Tech  /  Artykuł

iPad Pro już dostępny. Podpowiadamy, którą wersję wybrać

Picture of the author

Można już zamawiać nowego iPada Pro. Jeśli planujesz zakupy, podpowiadamy, którą wersję wybrać i dlaczego.

Nowy iPad Pro właśnie trafił do przedsprzedaży. Do klientów będzie wysyłany w drugiej połowie maja - ptaszki ćwierkają, iż pierwsze zamówienia mają dotrzeć w okolicach 21 dnia miesiąca.

Tegoroczny iPad Pro tylko na pozór nie różni się od poprzedniej wersji. W praktyce zmieniły się dwie bardzo istotne rzeczy: jego sercem jest nowy czip Apple M1, a port USB-C jest teraz portem Thunderbolt. W przypadku większego iPada Pro 12,9” mamy też nowy, lepszy ekran, który przypadnie do gustu zwłaszcza profesjonalistom.

Ceny iPada Pro 11 zaczynają się od 3899 zł, podczas gdy wariant 12,9” kosztuje co najmniej 5499 zł.

Przyjrzyjmy się, którego iPada Pro warto zamówić i dlaczego. A także - kiedy to zrobić, żeby potem nie żałować.

iPad Pro 11 czy iPad Pro 12,9?

Najważniejsze pytanie, na jakie trzeba sobie odpowiedzieć przed zakupem, to pytanie o rozmiar tabletu. Wybrać wersję z ekranem 11” czy może większy z ekranem 12,9”?

Obydwa warianty mają identyczne podzespoły. Mają ten sam czip Apple M1, te same warianty pojemności i tyle samo RAM-u. Kluczowa jest różnica w wielkości wyświetlacza i w zastosowanej weń technologii.

Mniejszy iPad Pro ma 11-calowy ekran IPS LCD o częstotliwości odświeżania 120 Hz i rozdzielczości 2388 x 1688 px. To bez wątpienia świetny ekran, który wystarczy praktycznie każdemu, jednak ekran mini-LED w w iPadzie Pro 12,9 o rozdzielczości 2732 x 2048 px i odświeżaniu 120 Hz gra w zupełnie innej lidze.

Dzięki zastosowaniu ponad 10 tys. diod, ekran mini-LED zapewnia nieporównywalnie większy kontrast do ekranów IPS. Panel w dużym iPadzie jest też znacznie jaśniejszy od tego w małym iPadzie. W normalnym użytkowaniu obydwa osiągają maksymalną jasność 600 nitów, ale w trybie HDR iPad Pro 12,9 może utrzymywać ciągłą jasność na poziomie 1000 nitów i szczytową jasność na poziomie 1600 nitów. To poziom kosztującego 30 tys. zł monitora Apple Pro Display XDR i gratka dla każdego, kto lubuje się w oglądaniu (lub tworzeniu) treści w HDR.

Osobiście jestem zdania, że dla większości użytkowników 11-calowy iPad Pro będzie lepszym wyborem. Choćby dlatego, że… większość użytkowników będzie go traktować jako iPada. Jako tablet, do czytania, oglądania, ewentualnie grania w gry, a nie jako narzędzie pracy.

Dla tych, którzy planują na iPadzie Pro pracować albo wręcz uczynić z niego zamiennik MacBooka, znacznie lepszym wyborem będzie wariant 12,9.

iPad Pro - ile pamięci wybrać?

To pytanie z natury podchwytliwych, bo po raz pierwszy w historii iPadów wybór ilości miejsca na dane jest bezpośrednio skorelowany z pamięcią operacyjną.

Wyjściowo obydwa iPady Pro mają 8 GB RAM-u i 128, 256 lub 512 GB miejsca na dane. Jeśli jednak sięgniemy po wersje wyposażone w 1 lub 2 TB miejsca na dane, czip M1 będzie wspierany przez 16 GB RAM-u.

Dla większości użytkowników najlepszą opcją będzie wariant 256 GB. Kosztuje on raptem 500 zł więcej niż bazowy 128 GB, a oferuje dość miejsca do znakomitej większości zastosowań. Co jednak, jeśli potrzebujemy więcej? Tu powstaje pytanie: czy warto dopłacać?

Odpowiedź na to pytanie brzmi zaś: to zależy. Zależy konkretnie od tego, co Apple zaprezentuje podczas WWDC 2021 i jakie ma plany odnośnie „profesjonalnych” iPadów.

Dziś bowiem 8 GB to wręcz więcej, niż jest w stanie wykorzystać iPadOS. Żadna aplikacja dostępna na ten system nie wykorzysta większej ilości pamięci operacyjnej i na ten moment nie istnieje ani jeden powód, by dopłacić do wersji z 16 GB RAM.

Wszystko może się jednak zmienić podczas WWDC 2021. 7 czerwca rozpocznie się doroczna konferencja dla programistów, w czasie której Apple prezentuje nowe wersje swojego oprogramowania dla wszystkich urządzeń. Programiści następnie mają kilka dni na zapoznanie się z nowościami podczas serii warsztatów, zaś nowe wersje systemów operacyjnych trafiają do klientów jesienią, wraz z premierami nowych sprzętów - iPhone'ów, iPadów i Maców. To właśnie od tego, jakiego kształtu nabierze oprogramowanie dla iPada Pro podczas WWDC 2021, zależy dobór odpowiedniej konfiguracji sprzętu.

Jeśli Apple ogłosi, że na iPada Pro trafia macOS (wątpliwe), albo pokaże szereg profesjonalnych aplikacji, jak Final Cut Pro, Logic Pro czy Xcode na iPadOS (prawdopodobne), wtedy wybór wariantu z 1/2 TB miejsca na dane i 16 GB RAM będzie miał mnóstwo sensu.

To jednak prowadzi mnie bezpośrednio do najważniejszego pytania:

Czy warto kupić nowego iPada Pro?

Na to pytanie mam dwie odpowiedzi. Tak, jeśli chcesz kupić iPada Pro 11, trzymając się „racjonalnych” wielkości pamięci. Jeśli iPada Pro traktujesz jako tablet, jako dodatek do istniejącego ekosystemu urządzeń Apple’a, albo jako narzędzie do rysowania przy użyciu Apple Pencil, wtedy bierz śmiało mniejszego iPada Pro już teraz.

Nie kupuj jednak iPada 12,9, a przynamniej nie rób tego od razu. W przypadku iPada Pro 12,9 dużo więcej zależy bowiem od tego, co Apple ogłosi podczas swojej konferencji dla programistów.

Jeśli Apple ogłosi jedno wielkie nic, a iPad pozostanie iPadem, wtedy nie ma sensu dopłacać do wersji z 16 GB RAM, można śmiało brać wariant 256/512 GB.

Jeśli zaś Apple w końcu sprawi, że iPad będzie w stanie wykorzystać swoją absurdalną moc obliczeniową, wtedy warto będzie dopłacić do 1 TB miejsca na dane i 16 GB RAM-u, bo iPad Pro 12,9 stanie się realną alternatywą dla laptopów Apple’a. Dziś jest co najwyżej protezą.

Niektórzy z moich redakcyjnych kolegów uważają, że warto już dziś dopłacić do iPada Pro z 16 GB RAM, nawet jeśli Apple nie zaprezentuje żadnych rewolucyjnych zmian podczas WWDC 2021. W końcu - argumentują - iPada Pro kupujemy na lata, a Tim Cook nierychliwy, ale sprawiedliwy, kiedyś przemieni iPada Pro w prawdziwy komputer, na jaki czekamy. I wtedy, w tym bliżej nieokreślonym kiedyś będziemy zadowoleni, że zdecydowaliśmy się dopłacić. Ok, jest w tym jakaś logika.

Osobiście uważam jednak, że nigdy nie powinno się kupować sprzętu bazując na obietnicy tego, jaki będzie w przyszłości, tylko bazując na tym, co sprzęt potrafi dziś. Nigdy nie wiadomo, czy producent nie zmieni swoich wielkich planów, albo w ogóle nie porzuci rozwoju danej kategorii produktowej (w przypadku iPadów to oczywiście wątpliwe, ale zdarzały się takie sytuacje na rynku). A dziś iPad Pro jest niczym więcej, jak tylko niebywale przykoksowanym tabletem, który nie potrafi wykorzystać pełni swojego potencjału przez ograniczony software.

iPad Pro z czipem M1, zwłaszcza wersja 12,9, ma potencjał na potężną dysrupcję rynku komputerów przenośnych i kompletne zdeklasowanie np. Microsoft Surface Pro. Tyle że Apple prawdopodobnie nieprędko zdecyduje się na tak daleko posunięte zmiany, bo przekształcenie iPadów Pro w realne alternatywy dla MacBooków byłoby gwoździem do trumny laptopów.

Póki co iPad Pro to „tylko” iPad. Pamiętaj o tym, zanim wydasz pieniądze.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst