Gry  /  Relacja

Resident Evil Village za zamkniętymi drzwiami - 6 świetnych rzeczy, o których nie wiedzieliście

Picture of the author

Miałem przyjemność wzięcia udział w przedpremierowym pokazie Resident Evil Village zorganizowanym dla przedstawicieli mediów. Zobaczyłem prawie dwie godziny materiału, podczas którego zostałem kilkukrotnie zaskoczony. Nie o wszystkim mogę napisać, ale z chęcią podzielę się nowymi obserwacjami.

Ze względu na pandemię COVID-19 Capcom nie zorganizował żadnego wydarzenia związanego ze zbliżającą się premierą Resident Evil Village. Zamiast tego twórcy gry przygotowali niemal dwugodzinny materiał opatrzony ich komentarzem, którym podzielili się z wybranymi mediami. Niestety, nie mogę pokazać wam samego wideo. Z chęcią podzielę się za to nowymi elementami, jakie zobaczyłem na materiale i o których mogliście wcześniej nie wiedzieć:

1. Zwinny jak Lykan. Nowy rodzaj przeciwników to nowe wyzwanie

Nie jest żadną tajemnicą, że wrogowie z Resident Evil Village przypominają wilkołaki. Lykanie - bo taka jest ich oficjalna nazwa - to zupełnie nowy typ przeciwnika w historii serii. Bestie były kiedyś ludźmi i została w nich zachowana cząstka ludzkiego sprytu. Podobnie jak Ganado z Resident Evil 4, Lykanie potrafią używać narzędzi. Trzymają w dłoniach ostre bronie, pałki i maczety, a nawet pochodnie, którymi rozświetlają obszar dookoła. Do tego uwielbiają wgryzać się zębiskami w szyję głównego bohatera.

To, co odróżnia Lykan od Ganado z Resident Evil 4, to niesamowita sprawność i zwinność wilkołaków. Bestie potrafią wskakiwać na dachy domów, wspinać się po ścianach oraz skracać gigantyczne odległości w krótkim czasie. To pierwszy raz, kiedy podstawowy typ przeciwnika w Resident Evil jest tak mobilny i tak zwinny. Na szczęście Lykanie nie są przesadnie wytrzymali. Na średnim poziomie trudności jeden celny strzał ze strzelby załatwia sprawę. Wilkołaki są także podatne na tzw. headshoty z broni pistoletowej.

2. Psychologia Lykana. Capcom eksperymentuje z zachowaniami stadnymi.

Twórcy zaznaczyli, że Lykanie lubią działać jako jedno stado. Jeśli mogą, otaczają swoją ofiarę. Gdy zajdzie taka potrzeba, wilkołaki potrafią wyczekiwać skryte na dachach budynków, licząc na dogodny moment do ataku z każdej strony. Bestie czują się pewnie w towarzystwie pobratymców, stosując takie taktyki jak odwracanie uwagi i zachodzenie wroga bokiem.

W tym kontekście dobrym rozwiązaniem jest próba pojedynczego eliminowania przeciwników. W Resident Evil Village pojawi się kilka obszarów, na których będzie to możliwe. Lykan możemy zdejmować np. poprzez celne strzały prosto w czaszkę, uniemożliwiając im formację stada. Gdy wilkołak jest odcięty od grupy, w znacznej mierze przypomina działaniami wcześniej wspomnianego Ganado. Podczas konfrontacji jeden na jeden nie ma szans, o ile pozostało nam przynajmniej 7-8 naboi do pistoletu w magazynku.

3. Społeczeństwo Lykanów? Resident Evil Village zaskakuje wykorzystaniem… koni

Co jest gorsze od wilkołaka? Wilkołak na koniu. Gdy obserwowałem, jak przedstawiciel Capcomu grał w Resident Evil Village, w pewnym momencie doszło do oskryptowanej sekwencji, podczas której gracz może zobaczyć Lykan dosiadających wierzchowców. Żadnych tam obdartych ze skóry piekielnych rumaków z grzywami buchającymi ogniem, ale zwykłych koni. Z jakiegoś powodu zwierzęta nie były przerażone i słuchały się swoich potwornych panów.

Lykanie na koniach przemieszczają się po wiosce w iście ekspresowym tempie. Nie potrafię jednoznacznie potwierdzić czy będziemy walczyć z tego typu przeciwnikiem, ale wilkołaki na koniach na pewno pojawią się w grze. Makabryczności takiego widoku dodaje fakt, iż jeden z jeźdźców trzymał pikę z nadzianym na nią wieśniakiem, traktując go niczym trofeum.

