Kosmos  /  News

Tego jeszcze w centrum Drogi Mlecznej nikt nie widział. Jak można było to przeoczyć?

Picture of the author
118 interakcji
dołącz do dyskusji

W astronomii nic nie jest ani proste, ani oczywiste. Często to, co wydaje się łatwe do zbadania, jest do zbadania trudne, a to, co wydaje się trudne, jest… łatwiejsze. Tak też jest z badaniem centrum naszej własnej galaktyki.

Wystarczy rzucić okiem w komentarze pod dowolnym tekstem popularnonaukowym, aby trafić na komentarz z rodzaju:

Jaaaasne, nie potrafią (astronomowie - przyp. red.) znaleźć Planety X, ale znajdują planety krążące wokół innych gwiazd…

Nie, no oczywiście. Nie potrafimy zbadać pobliskiej czarnej dziury, ale widzimy tę na końcu wszechświata.

Problem jednak w tym, że często właśnie tak jest. Sondy kosmiczne wysłane z Ziemi stworzyły dokładne mapy powierzchni Księżyca i Marsa, ale jak dotąd udało się stworzyć mapy zaledwie 20 proc. dna oceanicznego. Udało nam się wykonać "zdjęcie" supermasywnej czarnej dziury w galaktyce M87, a wciąż nie potrafimy zrobić zdjęcia własnej supermasywnej czarnej dziury leżącej tuż obok (w skali kosmicznej).

Najnowsze zdjęcia centrum Drogi Mlecznej wykonane w zakresie rentgenowskim przedstawiają coś, czego nikt wcześniej nie dostrzegł. Więcej, wciąż nie ma żadnej teorii, która mogłaby to w jakiś prosty sposób wyjaśnić.

Zdjęcia wykonane przez Kosmiczne Obserwatorium Rentgenowskie Chandra przedstawiają długie włókno rentgenowskie nazwane pieszczotliwie G0.17-0.41. Włókno tego typu musi wskazywać na jakieś gwałtowne zdarzenie w przestrzeni międzygwiezdnej.

G0.17-0.41. Źródło: Chandra Observatory

W centrum galaktyki generalnie nie da się zbyt wiele zobaczyć. Jakby nie patrzeć gdy patrzymy na odległą galaktykę, którą widzimy "od góry", mamy względnie bezpośredni widok na jej strukturę i na jej centrum. Gdy z Ziemi (lub jej okolicy) zanurzonej w dysku galaktycznym patrzymy na centrum Galaktyki, między nami a nim znajdują się miliardy gwiazd i olbrzymie gęste obłoki gazu i pyłu, które skutecznie przesłaniają nam samo centrum. Tutaj - jak to mówi starsze pokolenie „i dobry Boże nie pomoże”. Wróć, miało być "i dobry Hubble nie pomoże".

Z Chandrą jest jednak inaczej. Teleskop ten nie widzi promieniowania widzialnego, ale widzi promieniowanie rentgenowskie, a jemu na szczęście ani pył, ani gaz nie przeszkadzają.

Teleskop ten dostrzegł właśnie parę rentgenowskich gejzerów, które zdają się mieć źródło w bezpośrednim otoczeniu supermasywnej czarnej dziury Sgr A*. Obiekt G0.17-0.41 znajduje się natomiast w pobliżu południowego z tych gejzerów.

Obiekt tego typu może mieć źródło w oddziaływaniach magnetycznych, tzw. rekoneksji magnetycznej. Do zjawiska tego typu dochodzi zazwyczaj gdy w jednym miejscu spotykają się przeciwne linie pola magnetycznego, uwalniając ogromne ilości energii.

Jak na razie nie wiadomo dokładnie, co jest źródłem tego pola magnetycznego, obserwowanego w przestrzeni międzygwiezdnej w centrum Drogi Mlecznej. Badacze jednak są przekonani, że taka odpowiedź z czasem pozwoli nam dużo lepiej poznać nie tylko wyjaśnienie tego zjawiska, ale także ewolucji całej naszej galaktyki.