Foto  /  Artykuł

Fujifilm chce, byś kupił drukarkę do zrzutów ekranu ze Switcha. Czekaj, co?

Picture of the author

Instax mini Link to nowa drukarka do zdjęć. Włożysz ją do etui z Pikachu, podłączysz ją do Nintendo Switcha i wydrukujesz swoje zrzuty ekranu z gier. Bo przecież zawsze o tym marzyłeś, prawda?

Jeśli w powyższym opisie zgubiłeś się gdzieś na etapie etui z Pikachu, nie jesteś sam. Przecierałem oczy ze zdumienia, widząc tę premierę, ale nowy Instax mini Link to prawdziwy produkt, który firma Fujifilm właśnie wprowadza na rynek.

Instax mini Link to malutka drukarka foto drukująca na wkładach do Instaksa. Urządzenie znamy już od jakiegoś czasu, ale teraz debiutuje jego specjalna wersja sprzedażowa, powstała we współpracy z Nintendo. Częścią zestawu jest wspomniane etui z żółtym stworkiem, a także aplikacja mobilna do drukowania zrzutów ekranu przesłanych bezpośrednio ze Switcha na smartfon. W aplikacji możemy dodać do zdjęć ramki ze znanych serii gier, np. Super Marii lub Animal Crossing.

Zawsze chciałem wydrukować moje zrzuty ekranu ze Switcha… nie powiedział nikt nigdy.

Uwielbiam mojego Switcha, ale nie za grafikę, a pomimo niej. Są serie, które na Switchu wyglądają nieźle, ale konsola na co dzień nie grzeszy jakością grafiki, ani rozdzielczością wyświetlanych treści. Jeśli do czyjejś głowy wpadł pomysł na drukowanie zrzutów ekranu z gier, raczej nie były to gry ze Switcha.

Chyba że ktoś jest całkowitym zapaleńcem serii Pokemon, Mario Bros, czy Animal Crossing, bo te tytuły znajdziemy (z małymi wyjątkami) tylko na konsoli Nintendo.

Trzeba jednak uczciwie dodać, że nowy Instax mini Link zachowa swoje dotychczasowe funkcje, czyli pozwoli drukować również standardowe zdjęcia przesłane z aplikacji mobilnej.

Instax mini Link stworzony we współpracy z Nintendo ma nowy kolor Ash White (Red & Blue) z niebieskimi i czerwonymi akcentami. Sprzęt trafi do sprzedaży 30 kwietnia w cenie 100 dol., ale wariant z silikonowym etui z Pikachu pojawi się w sprzedaży w maju w cenie 120 dol.

Ja tego nie rozumiem, ty tego nie rozumiesz, ale ten sprzęt sprzeda się jak świeże bułeczki.

W mojej środkowoeuropejskiej bańce znam jedną osobę - może w porywach dwie - która byłaby gotowa wyłożyć 500 zł na instaksową drukarkę do zrzutów ekranu ze Switcha. Co więcej, tą osobą jest mój redakcyjny kolega, mistrz Pokemon. O kogo chodzi? Stali czytelnicy domyślą się po jednej nutce.

Mimo to japońska firma Fujifilm i japoński producent konsol Nintendo dobrze wiedzą, że nowy gadżet będzie ogromnym hitem w Japonii, a część tego szału na pewno przeleje się też na zachód. Gdybym miał strzelać, powiedziałbym, że sprzęt wyprzeda się na pniu, a za rok będzie chodliwym towarem wśród kolekcjonerów gadżetów Nintendo.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst