Nauka  / Artykuł

Jak pozbyć się bólu? Za pomocą edycji genów oczywiście

Picture of the author

Grupa naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego twierdzi, że znalazła sposób na leczenie przewlekłego, chronicznego bólu u pacjentów. Wystarczy lekko zmodyfikować ludzkie DNA…

Wszystko tak naprawdę sprowadza się do tego badania. Jego autorzy odkryli, że mutacje genu SCN9A mogą spowodować niezdolność do odczuwania jakiegokolwiek bólu.

Edycja genów najlepszym środkiem przeciwbólowym?

Brzmi to trochę niewiarygodnie, ponieważ według naszej aktualnej wiedzy medycznej, organizm skonstruowany jest w taki sposób, że na próżno szukać w nim pojedynczego ośrodka odpowiedzialnego za odczuwanie bólu. W rzeczywistości jest to cała sieć bardzo skomplikowanych połączeń, którym czasem zdarza się nawet działać kompletnie wbrew logice.

Na przykład w przypadkach tzw. bólu fantomowego, czyli odczuwania bólu w części ciała, którą z jakiegoś powodu straciliśmy (np. rękę na skutek amputacji). Dlatego też wielu lekarzy poświęca całe swoje życie na zrozumienie w jak największym stopniu mechanizmów odpowiedzialnych za to, że odczuwamy to nieprzyjemne uczucie.

Ten pogląd już wkrótce może ulec zmianie. Naukowcy z Kalifornii w swojej publikacji opisują eksperyment przeprowadzony na myszach, w których genomie, za pomocą metody CRISPR zablokowano tymczasowo ekspresję genu SCN9A. Zabieg ten sprawił, że zmodyfikowane w ten sposób gryzonie charakteryzowały się o wiele, wiele większą tolerancją na ból lub po prostu nie odczuwały go wcale. Wiele zależy tutaj oczywiście od metodologii badania

— Nasze badania jak na razie wykazują wysoką skuteczność, bezpieczeństwo i przynoszą długotrwały efekt. Edycja genu SCN9A ma duży potencjał i w przyszłości może pomóc pacjentom cierpiącym na nieuleczalne bóle - mówi Ana Moreno, absolwentka bioinżynierii i inżynierii biomedycznej z UCSD i główna autorka badania.

Edycja genów to przyszłość medycyny

Opisując badania prowadzone na Kalifornijskim Uniwersytecie przypomniałem sobie o przypadku pani Jo Cameron, 71-latki ze Szkocji, która przez drobny, losowy defekt w jej łańcuchu DNA nie odczuwa żadnego bólu. Serio, żadnego. O odniesionych oparzeniach informuje ją jej zmysł węchu, o otwartych ranach dowiaduje się z kolei dopiero, kiedy zobaczy krew.

Co ciekawe, ten brakujący kawałek (albo kilka kawałków) jej kodu DNA sprawia również, że wszystkie odniesione przez nią rany goją się o wiele szybciej, niż u przeciętnego człowieka. No i, w rozmowach z lekarzami podekscytowanymi takimi właściwościami czyjegoś organizmu, starsza pani ze Szkocji stwierdziła, że nigdy nie cierpiała też na stany lękowe, depresję i inne objawy związane - wiem, że bardzo, ale to bardzo uogólniam - z bólem mentalnym. Czy ma to jakiś związek z jej przedziwną mutacją? Tego na razie nie wiadomo. Być może.

Gen odkryty przez zespół Any Moreno i powyższa historia o pani Cameron mogą oznaczać, że gdzieś tam, w naszym kodzie genetycznym znajduje się jednak centralny wyłącznik (albo kilka wyłączników) odczuwania bólu. Gdyby udało nam się go znaleźć i nauczyć się w pełni kontrolować, zapoczątkowalibyśmy zupełnie nowy, całkowicie bezbolesny rozdział w medycynie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst