1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Tech
  4. Technologie

Producenci muszą zapewnić możliwość naprawy sprzętu przez 10 lat. Dziś weszła unijna dyrektywa

pralka beko steam care 2
137 interakcji
dołącz do dyskusji

Od dziś, na terenie całej Unii Europejskiej zaczyna obowiązywać dyrektywa nazywana potocznie „prawem do naprawy”. Dla nas, czyli konsumentów, jest to doskonała wiadomość.

W skrócie: od dzisiaj, na terenie całej Unii Europejskiej, firmy sprzedające elektronikę użytkową, taką jak lodówki, pralki, czy telewizory (pełna lista sprzętów dostępna jest w treści dyrektywy) będą musiały zapewnić możliwość naprawy tych towarów nawet przez 10 lat.

Prawo do naprawy - nowa dyrektywa UE

Nowe przepisy powinny pomóc nam w zmniejszeniu ilości elektrośmieci, których liczba z roku na rok rośnie coraz bardziej. Oprócz kwestii ekologicznych podejrzewam, że większość konsumentów bardzo ucieszy się ze zwiększonych możliwości naprawy swoich kilkuletnich sprzętów RTV i AGD i zamiast wydawać pieniądze na nowy model, chętnie będzie wolało wyłożyć mniejszą kwotę na ich naprawę.

Umożliwienie tej drugiej opcji leży po stronie producentów, którzy według nowej dyrektywy muszą zapewnić wszystkie części zamienne do swoich sprzętów przez 10 lat od ich premiery. Niektóre komponenty będą dostarczane tylko do profesjonalnych firm naprawczych, aby zapewnić ich prawidłową instalację.

Kolejnym wymogiem dyrektywy jest konstrukcja urządzeń w taki sposób, aby dało się je zdemontować przy użyciu konwencjonalnych narzędzi. Ta kwestia dotyczy nie tylko samej naprawy, prostszy demontaż sprzętów domowych ułatwi również odzyskiwanie z nich komponentów, które będzie można poddać recyklingowi.

— To naprawdę duży krok we właściwym kierunku. Ludzie chcą naprawiać swoje urządzenia - powiedział Daniel Affelt z grupy ekologicznej BUND-Berlin, która prowadzi kilka „kawiarni naprawczych”, w których ludzie mogą przynosić zepsute urządzenia i uzyskać pomoc w ich naprawie.

Kolejny krok: smartfony

Ekolodzy i organizacje zajmujące się prawami konsumentów, które działają na terenie Unii Europejskiej domagają się, aby do dyrektywy naprawczej dopisać również podobne wymogi dotyczące naprawy bardziej skomplikowanej elektroniki, takiej jak smartfony, laptopy i inne małe urządzenia elektroniczne. Niektórzy producenci zaczynają się zresztą dostosowywać do tego pomysłu.

Firma Apple na przykład ogłosiła w zeszłym roku, że zacznie zapewniać szkolenia i części zamienne certyfikowanym niezależnym warsztatom naprawiającym komputery Mac i iPhone'y. Pozostali producenci smartfonów jak na razie milczą. Zresztą trudno wyobrazić sobie, żeby większość firm zajmująca się produkcją telefonów nagle dostosowała swoje globalne strategie do nowych unijnych wymogów i zrezygnowała z gładkich z obu stron, klejonych powierzchni w oferowanych przez siebie modelach.

Choć trzeba przyznać, że taka zmiana na pewno przyniosłaby wiele dobrego. W samej Europie, rocznie produkujemy ok. 16 kg odpadów elektronicznych przypadających na 1 osobę. Połowa tych śmieci to właśnie zepsute urządzenia, z których korzystamy w naszych gospodarstwach domowych, a recyklingowi poddawane jest zaledwie 40 proc. z tych statystycznych 16 kg. Trochę mało.

Ostatnią kwestią, którą zmienia nowa dyrektywa jest wprowadzenie nowych etykiet energetycznych, które opisują, ile energii zużywa dane urządzenie. Nowa siedmiostopniowa skala od A do G zostanie uzupełniona o kod QR, który zapewni konsumentom dalsze informacje, takie jak głośność urządzeń.