Ekologia  / News

Bill Gates mówi, że bogate kraje powinny przerzucić się na syntetyczną wołowinę. Zainwestował w nią kupę kasy

Picture of the author
822 interakcji
dołącz do dyskusji

Sztuczne, syntetyczne tudzież uprawne mięso, to najczęściej pojawiające się nazwy w nowej branży mięsa hodowanego w laboratorium. Ten sposób produkcji wydaje się mieć bardzo dużo korzyści, jeśli porównamy go do tradycyjnej hodowli zwierząt. Ze stwierdzeniem tym na pewno zgodzą się Bill Gates i Jeff Bezos, którzy zainwestowali miliony dolarów w firmę Memphis Meats.

Memphis Meats to firma, która posiada kilka bardzo cennych patentów, jeśli chodzi o produkcję syntetycznych zamienników wołowiny, wieprzowiny, kurczaka i ryb, czyli najpopularniejszych białek zwierzęcych na świecie. Branża produkcji syntetycznego mięsa dopiero raczkuje, przez co pomysł jedzenia schabowego z laboratorium wydaje się nam jeszcze trochę surrealistyczny czy nawet śmieszny. Bill Gates i Jeff Bezos muszą wierzyć, że ten stan rzeczy wkrótce ulegnie zmianie.

Bill Gates inwestuje w mięso z probówki

Ten pierwszy miliarder w udzielonym dla MIT Technology Review wywiadzie wymienił syntetyczne mięso jako jeden z kluczowych elementów walki z globalnym ociepleniem. O co chodziło Gatesowi?

Sama technologia hodowli mięsa sprowadza się do pobrania komórek macierzystych z mięśni żywego zwierzęcia, które następnie są karmione (chodzi o pobrane komórki) surowicą bogatą w składniki odżywcze. To powoduje, że namnażają się i przekształcają w komórki mięśniowe. Wtedy wkraczają technicy laboratoryjni i zachęcają te rozmnażające się komórki do kształtowania i formowania włókien.

Materiał włóknisty jest następnie umieszczany w swojego rodzaju kadzi, która zapewnia idealne warunki do stymulowania wzrostu. W końcu tkanka rośnie do punktu, w którym można ją odpowiednio przyrządzić i zjeść. Tak w skrócie. Cały ten proces zużywa o wiele, wiele, wiele mniej zasobów niż tradycyjna hodowla zwierząt uzależniona od pastwisk, ogromnych zasobów wody, paszy i bardzo skomplikowanej logistyki - czynników, które mają całkiem spory udział w naszej emisji gazów cieplarnianych.

W swojej najnowszej książce zatytułowanej How to Avoid a Climate Disaster (Jak uniknąć katastrofy klimatycznej) Gates pisze, że im szybciej bogate kraje przestawią się na jedzenie syntetycznego mięsa, tym lepiej dla naszego globalnego śladu węglowego. Dlaczego tylko bogate? Cóż, nikt nie ukrywa, że mięso z probówki będzie prawdopodobnie droższe od tradycyjnego. Przynajmniej na początku, zanim doprowadzimy technologię jego produkcji do perfekcji.

- Nie sądzę, żeby w 80 najbiedniejszych krajach syntetyczne mięso od razu zastąpiło tradycyjne. Uważam jednak, że wszystkie bogate kraje powinny przerzucić się na nie w 100 proc. Do różnicy w smaku można się przyzwyczaić. Jeśli chodzi o kraje o średnich i wyższych dochodach, myślę, że zmiana jadłospisu jest tam również możliwa - mówi Gates.

To kiedy mięso z laboratorium pojawi się w sklepach?

Odpowiedź jest bardzo prosta: tak szybko, jak szybko stanie się to w miarę opłacalne dla producentów. Obecna sytuacja, jeśli chodzi o zamienniki mięsa pozyskiwanego tradycyjnymi metodami, o wiele bardziej faworyzuje mięso pochodzenia roślinnego. Według danych Good Food Institute z 2019 r. sektor roślinny odnotował bowiem ogromny wzrost, osiągając sprzedaż o wartości 4,5 mld dol. w ciągu niecałych dwóch lat. Nie chodzi tu zresztą tylko o samo mięso.

Ponad 1 na 10 zakupów mleka w Stanach w 2019 r. dotyczył jego odmian roślinnych. Jeśli chodzi o mięso, to jego roślinne odpowiadały za 2 proc. całkowitej sprzedaży wyrobów mięsnych. Jeśli roślinnym zamiennikom mięsa udało się wywalczyć dla siebie 2 proc. udziałów w niecałe dwa lata, mięso z probówki również powinno zainteresować konsumentów. Pytanie tylko, kiedy jego producenci postanowią zaatakować rynek.

Podobał się tekst? Polub go na Facebooku. Dzięki!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst