejsmometrów na Księżyc trafi zestaw instrumentów, które będą badały ciepło wytwarzane we wnętrzu globu. Zestaw Lunar Interior Temperature and Materials Suite najprawdopodobniej wyląduje w kraterze uderzeniowym znanym jako basen Schrödingera.

Trzeci ładunek natomiast - Lunar Vertex - poleci do Reiner Gamma, nietypowej struktury geologicznej, przypominającej z wyglądu wir, zlokalizowanej na widocznej z Ziemi stronie Księżyca. Badacze podejrzewają, że wiry tego typu powstają wskutek anomalii pola magnetycznego Księżyca. W ramach misji Lunar Vertex na powierzchnię zostanie dostarczony lądownik i łazik.

Tak czy inaczej, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z obecnymi planami, wszystkie powyższe ładunki trafią na powierzchnię Księżyca w 2024 r., czyli pięć lat po chińskim lądowaniu na niewidocznej stronie Srebrnego Globu.