Lykanie potrafią więc wykorzystywać narzędzia, działają grupowo, a do tego mogą jeździć konno. Z pokazu za zamkniętymi drzwiami bezpośrednio wynika również, iż bestie są zdolne do słuchanie poleceń, a także panuje wśród nich jasna hierarchia. Mamy więc do czynienia z arcyciekawym typem przeciwnika, którego nie było w serii nigdy wcześniej.

4. Ethan Winters ma dosyć horroru, który nieustannie go spotyka.

Resident Evil Village kontynuuje historię zapoczątkowaną w siódmej odsłonie. Główny bohater przeszedł przez serię niezwykle traumatycznych doświadczeń. Z pamięci potrafię wyliczyć zaginięcie partnerki, infekcję wirusem, odrąbanie ręki oraz tortury. Do tego dochodzi naturalny wstrząs wywołany wydarzeniami, które wymykają się zdolnościom poznawczym większości ludzi. Niestety, Capcom nie ma litości dla swojego protagonisty.

Nie jest żadną tajemnicą, że Village rozpoczyna się od rzekomego morderstwa żony Ethana, a także uprowadzenia jego córeczki. Zdruzgotany i załamany Winters budzi się po napaści gdzieś w rumuńskiej wiosce zapomnianej przez świat. Traumatyczne wydarzenia z poprzedniej odsłony oraz prologu odciskają piętno na bohaterze. Chociaż mamy do czynienia z rozgrywką w trybie pierwszej osoby, Capcom stara się, aby Winters miał wyrazisty charakter, a gracz czuł jego rozpacz.

W grze pojawiają się sekwencje, w trakcie których Ethan zadaje sobie pytania, dlaczego to akurat jego spotykają wszystkie te koszmary na jawie. Bohater kilkukrotnie wydaje się na skraju załamania nerwowego. Ethan pokazuje targające nim emocje, uderzając pięściami w elementy otoczenia albo próbując złapać oddech po niezwykle traumatycznym doświadczeniu. Tego typu sekwencje dobitnie przypominają, że wcielamy się w postać z krwi i kości, którą pcha do działania już tylko bezgraniczna miłość do córki. Mocne.

5. Nie tylko wioska i wielki zamek. Spotkałem „tych złych“ w Resident Evil Village.

Wielu fanów serii obawia się, że Capcom pokazał zbyt wiele podczas licznych zapowiedzi nowego Residenta. Jeżeli jednak twórcy zachowali mniej więcej równe proporcje dla każdego obszaru i każdego kluczowego przeciwnika, to przynajmniej połowa gry wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Wnioskuję tak na podstawie zebrania tych-złych-i-niegodziwych z Village, pokrótce przybliżającego szwarccharakterów. Bez obaw, nie zdradzę wam, kto to taki.

W posiedzeniu wzięło łącznie udział pięć istot, z czego jedna wyraźnie wyrasta na lidera i przywódcę. Doskonale znana wioska i zamek to domeny zaledwie dwóch niegodziwców. Pozostaje więc trójka dodatkowych wrogów do ubicia, z czego każdy posiada własny region wpływów. Do tego dochodzi przynajmniej dwójka mniejszych bossów, urozmaicających rozgrywkę. I chociaż wioska oraz zamek będą zapewne tymi największymi obszarami, jestem spokojny o długość przygody w Village. Szykuje się rozbudowana produkcja dla jednego gracza.

6. Więcej niż wilkołaki. Resident Evil Village pokaże innych szeregowych przeciwników.

Oglądając zwiastuny i materiały reklamowe, możemy zobaczyć wiejskie uliczki oraz zamkowe korytarze wypełnione dwoma rodzajami przeciwników: Lykanami oraz zakapturzonymi, wychudzonymi więźniami warowni. W oparciu o pokaz za zamkniętymi drzwiami mogę zapewnić, że to nie wszystkie bestie, z jakimi będziemy regularnie walczyć w Village.

Nie zdradzę wam niespodzianki, ale sugeruję, aby przyzwyczaić się do strzelania wysoko nad głową bohatera. W nowym Resident Evil niebezpieczeństwo może bowiem przyjść również z powietrza, tak jak w wielu poprzednich odsłonach serii.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst